Koziołek i żarcie - nowości kupione i zrobione

Znów chwalimy się nowymi rzeczami. Nie chcę aby recenzje i posty o zakupach zdominowały bloga, ale postanowiłam że będę o nich pisać, bo bardzo to lubię :).

Zaczniemy od rzeczy hand-made. Koziołek do obi made by mój tata :).





Już kiedyś myślałam o tym, żeby poprosić tatę o to, żeby mi pomógł zrobić koziołek. Potrzebowałam czegoś lżejszego, a zrobienie go samodzielnie jest prawie o 100% tańsze niż kupienie ;). Lżejszy aport może uprościć naszą drogę do ładnego trzymania i w efekcie aportu formalnego. Nasz poprzedni koziołek wyglądał przy Soni tak - KLIK, widać go też na ostatnim, jesiennym filmiku. Nie był co prawda jakiś specjalnie ogromny, widziałam psy wielkości Soni z większymi aportami, ale moja dzidzia jest szczególnie wrażliwa więc trzeba jej dogadzać. Nowy jest sporo lżejszy dzięki płaskim boczkom.
Koziołek nie jest za piękny, ani do końca równy. Jak będziemy wieli trochę wolnego czasu to zrobimy z tatą nowy, ładniejszy i drugi duży dla Kermita.


Dorwałam jakiś czas temu wątróbkę z dzika (kolega mojego taty jest myśliwym i raz na jakiś czas dostaję trochę mięsa czy kości dla psów) więc zabrałam się za zrobienie pycha ciastek. Sporo roboty było z gotowaniem, krojeniem, formowaniem ciastek i pieczeniem, ale to zaprocentowało - ciastka sprawdzają się ekstra przy przywracaniu Kermitowego mózgu, który ostatnio się wyłączył (niedługo może o tym napiszę, powiem tyle, że mieliśmy pewien dołek i teraz się podnosimy, Kery ma dziwne fazy, popada z jednej skrajności w drugą, ale chyba będzie lepiej, nie załamujemy się).



Skończyła się nam karma, postanowiłam teraz zmienić psom na inną. Wcześniej jadły Boscha i miały jeden worek Canyvery z konkursu. Chciałam najpierw kupić Taste of the Wild, ale nie najlepiej u mnie ostatnio z kasą i stanęło na tańszym Markus Muhle. Karma mi się bardzo spodobała. Jest sprasowana, około 2 razy cięższa od większości zwykłych karm. Dawkowanie jest podobne do poprzednich karm które kupowałam, psy jedzą wagowo tyle samo, ale objętościowo jest to praktycznie połowę mniej. I Sonia i Kermit stwierdziły że karma jest pycha, a bałam się że im nie posmakuje, bo wzięłam od razu dużą pakę 16,5 kg (małe opakowania się nie opłacają, w przypadku tej karmy cena za kg jest sporo wyższa przy małym opakowaniu). Skład jest bardzo zróżnicowany, sporo jest różnych warzywnych i owocowych dodatków, zawartość mięsa jest średnia, ale nie jest tak źle, przynajmniej nie ma kupy chemii. Zobaczymy jak to będzie na dłuższą metę.


Okazało się, że mam w zooplusie sporo punktów bonusowych, więc postanowiłam wybrać sobie jakiś gratisik. Wzięłam pakiet saszetek mokrej karmy Lucullus w różnych smakach. Przyda się do wypełnienia konga i jako nagrody chociażby przy ćwiczeniach z koziołkiem, bo karma wyjątkowo pachnąca i uwielbiana przez psiaki :).

Tak poza tym, to idzie zima...



Komentarze

  1. U mnie też koziołek wykonał tata, tylko że Wasz jest sporo ładniejszy ;) Osobiście jestem fanką tego z płaskimi bokami, myślę, że jest wygodniejszy dla psa i przede wszystkim lżejszy :D Tak pogoda jest iście zimowa, a dzisiejsza temperatura na dworze pozostawiała wiele do życzenia, ale cóż taki klimat ;) Trzeba się zacząć powoli przyzwyczajać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki piękny koziołek :) gdybym ja miała takie zdolności..:D
    Jakiś czas temu chciałam kupić z płaskimi boczkami bo mamy ten gruby no i wyleciało mi to z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz zdolnego tatę :)
    Świetny koziołek!

    OdpowiedzUsuń
  4. Koziołek świetny. :)
    Ja muszę poprosić tatę, żeby zrobił nam na wiosnę palisadę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wyszedł ten koziołek, jest o wiele ładniejszy, niż ten kupny :P. My chyba też zrobimy sobie sami, bo ten, który kupiłam zamienia się w wióry po każdym kontakcie z psimi zębami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny koziołek, naprawdę ładniejszy, niż ten starszy. Zdolny Twój tata :D
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Koziołek świetny! My mamy ogromny, przesadziłam z rozmiarem. Zastanawiałam się jakiś czas temu nad tą karmą jednak na obecną chwilę sobie odpuściłam.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy

    OdpowiedzUsuń
  8. Super sprawa z tym koziołkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietne zakupy i rzeczy hand made. Sama juz od dawna mam w planach zrobic koziolek ale jakos ciagle to przekladam.
    Tez mielismy karme Markus Muhle . Jednak u nas sie nie sprawdzila. Majlo ja jadl ale po niej wymiotowal . :P Ale moj jest strasznie wrazliwy na niektore karmy. Kazdy pies jest inny i reaguje ineczej. Teraz jestesmy wlasnie na Taste Of The Wild i jest super.
    Fajnie wyszly ci te ciasteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Koziołek wyszedł wam świetnie. Mi się bardzo podoba. Fajnie, że urozmaiczasz dieta własnym psimi przysmaki, przynajmniej masz pewność co do ich składu :).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale świetny koziołek * , * I twój tata go zrobił ! Jestem pod wrażeniem ;)
    Fajne smaczki upiekłaś :) :) :)
    I w ogóle fajne zakupy ^^


    Serdecznie pozdrawiamy- Ola i Noris

    P.S. zmieniłam link do bloga na: http://z-rudzielcem-przez-zycie.blogspot.com/
    Jeżeli obserwujesz mojego bloga i chcesz dalej otrzymywać powiadomienia o postach to musisz kliknąć na moim blogu w ikonkę nad napisem "członkowie" i się zalogować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny koziołek :D Wydaje się dużo lżejszy, zwłaszcza, że Sonia nie jest duża.
    Pierwsze zdjęcie jest super *.*
    Mam nadzieję, że Kery się opanuje i będziecie normalnie ćwiczyć ;)

    Pozdrawiam!
    poprostuzuzia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Witamy się u Was ;)
    Ja się prosiłam o koziołek, prosiłam... aż w końcu zamówiłam gotowy.
    I nie ma lepszych rzeczy niż samodzielnie pieczone psie ciastka.
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Łaa koziołek mega ! Śliczny jest ! Nie pogniewałabym się jeśli wstawiłabyś jakąś instrukcję z wymiarami itd XD Co do Kermita, mi Din ze skrajności w skrajność wpadał przez roku.. Teraz jakos sie ustatkowaliśmy i ta praca zawsze jest podobna. Od 4-6 miesięcy nie mam problemów z "włączanie" psa :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mamy teraz karmę MM i oceniam ją całkiem nieźle. Bona gardzi, ale zauważyłam, że to u niej norma, że po kilku dniach po prostu przestaje zjadać porcje na raz, a zamiast tego dziubie po trochę. Suchym karmię na śniadanie i nam worek 5 kg wystarcza na miesiąc, ale nie zamawiałam dużego, bo mam wrażenie, że dodatkowo apetyt jej maleje, jak karma traci aromat, więc nie robię zapasów.
    Ostatnio napchałam ją do jakiejś zabawki typu kong i po powrocie do domu zastałam w kenelu ciapkę do złudzenia przypominającą kupę :-p niestety karma tak zareagowała na próbę wylizania jej z zabawki, więc nie polecam do tego celu ;-)
    Pozdrawiamy, Asia i Bona
    http://piesoswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz