W oczekiwaniu na wakacje...


Długo zbierałam się do napisania jakiejś notki. Podchodziłam do tego kilka razy, coś zmieniałam, dopisywałam kilka zdań i odkładałam to na później. A tworzyło się coraz więcej tematów do opisania, postanowiłam zawrzeć jakoś to wszystko w jednej notce. Uwaga, może wyjść długo i chaotycznie... 

Skupiam się na teraz przyzwyczajeniu Soni do pracy w rozpraszającym środowisku, takie postanowienie podjęłam po ostatnim seminarium. Mamy za sobą już kilka takich treningów, pierwszy raz zabrałam ją do "miasteczka" (nie wiem jak to nazwać, bo nie jest to miasto i nie jest też wieś...) na spacerek po mniej uczęszczanych uliczkach. Chciałam zrobić chodzenie przy nodze które ostatnio coraz bardziej mi się podoba i Sonia zaczęła je lubić (ogólnie to jest moje ulubione ćwiczenie w obi i chcę sprawić aby Sonia też je uwielbiała), ale nie bardzo nam się udało. Zauważyłam, że w obcych miejscach Sonia ma problemy z kontaktem co nie zdarza się nam podczas ćwiczeń na podwórku czy w znajomych miejscach. Myślę, że w nowych miejscach więcej rzeczy ją interesuje i przez to często się rozgląda. Ostatecznie stanęło na skupianiu uwagi, kilku sztuczkach, zarzucaniu zadka na murek, wskakiwanie na kamień itp. Tak jak się spodziewałam Sonia była bardzo rozproszona. Obce psy nie stanową dla nas prawie żadnego problemu. Sonia ma taki charakter, że nie interesuje się specjalnie innymi psami. Czasem kiedy wybierałyśmy się na spacery ze znajomymi szkoda było mi, że nie chce się bawić z psami i w prawie całkiem je ignoruje, ale teraz myślę że to ma nawet swoje plusy. Ludzie już inaczej na nią działają. Nie reaguje strachem, nie podbiega, nie łasi się, ale po prostu człowieki przyciągają jej uwagę. Kiedy ktoś przechodzi obok psica się momentalnie rozprasza. Ale postanowiłam nie przejmować się tym, że nam nie wychodzi, podchodzić to takich treningów na luzie i ćwiczyć jak najwięcej.
Drugi raz postanowiłam zabrać maleństwo do parku. Jest to bardziej spokojne miejsce i sądzę, że bardziej przyjemne dla czarnuli niż uliczki wyłożone kostką brukową, poza tym przypomina jej miejsca gdzie ćwiczymy na co dzień czyli leśne i polne dróżki. Pojechaliśmy tam rano (bo chciałam uniknąć upału) więc spotkaliśmy mało ludzi. Było o wiele lepiej niż poprzednim razem, ćwiczyliśmy zostawanie, chodzenie przynożne które wyszło nam lepiej niż poprzednio, wskakiwanie na ławeczkę, zarzucanie zadka na drzewko i inne proste rzeczy które Sonia dobrze zna. Jednak w takich miejscach Sonia pokazuje jedynie jakieś 40% swoich możliwości, chcę wypracować to aby w każdych warunkach dawała z siebie wszystko, była na mnie na maksa skupiona i nic jej nie przeszkadzało i to będzie obecnie naszym celem. I tak myślę, że jak na wiejskiego burka którego zaczęłam zabierać do miasta to nie ma tragedii :).



Nasze frisbee zmierza w coraz lepszym kierunku. Widzę jak Sonia cieszy się z zabawy dyskiem. Co prawda nagradzam ją dalej smakołykami ale tylko jakieś 3 razy podczas sesji. Bardzo nakręcają ją też moje radosne piski po każdym złapanym rzucie :). Rzucam jej coraz dalsze floatery, na razie doszłyśmy do jakiegoś pół metra, ale dla mnie to sukces :). Myślę powoli nad nowym kompletem dysków. Teraz ćwiczymy cały czas na naszym jednym SofFlite bo fastbacków Sonia nie lubi, a gumiak nie lata. Jak jedno frisbee przestanie nam wystarczać to dokupię jeszcze kilka SofFlite'ów. Myślę jeszcze nad SuperAero, bo podobno przy wrażliwych psach super się sprawdza, ale nie wiem czy tak wytrzymały dysk będzie nam potrzebny (chociaż kto wie, po zaledwie kilku sesjach na Sofcie pojawiły się ostre zadziory na brzegu, które wygładziłam papierem ściernym, nie wiem jak dysk będzie się sprawdzał na dłuższą metę), a Aero tani nie jest.
Robiłam z Czarnulą też owery i leg vaulty na szarpak, piłeczkę i kilka razy na dysk. Przyznam, że idzie jej nieźle i nie ma problemów z takimi figurami, ale przemyślałam sobie ostatnio sens ćwiczenia teraz takich skomplikowanych elementów. W końcu doszłam do wniosku, że odpuszczę sobie to i skupię się na wyrobieniu mocnych podstaw. Ćwiczymy teraz tylko sekwencję "obejdź - floater - przynieś" i na tym zostaniemy dopóki nie dojdziemy do bachanda. Potem chcę jeszcze wypracować dobrą technikę skoku i cały czas pracujemy nad motywacją. Jak będziemy czuć się pewnie zaczniemy ćwiczyć jakieś elementy freestyle. Chociaż ostatnio zakochałam się w tossie który stał się moją ulubioną konkurencją na zawodach. Przyznam, że oglądanie filmów z t&f zaczęło być dla mnie bardziej emocjonujące niż tych z freestyle :).

Ze Skwarem znowu nie najlepiej nam się układa, wróciły problemy z przywołaniem i uciekaniem podczas spacerów. Może jak będę miała wenę to napiszę na ten temat coś więcej...

A tym czasem czekamy na upragnione wakacje. Wierzycie, że to JUŻ ZA TYDZIEŃ?! My powoli układamy sobie już jakieś plany...

Jednak wcale nie wyszło tak długo... ;)

PS. Życzymy powodzenia wszystkim którzy właśnie miotają dyskami w Poznaniu i pewnie przeczytają to dopiero po powrocie z DCDC :).

Komentarze

  1. To widzę, że w wakacje nudzić się nie będziecie jak ciągle ćwiczycie, to w wolne dni będzie tego więcej :) Sonia jak mówisz coraz lepiej sobie radzi w rozproszeniu to wierzę, że uda Wam się opanować to do perfekcji.
    Życzę udanych wakacji i owocnych treningów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemny post, cieszę się ,że naskrobałaś co nieco dla nas. Wzmianka o frisbee bardzo mnie ucieszyła, w końcu wiem dokładniej, o co z tym wszystkim chodzi. Życzę wam powodzenia oraz dojścia do porozumienia ze Skwarkiem :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że trenujecie w trudniejszych warunkach, ja trochę zaniedbałam kwestię ćwiczenia np. w parkach w centrum miasta, dlatego teraz pies sądzi, że przez nie się jak najszybciej przechodzi, a zabawa i ćwiczenia następują dopiero na konkretnych, dobrze mu znanych terenach. Super, że Sonia skupia się coraz lepiej :) Gratuluję też frisbowych postępów, u nas jest tak gorąco, że dysk służy za wodny aport :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też gorąco dlatego spacerujemy albo rano, albo po 20:00

      Usuń
  4. Wakacje się zbliżają nie ma co, wszyscy szczęśliwi... w sumie ja nie, bo martwię się, że nie dostanę się do wymarzonego technikum, ale ja tu nie o tym^^
    Frisbee... fajny sport dla psiaczka;p Życzę powodzenia w przyzwyczajaniu psiaczka do pracy w rozpraszającym środowisku :D

    http://blog-na-czterech-lapach.blogspot.com/
    http://e-psiak.blogspot.com/ NOWY BLOG!!!
    http://oczamichomika.blogspot.com/

    POZDRAWIAM H&O

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja byłam dziś na DCDC Poznań, ale jako widz ;)
    Niedługo postaram się dodać fotki, więc zapraszam =)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my wczoraj byłyśmy. :) Tj. Byłam, gdyż postanowiłam zostawić Flopi w domu. Zbyt parno było.
      --------------------------
      Nie poddawaj się ze Skwarkiem! Jestem pewna, że wspólną pracą dopniecie swego! I tego szczerze Wam życzymy!
      Miło też widzieć, że robicie we frisbee postępy z Sonią! Ważne, że sunia widzi w tym frajdę. :> Może niedługo smaki w ogólnie nie będą potrzebne...
      Pozdrawiamy!
      E&F.

      Usuń
  6. Przy takim zaangażowaniu zapowiadają się aktywne wakacje. :) I bardzo dobrze, lubię Twoje relacje, więc zapewne będzie co czytać. ;)
    Jedna tylko uwaga, ostrożnie z tą motywacją. Pamiętaj, by plany dostosowywać do możliwości psa. Często ludzie oczekują od czworonożnych zbyt dużo, mają wygórowane ambicje, a potem dziwią się, frustrują, obarczają winą Bogu ducha winne zwierzę i cała relacja siada. Mam nadzieję, że nie popełnisz tego błędu.
    Życzę również owocnej pracy ze Skwarkiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już popełniłam ten błąd kiedy dopiero zaczęłyśmy się w to bawić rok temu. Teraz postanowiłam nie nakładać na psinę presji, nie wymagać od niej za wiele i trzymać się tego, ze robimy to tylko i wyłącznie dla zabawy :).

      Usuń
  7. Wspaniale,że ćwiczysz z Sonią w rozpraszających warunkach i idzie wam lepiej w frisbee :)Życzę dużo sukcesów :)Zobaczysz z Skwarkiem jeszcze się wszystko ułoży :) Pozdrawiamy:Ewa,Goldi i Ivo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wczorajszym spacerze widzę, że już chyba zaczyna się powoli układać :). Jak najdzie mnie wena to napiszę o tym post.

      Usuń
  8. Nie zwraca uwagi na inne psy? Nie chce się bawić? Jestem prawie pewna, że to jest córka Zu :D

    Fajnie, że się rozwijacie - trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest możliwe :). Łączy je nie tylko wygląd ale i charakter, mogą być ze sobą spokrewnione. A ile lat ma Zuza, bo Sonia ma 4.

      Usuń
    2. Trudno powiedzieć dokładnie, ale szacunkowo - około sześciu :)

      Usuń
    3. Czyli możliwe, że jest mamusią mojej Soni :D

      Usuń
  9. Wakacje zapowiadają się aktywnie ;D Umiejętność skupienia w rozproszeniach jest dość ważna, więc trzymam kciuki za owocną pracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. My też bierzemy się w wakacje do roboty!
    Ostatnio dużo ćwiczyliśmy w rozproszeniach i widzę nasze rezultaty.
    Nawet udało nam się poprowadzić pokaz bez smyczy, dla publiczności i innych psiaków. Gdy inne bordery uciekały, Benuś był wpatrzony we mnie!
    Dlatego warto zadbać o tak ważną część szkolenia.

    Pozdrawiam Natalka i Beny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, teraz zdaję sobie sprawę, że umiejętność skupiania się w różnych miejscach jest o wiele ważniejsze niż znajomość tysiąca sztuczek.

      Usuń

Prześlij komentarz