Recenzje: Kong Squeezz Ball

Rozpoczynam pisanie recenzji od piłeczki Konga.

Firma Kong ma bardzo ciekawą ofertę zabawek. Ich pierwszym produktem był czerwony "bałwanek" do wypełniania jedzeniem (którego niedługo także opiszę). Obecnie można dostać też Kongi: do czyszczenia zębów (dental), dla szczeniąt, psich seniorów, niszczycieli (czarne), do przeciągania i aportowania (wubba), do zabawy w wodzie (aqua, wet wubba), o teksturze piłki tenisowej (air dog), piszczące (squeezz), gumowe piłeczki, tzw. kule smakule (biscuit ball), dla psów inteligentnych (genius, wobbler), pluszowe zabawki, bezpieczne patyki (safestix) i... chyba coś jeszcze ;).

W serii Squeezz jest kilka kształtów zabawek: piłeczkę, kość, patyk, piłkę do rugby, ringo, aport i "jels" które chyba nie są jeszcze dostępne w Polsce, wszystkie są dostępne w różnych rozmiarach.
My mamy zwykłą piłeczkę w rozmiarze M, o średnicy około 6 cm.


Piłeczki są zdecydowanie naszymi ulubionymi zabawkami. Sonia je lubi za to, że uciekają, odbijają się i łatwo jej jest nosić je w pysku, a ja cenię w nich małe rozmiary i to, że zawsze mogę taką piłeczkę schować do kieszeni i zabrać na spacer bo nie zajmuje dużo miejsca. Do tej pory mieliśmy piłeczki tenisowe, piankowe, hoko funny i jedną gumową jeżową która okazała się niewypałem bo nie spodobała się psince. Wszystkie z wymienionych przeze mnie piłek (oprócz jeżyka) miały znaczące wady: szybko się niszczyły, nasiąkały śliną a po oślinieniu ślicznie panierowały się w piasku :). Po zabawie taką piłkę nieprzyjemnie bierze się do ręki czy chowa do kieszeni.

Kong Squeezz Ball okazała się dla nas idealna. Świetnie odbija się od różnych powierzchni (przetestowałam to na podłodze w domu, asfalcie, trawie i piasku), piszczy i jest bardzo wytrzymała. Nie mam co prawda psa niszczyciela, ale w porównaniu do tanich piłeczek piankowych w których od razu robiły się dziury po zębach to jest znaczna różnica, bo jak dotąd piłcia Konga wygląda jak nowa :). Do tego pływa na wodzie. Na razie z tej właściwości nie korzystałyśmy, przetestowałam to w warunkach domowych, ale na wiosnę z pewnością zobaczymy jak się sprawdza jako wodny aport. Piasek nie przykleja się do niej w dużym stopniu, a nawet jeśli się wybrudzi można ją łatwo przetrzeć czy opłukać wodą. Nie jest trudna w czyszczeniu, bo ma gładką powierzchnię. Ma w środku dziurę przez którą można przewlec sznurek i piłeczka może posłużyć jako szarpak.


Według mnie, jedyną jej wadą jest cena. Ale kiedy policzyłam sobie ile wydałam na tanie piłeczki po 6 zł, to wyszło więcej niż koszt piłki Konga, a ta z pewnością będzie służyła nam długo.

Uważam ten zakup za udany i jak najbardziej mogę tą zabawkę polecić :).
Ja kupowałam ją w sklepie Fun4Dog.pl (http://fun4dog.pl/pl/p/KONG-Squeezz-Pilka-Piszczaca-Srednia/361), ale można ją dostać też m. in. w Toys4Dogs.pl (http://toys4dogs.pl/kong-squeezz-ball-m-zawsze-piszczaca-pilka,id324.html) i Karusek.com.pl (http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=14836&cat=204).

PS. Przepraszam za tą przerwę w pisaniu bloga, ale chciałam właśnie dodać tą recenzję i czekałam na okazję kiedy uda mi się zrobić dobre zdjęcia z zabawy piłeczką. Niestety pogoda nam nie sprzyjała, a że mam ciemny obiektyw i brak wprawy w robieniu zdjęć w ruchu dodaję takie.

PS2. Eksperymentuję trochę z tłem bloga, tamte jesienne listki powoli przestawały pasować do pory roku (w końcu zbliża się już zima, a kolorową jesień mamy dawno za sobą), dlatego chcę znaleźć coś neutralnego. Zawsze miałam problem ze skomponowaniem wyglądu bloga, bo nigdy nie jestem z niego do końca zadowolona. 

---------------------------------------------------------------
edit.
A jednak nie nadaje się na zabawkę do wody, jak wpadnie do niej woda to strasznie ciężko jest ją wydostać. Z naszej dopiero po paru tygodniach jakimś cudem wyparowała.
---------------------------------------------------------------
po roku donoszę że piłka jest sprawna i DALEJ PISZCZY! :D

Komentarze

  1. Przeważnie tak jest że jakc hcemy zaoszczędzić to wydajemy na "badziewie" które się rozpada po jednym sezonie dwa razy tyle niż jakby się kupiło jedno porządne co się spodoba na lata :D ale tego się nie przewidzi hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, te piłeczki pływają, ale do środka przez piszczałkę wlatuje woda i potem tak łatwo nie chce wylecieć ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że dodałaś recenzję tej piłki - właśnie zbliżałam się do zamówienia takowej, a ty utwierdziłąś mnie w przekonaniu, że ta zabawka to dobry zakup!
    Mój pies akurat należy do tej "grupy niszczyciueli" więc taka wytrzymała piłka na pewno będzie przydatna ;D. Cieszę się również, że szybko się ją czyści, gdyż bałam się, że będzie się brudziłą jak inne piłik które wcześniej mieliśmy ;)
    Jeszcze raz dziękuję za recnzję!
    Pozdrawiamy! H&R

    OdpowiedzUsuń
  4. Piłeczki to coś, co psy po prostu uwielbiają, a jeżeli są z KONGa no to muszą być cudowe.
    Dziękujemy za recenzje, bardzo przydatna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja, jak na razie chyba nie kupię bo Nutka ma zatrzęsienie zabawek i co chwile nowe, ale moźe w przyszłości? :) Na razie zabawek dosyć! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ostatnio doszłam do wniosku iż na pewno lepszym rozwiązaniem jest kupno droższej zabawki,niż kupienie pełno drobnych duperelek,które tak szczerze pisząc nie interesują niesamowicie psa.Baddy uwielbia szarpak,który mamy w domu,jest z nami dość sporo jednakże ile by czasu nie upłynęło jest chętny do przeciągania się.

    pozdrawiamy !

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęcona pozytywnymi opiniami kupiłam taką piłeczkę i mojemu labkowi z myślą, że posłuży mu dłużej niż poprzednie. Niestety piszczałka się poddała po 30 minutach. Piłka cała, nie przegryziona zwyczajnie piszczałka przestała piszczeć. Złożyłam reklamacje ale cudów się nie spodziewam. Szkoda, bo trochę za droga piłka jak na taki krótki żywot. Piłka nie straciła swoich właściwości odbijania się itd, niemniej nie piszczącą piłką pies już nie był tak zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno wyszła wadliwa seria tych zabawek, w których od razu psuła się piszczałka. My na szczęście trafiliśmy na dobrą piłkę i do tej pory piszczy. Słyszałam, że niektóre sklepy wymieniały wadliwe zabawki, albo zwracały pieniądze.

      Usuń

Prześlij komentarz