Obecny stan naszego obi



Ostatnimi czasy brakuje mi motywacji do regularnych i lepiej zorganizowanych treningów obedience. Ciągle albo po prostu wychodzimy na długi, bezcelowy spacer, albo się zwyczajnie bawimy zabawkami, albo wyciągam dyski, albo skaczemy coś na hopeczkach (tak na marginesie, odkurzyłam też slalomik), a obi zeszło jakoś na dalszy plan. Jak już się zbieram na ten trening to wychodzi on taki byle jaki, nie wiem na czym powinnam się skupić, brakuje mi planu, wyszło w końcu tak że ruszyłam sobie stój z marszu, a wszystkie ćwiczenia z zerówki czekają rozgrzebane... Nie chce mi się też robić notatek w naszym treningowym dzienniczku.
Pora jakoś się ruszyć, podsumować co mamy z Sonią zrobione w obedience i może to mi pomoże wyciągnąć wnioski, i zaplanować lepiej kolejne treningi :).


ćwiczenia z klasy 0 
  • chodzenie przy nodze - na krótkich dystansach jest nawet ładne, chociaż jak dla mnie brakuje mu wyrazu, tego czegoś, Sonia sobie po prostu idzie. Przy dłuższym chodzeniu psuje nam się kontakt wzrokowy. Zwroty w tył nawet ładne, skręty w lewo lepiej nam wychodzą niż w prawo. Ćwiczymy zazwyczaj bez smyczy, powinniśmy częściej dołączać do tego smycz żeby nam potem nie przeszkadzała, w zerówce są dwie wersje: na smyczy i bez. 
  • zostawanie - psina najdłużej potrafi zostać na około 30-40 sekund, w zerówce jest minuta. Nie skupiałam się dotąd na takich szczegółach jak to żeby Sonia leżała prosto (siedzi praktycznie zawsze prosto) i nie rozglądała się za bardzo. Ogólnie mało ćwiczyliśmy zostawanie.
  • przywołanie - poprawiło się ostatnio nasze dostawianie do nogi, rzadziej już zdarza się że Sonia siada pod kątem. Jak jest nakręcona to tępo nie jest takie złe, chociaż wolałabym żeby było szybciej.
  • pozycje - kiedyś waruje (szybkie kładzenie się z siad) były ładne a kice (szybkie wstawanie z waru) słabe, skupiłam się wtedy bardzo na kicach i co? Sonia robi piękne kice nawet bez gestu, a waruje się popsuły :P. Ogólnie z gestami to robi wszystko miodzio, ale pańci się mażą pozycje na same komendy. Na razie jednak nie będziemy utrudniać sobie życia, regulamin pozwala na gesty to niech będą gesty ;).
  • aport - ogólną podstawę mamy, Sonia podejmuje koziołek, wraca z nim, dostawia się do nogi i czeka aż go od niej wezmę. W tym ćwiczeniu najgorsze u nas są szczegóły. Sonia całość robi wolno, nie zawsze czeka na komendę zwalniającą, często jak tylko wyrzucę aport ona już po niego biegnie, brzydko go podejmuje, często go obiega, czasem trąca łapami zanim weźmie do pyska, dostawianie jest w miarę ładne, zdarza się jej zrobić to krzywo, ale zazwyczaj od razu się poprawia.
  • przeszkoda - prawie wcale jej nie ćwiczyliśmy. Ogólnie wychodzi prawie idealnie, tylko czasem zdarza się Soni z rozpędu zrobić ciasny skręt ;).
  • socjalizacja - tego się boję na zawodach, bo niektórych obcych Sonia się boi. Do przećwiczenia z różnymi ludźmi.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
fundamenty
  • motywacja na jedzenie - ogólnie niezła
  • motywacja na zabawki - cały czas nad tym pracujemy, Sonia ma problemy z pracą na zabawki, chyba one nie są jeszcze dla niej nagrodą, no i nadal bywają dni że zabawki w ogóle jej nie interesują
  • wymiana jedzenia na zabawkę - na początku jak miałam jedzenie nie było mowy o tym, żeby psina chciała się bawić, teraz to żaden problem
  • samokontrola - też niezła, zarówno w codziennym życiu jak i na treningach
  • odłożona nagroda - nie sprawia nam większych problemów
  • skupienie w rozpraszających miejscach - Sonia potrafi się skupić, ale jest o wiele mniej zmotywowana
  • rozróżnianie sygnałów oznaczających nagrodę (OK - komenda zwalniająca i sygnał nagrody, DOBRZE - "robisz dobrze ale nie ruszaj się, rób to dalej a nagroda sama przyjdzie", PIŁA - zabawka, ŻARCIE - jedzenie, BACK - odłożona nagroda z tyłu psa) - OK i DOBRZE są jej dobrze znane, pozostałych dopiero ją uczę
  • łańcuchy zachowań (pies wykonuje dużo ćwiczeń po kolei, a nagroda jest na końcu, czyli tak jak na zawodach) - jeśli są za długie spada motywacja
  • słuchanie mnie i rozróżnianie komend (np. koziołek, target i klatka, wszystko leży koło siebie) - z tym jest słabo
...tyle mi na razie przyszło do głowy, bo na tych rzeczach się skupialiśmy, na pewno sporo jest jeszcze ważnych aspektów na które powinniśmy zwrócić uwagę

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
elementy innych ćwiczeń
  • wysyłanie do obiegania słupka/drzewa itp. - umie to, ale tylko na niezbyt duże odległości, poza tym do słupka biegnie powoli a wraca szybko
  • targetowanie nosem dłoni - oprócz zwykłego trącania nosem ręki, potrafi przytrzymać kilka sekund przy niej nos
  • targetowanie łapami podkładki - bardzo lubi to ćwiczenie i super jej wychodzi, potrafi się wysyłać na większe odległości i robi to szybciej niż przy obieganiu słupka
  • waruj z marszu - nie zawsze idealne, ładniej wychodzi jej kiedy idzie przodem do mnie niż z chodzenia przy nodze. Bardzo lubię pozycje z marszu dlatego je już wprowadziłam, chociaż to ćwiczenia z wyższych klas
  • siad z marszu - niewiele ćwiczyłyśmy, ale jej się udaje ;)
  • stój z marszu - dopiero zaczęłyśmy, postanowiłam ją nauczyć ładnego hopstója, jak na razie nieźle jej idzie, pewnie szybko się nauczy
  • zmiany pozycji - potrafi w miarę waruj-stój-waruj, tylko siad-stój nie ćwiczyłyśmy. Musimy zacząć robić pozycje na większą odległość niż kroczek ode mnie.

No i co teraz? Jakieś wnioski? Ja myślę sobie że umiemy całkiem sporo, wydawało mi się że mniej :). W każdym ćwiczeniu coś do naprawy jest, chyba zaczniemy od powrotu do aportu i dopracowywania szczegółów. Niedługo wybieramy się na obidjensowe seminarium z Asią Hewelt, bardzo się na nie cieszę i już mam w głowie listę spraw które chcę poruszyć, cały czas mam mnóstwo wątpliwości odnośnie podstawowych rzeczy, jak sposób układania treningów, co powinno się robić na jednym treningu, czy ćwiczyć dużo elementów jednego dnia, czy skupiać się na jednym przez dany okres czasu itp. Odnośnie ćwiczeń to na pewno spróbujemy coś ruszyć z naszym chodzeniem przy nodze, bo nie mam pomysłu co zrobić żeby wyglądało lepiej niż wygląda, a styl w jakim robią to psy Asi bardzo mi się podoba. Gdyby ktoś był zainteresowany semi, są chyba jeszcze miejsca - Majówka z Joanną Hewelt w Lublinie.

Wiecie co? Post napisałam kilka dni temu i od razu zaczęłam lepiej organizować treningi, które zaczęły być o wiele lepsze. Jak moja motywacja do ćwiczeń wzrosła to i psy zaczęły się bardziej angażować :). Kiedyś myślałam że w obi przewodnik musi mniej pracować nad sobą niż w innych sportach. We frisbee musimy uczyć się rzutów, w agi dopracowywać handling, w canicrossie i bikejoringu pracować nad naszą kondycją, a w obi całą robotę robi pies i skupiamy się tylko na jego wyszkoleniu - nie prawda! Nam też potrzeba pracy nad motywacją, panowaniem nad sobą, mi sporo czasu zajęła nauka kontrolowania siebie, nie wysyłania błędnych sygnałów, nie mówienia zbyt dużo, używania odpowiednich słów. Często na treningach myślałam o czym innym i zastanawiałam się wtedy, jak mogę wymagać od psa żeby był skupiony i zmotywowany nawet w rozproszeniach skoro ja sama bujam w obłokach? Trzeba to zmienić. Znowu miałam dołek treningowy (tym razem to ja! nie psy!) i znowu się z niego wyciągnęłam seansami filmików ze startów w zawodach znajomych teamów, przeanalizowaniem tego co robię z moimi psami i nowym planem na treningi.

W maju będzie w naszej okolicy organizowany kolejny dogtrekking. Bardzo się cieszę, bo organizatorki wybrały miejsce blisko nas, mamy około 15 km do miejscowości gdzie będzie się odbywał, czyli problemu z dojazdem nie będzie :). To już drugi dogtrekking w lubelskim, ale z poprzedniego musiałam ostatecznie zrezygnować. Planuję wystartować w tym roku z Kermitem, liczę na to że uda mi się jeszcze bardziej ogarnąć jego zachowanie przy psach do tego czasu. Szczególnie że ostatnio postępy są bardzo duże :). Oczywiście zapraszam wszystkich z okolicy - II Lubelski Dogtrekking.

Komentarze

  1. Bardzo fajnie czytać o Waszych postępach, oby tak dalej!

    A z Kerym widzimy się w maju na trasie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie Wam idzie! Ja też dłubię OBI z młodszą suczą, póki co jest nieźle ;)

    PS ile waży wasz koziołek do OBI? Zastanawiam się jaki rozmiar/wagę wybrać dla Młodej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromne powodzenia! :) Na pewno uda wam się dopracować wszystkie szczegóły.
    Zazdroszczę, że macie tak blisko dogtrekking. Najbliższy od nas jest prawie 92 km od naszego domu, a i tak nie mam wtedy wolnego terminu. Po za tym, bałabym się jak Majlo zachowałby się co do innych psów. Pewnie darł by japę, a ja byłabym przez to mega spięta... Ale trzymamy kciuki za Kermita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz mamy taką okazję, rok temu nie było jeszcze żadnego dogtrekkingu w naszym województwie ;).
      Ja się spodziewam że już jak dojedziemy na miejsce to Kermitowi wyparuje mózg, będzie się wydzierał i w ogóle nie będzie w stanie się ogarnąć. Ja na szczęście nauczyłam się (dzięki niemu właśnie) kontrolować swoje emocje. Liczę na to że po przejściu kawałka Kery przyzwyczai się do sytuacji i będzie w miarę normalnie szedł.

      Usuń
    2. U nas właśnie jest podobnie np. z ludźmi. Jak spotkamy kogoś na spacerze np. moją znajomą i Majlo nie do końca jest przekonany to szczeknie parę razy, przejdzie kawałek i jak już się przyzwyczai to jest dobrze :) Może z psami byłoby podobnie, tym bardziej, że on ogólnie lubi inne psy, takie nieszczekające na niego. :D

      Usuń
  4. Gratulacje! Śledzę waszego bloga i robcie postępy! :) Obi to nie jest łatwy sport, bo sama coś tam z Tytusem ćwiczę, musze przyznać podoba nam się, ale początki były straszne! Życzę wam coraz więcej sukcesów z Sonią jak i Kermitem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz zdolne psiaki, dacie radę :D. Ja chyba zacznę odkurzyć elementy obi, znowu naszła mnie na to ochotę, ale jeszcze nie wiem jak się za to zabrać :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się wybieram na ten dogtrekking. Strasznie nie moge się go doczekać. :D Tylko ja z dojazdem będę miała nie lada problem bo mam ponad 30 km a akurat 16 maja mam w rodzinie wesele i cała rodzina na nim będzie, więc nie będę miała kierowcy. Ale jestem dobrej myśli. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jak dla mnie obi było bardzo dla mnie wymagające! Trzeba było kontrolować swoje ruchy, obserwować psa, jak dla mnie bardzo przypomina agility, tylko mniej biegania :P
    Granica między szybkością, precyzją, opanowaniem jest tutaj niewidoczna, wszystko się ze sobą miesza i wszystko składa się na sukces. Jedna rzecz nie wychodzi, zawalasz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię czytać takie posty, właśnie przygotowuję mój na ten temat :D.
    Ja ostatnio wplatam w zwykłe spacery tylko chodzenie przy nodze, na wszystkie szczegóły czekam aż będę mieć trochę luzu na studiach. Ale zwykle taka przerwa wychodzi tylko na plus.
    Fajnie, że jedziecie na semi z Asią, bardzo lubię ją jako osobę i trenerkę, miło wspominam każde seminarium z nią, można dużo wynieść :). U nas pewnie niedługo odbędzie się kolejne cykliczne semi z Asią, więc też za jakiś czas się wybierzemy.
    Ja też mam ruszone ćwiczenia z wyższych klas, a niektóre z zerówki są w częściach ale zawsze tak jest, że chcę wszystkiego spróbować ;).
    Co do dogtrekkingu, wybieram się już od zeszłego roku ale że są w dziwnych miejscach, zawsze mam problem z dojazdem. Może w tym roku w końcu nam się uda. Na jaki dystans się wybieracie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszy raz wybierzemy chyba 15 km.

      Usuń
  9. A ja uważam, że te luźne bezcelowe spacerki mają fajny ukryty cel i ostatnio czerpię z nich ogromną przyjemność. Ja to ja... ale mój pies je po prostu uwielbia! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle fajnych seminariów, gdy ja akurat mam matury ;___; Powodzonka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje! U nas jakieś psie spotkania to ok. dwie godziny drogi..:/
    Pozdrawiamy, kundlowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie można być cały czas zapracowanym, luźne spacerki też są bardzo ważne :D
    Zazdroszczę seminarium i życzę jak najlepszego przygotowania się do zerówki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratki dla Was! Uwielbiam czytać takie posty :)
    Całkowicie zgadzam się, że my też musimy się obi w pewien sposób nauczyć ;) Przede wszystkim wysyłać jasne i czytelne sygnały :) Nauka obedience nigdy się nie kończy, cały czas można zgłębiać nowe sposoby i tricki, żeby dopracowywać ćwiczenia do perfekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję.
    U nas jest odwrotnie, sztuczki i bezcelowe spacerki były modne kiedyś ;p Teraz niezależnie gdzie idę staram się powtórzyć coś z OBI, cokolwiek ale zawsze coś.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratujacje.
    My z Pimpkiem dopiero raczkujemy w tym zakresie... Niestety, jak go wzięłam te kilka lat temu popełniłam parę błędów i mam teraz psa "siedziącego". Pimpek uważa, że jedyną dopuszczalną pozycją wyjściową w kontaktach ze mną jest siad. Uczymy się komendy wstań, nagradzam go jeśli podejdzie i nie usiądzie, ale to jeszcze daleka droga przed nami... W dodatku nauczyłam go, że do nogi ma podejść obchodząc mnie za plecami. Kiedy to perfekt opanował, zorientowałam się, że ma się dostawiać "na gruszkę". I nowa komenda, i od początku...
    Rozpisałam się ;) Jeszcze raz gratuluję i mam nadzieję, że uda Wam się pojechać na ten dogtrekking.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz