Problemy zdrowotne


Zaczęło się od podejrzenia babeszjozy, a skończyło na problemach z kręgosłupem... A wszystko w ciągu ostatnich czterech dni. A ostatnio moje psy cieszyły się dobrym zdrowiem, weta odwiedzaliśmy tylko na szczepienia i kastrację Kermita.
Ale od początku...



W sobotę jak zwykle przed południem byłam w schronisku. Po powrocie czekałam na moją mamę aż skończy pracę. Nagle telefon od taty: Kermit jest chory, prawie w ogóle nie wstaje, nie szczeka... Ja od razu pomyślałam że to babeszjoza. Miał cały czas ważne krople, ostatnio mu je zapuszczałam 2 tygodnie temu, a mimo wszystko po ostatnich łąkowych spacerach złapał mnóstwo kleszczy.
Nasza przychodnia jest w soboty otwarta do 14:00, a była 13:30, jak byśmy się nie wyrobili to do poniedziałku jedyna opcja to całodobowa klinika w Lublinie (prawie godzina drogi). Jak tylko mama skończyła pracę, wróciliśmy do domu, wzięłam Kermita i pojechaliśmy do kliniki. Była 13:55 i spora kolejka. Kery jakby trochę się ożywił, ale mimo wszystko nie chciałam ryzykować zostawienia go chorego do poniedziałku. Dostaliśmy się do weta jako ostatni, przed 15:00. Zbadaliśmy Kermitowi krew - morfologia wyszła w porządku, to nie babeszjoza ...uffff. Nie miał też gorączki. Postanowiliśmy wrócić do domu i uzgodniliśmy z panią doktor, że jeśli będzie znów źle to powtórzymy badania. Przy okazji zaopatrzyłam się w tabletkę Bravecto, żeby jeszcze dodatkowo zabezpieczyć do od kleszczy.

Kermit był radosny, chętnie jadł i nie miał żadnych problemów żołądkowych. Jednak w niedzielę wieczorem widać było że ma problemy z poruszaniem się, ewidentnie coś go bolało, ale sama nie potrafiłam zidentyfikować co. Nie chciał stawać na tylnych łapach, przy próbie skoku zapiszczał, nie mógł wskoczyć do samochodu i trudno mu było kłaść się i wstawać. W poniedziałek wróciliśmy do weta. Tym razem zbadała go inna pani doktor która bardziej specjalizuje się w ortopedii, po macaniu stwierdziła że boli go kręgosłup, bo przy uciskaniu w tym miejscu aż ugina łapy. Niby nic mu się ostatnio nie stało, w ubiegłym tygodniu byliśmy raz na bikejoringu, raz biegaliśmy, byliśmy na kilku dosyć długich spacerach (odkrywamy nowe fajne tereny i chodziliśmy teraz po 6-9 km) bez smyczy i bawiliśmy się piłkami. Chyba że zrobił coś głupiego pod moją nieobecność (a ma on czasem takie zagrania). Nasza pani weterynarz przypuszcza że to może być stary uraz, mógł sobie coś zrobić zanim jeszcze do mnie trafił, a teraz się przeforsował i to się odnowiło. Nie znam jego przeszłości, mógł być bity (to bardzo prawdopodobne, bo boi się panicznie dużych patyków), może nawet potrącony przez samochód... Na razie ograniczamy ruch, chodzimy tylko na spokojne smyczowe spacery i przez 5 dni Kermit ma dostawać zastrzyki przeciwzapalne. Już dzisiaj widać że leki pomagają mu, ale nadal nie może poruszać się tak swobodnie jak kiedyś. Jeśli po dłuższym czasie nie będzie poprawy czeka go prześwietlenie kręgosłupa. Mam nadzieję że to nic poważnego i tylko taki chwilowy uraz. W każdym razie zrezygnujemy na pewien czas z frisbee i bikejoringu, tłuczemy za to obi. Za kilka tygodni jak będzie poprawa to może będziemy powoli wracać do biegania. Obawiam się że bieganie przede mną w sledach jest obciążające dla kręgosłupa. Za niecały miesiąc dogtrekking, zobaczymy jak będzie ze zdrowiem Kermita. Jeśli będę miała wątpliwości co do tego czy może bezpiecznie przejść w szelkach te 15 km, to zamienię go na Sonię, na pewno nie chcę go narażać na większe obciążenia. Oby tylko ten kręgosłup to nie było nic poważnego i szybko wróciło do normy.
Przy okazji wyszło że Kery znów schudł... Ważył ponad 27 kg, a teraz waży 25,5. Od adopcji ze schroniska był bardzo chudy, a jak ostatnio trochę przytył to znów schudł. Pani doktor doradza nam więcej surowego mięsa (karmię psiaki głównie suchą i mokrą karmą), szczególnie że Kermit jest aktywnym psem i dużo spala.

Pochwalili nas w lecznicy, że Kermit jest takim grzecznym psem :). Aż się zdziwiłam.
W pracy nad jego agresją do psów są gigantyczne postępy, nie chciał pożreć żadnego psa w przychodni, nawet przebywających tam bezdomniaków, którym przy okazji naszej wizyty robiłam zdjęcia do ogłoszeń.


Komentarze

  1. Oby z kręgosłupem nie było nic poważnego, życzę dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szybkiego powrotu do zdrowia !
    Oby nie było więcej problemów ;)
    A na zawody zabierz Pusię !

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze i nie wyniknie z tego coś poważnego.
    Życzę Kermitowi powrotu do zdrowia :)

    zapraszam
    http://szalonybelg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo zdrowia dla Kermita! Mam nadzieję, że to nic poważnego.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szybkiego powrotu do zdrowia dla Kermitka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz. Oby wszystko było w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby z kręgosłupem nie było to nic poważnego..
    Trzymam za was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowia! Mam nadzieję, że to nie będzie nic poważnego. Kręgosłup to poważna sprawa, szczególnie kiedy pies, jak piszesz - jest bardzo aktywny. Oby było lepiej!
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki za Kermita! Niech zdrowieje szybko chłopaczyna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowia dla Kermita! :D Niech chłop się regeneruje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że to z kręgosłupem nie okaże się, aż tak bardzo poważne. Trzymam kcuki, by wszystko dobrze się skończyło...

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Duużo zdrówka dla Kermina, trzymamy kciuki i łapki!
    I powodzenia w zwalczaniu agresji! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oby to nie było nic poważnego, trzymam kciuki żeby na zastrzykach się skończyło!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz