Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Recenzje: Klatka Easy Go

Sonia do niedawna miała klatkę metalową. Po około roku użytkowania stwierdziłam, że jest bardzo niepraktyczna - ciężka, duża, bardzo niewygodna w przenoszeniu, w pokoju zajmuje dużo miejsca. Soni spokojnie wystarczyłaby mniejsza klatka, w tamtej nawet leżąc na boku miała sporo luzu, poza tym była dla niej za wysoka. uważam że w klatce służącej psu jako miejsce do odpoczynku i wyciszenia się nie musi on stać, wystarczy jeśli może wygodnie się położyć. Podjęłam decyzję że sprzedaję starą klatkę i kupuję nową - mniejszą i materiałową tym razem. Szukałam z początku używanej, ale jakoś nie mogłam trafić na nic co by nam odpowiadało wymiarami, w końcu znalazłam niedrogą klateczkę w naszym kochanym Zooplusie. Udało mi się kupić ją w prawie takiej cenie za jaką sprzedałam poprzednią klatkę i załapać się na darmową dostawę.

Już rok

Dziś mija rok odkąd mam Kermita. Jak zwykle minęło szybciutko. Ten rok wykorzystaliśmy przede wszystkim na poznanie siebie nawzajem. Co mogę powiedzieć o moim czterołapie? Jest piekielnie inteligentny i sprytny, jak ma tylko szansę to pomyśli i wpadnie na pomysł jak zdobyć to czego chce, podczas sesji z klikerem, nauki jakiejś sztuczki bardzo szybko łapie o co chodzi, nie powtarza kilka razy tego samego błędu, jak załapie za co jest nagradzany to będzie to robił. Podobnie jest w codziennym szkoleniu, jeśli metoda jest dobra, zadziała szybko, Kery niestety szybko też przyswaja sobie rzeczy złe, kiedy ja popełniam jakiś błąd. Uwielbia piłeczki, inne zabawki wzbudzają u niego mniejszy entuzjazm, kocha bieganie, jedzenie i mizianie pod brodą albo po brzuszku :). Powtarzałam sobie to już wiele razy: miałam niesamowite szczęście że na niego trafiłam. Zabierając go do domu dostałam o wiele więcej niż oczekiwałam. Chciałam tylko energicznego, przyjacielskiego psa, towarzysza spacerów, motywa…

Seminarium handlingowe z Moniką Rylską

Jesteśmy z Sonią po naszym pierwszym agilitowym seminarium i równocześnie naszym drugim treningu (nie licząc domowego hopsania przez dwie hopeczki). Jak było? Świetnie :). Z Soni jestem mega zadowolona! Bez problemu skupiała się, była zmotywowana, pracowała mimo różnych rozproszeń i ogólnie ślicznie biegała :). Pierwszy raz myślę że mogę zaufać mojemu psu, a słabym ogniwem jestem ja. Okazało się że agility to nie jest taka sielanka jak może się wydawać gdy patrzymy na filmiki czy obserwujemy treningi innych. A przynajmniej dla mnie... Zapamiętanie kolejności przeszkód łącznie z miejscami gdzie trzeba zrobić konkretną zmianę rąk i ogólne ogarnięcie tych zmian, panowanie nad swoimi ruchami to dla mnie spore wyzwanie (ale też świetna zabawa). Myślenie podczas biegania wcale nie jest proste ;). Torek który wymyśliła dla nas Monika był ciekawy, było kilka łatwiejszych momentów gdzie biegaliśmy długą prostą z np. jedną zmianą lub skrętem, ale sporo elementów było trudnych i wymagających od…

Obidiensowy aporcik - mamy to!

Jest... jest... jest! Mamy to! Mamy obidiensowy zerówkowy aporcik! No prawie... tak wiem, że Sonia brzydko podejmuje koziołek, krzywo się dostawia, muszę ją czasem przytrzymać przy wyrzucaniu aportu i ogólnie nie najlepsze tempo mamy przy tym ćwiczeniu, ale to drobnostki, dopracuje się, ważne że robimy ten straszny aport formalny :) nie psujmy tej radosnej chwili takimi szczegółami.