Obi-majówka z Asią Hewelt


Weekend majowy spędziłyśmy z Sonią na seminarium obedience z Joanną Hewelt w Lublinie i jestem z tych dwóch dni mega zadowolona :).
Asia była zawsze moim obidiensowym guru, poznając ją na żywo jeszcze się w tym utwierdziłam. Wychodzisz z problemem który wydaje ci się być trudny, nie wiesz jak się za niego zabrać, mimo długich ćwiczeń nie widać poprawy, a Asia rzuca od razu kilka prostych rad i wszystko się rozjaśnia.
Na seminarium udało mi się przerobić dużo elementów i rozwiałam wszystkie swoje wątpliwości. W ciągu dwóch dni miałyśmy 4 wejścia, na każdym robiłam z Sonią minimum 2 ćwiczenia. Z seminariów chcę zawsze wyciągnąć jak najwięcej, dowiedzieć się jak nad danym problemem pracować, czy nauczyć danej rzeczy, żeby potem wrócić do domu, ułożyć sobie plan i brać się do pracy.
Relacja będzie obszerna, postaram się podzielić z wami przynajmniej częścią moich notatek ;).



Na pierwszym wejściu w sobotę poruszyłam temat socjalizacji - tego się boję najbardziej w zerówce. Zaczęłam od sprawdzenia jak Sonia w ogóle zareaguje na zrobienie tego ćwiczenia formalnie, jak na zawodach z sędzią. Psica oczywiście nie wysiedziała, ale przynajmniej nie zareagowała strachem i nie schowała się za mną. Tutaj dostaliśmy radę żeby wprowadzić samokontrolę. Może też ją robić 'sędzia' - pokazać smaki na ręce i kilka dać. Chodzi o to żeby pokazać psu, że sędzia jest fajny, można od niego dostać smaka, ale trzeba siedzieć i się nie ruszać. Proste? Proste! Potrzebujemy tylko kilku treningowych sędziów, to się już coś wymyśli ;).


Potem zajęłyśmy się naszym chodzeniem przy nodze. Nie wygląda ono najlepiej, Sonia idzie bo idzie, ale na dłuższych odcinkach traci kontakt, robi to mniej dokładnie, ociąga się, oddala itd. Okazało się że pierwszym moim błędem jest zbyt częste używanie komendy "równaj". Pies słysząc komendę do chodzenia przy nodze powinien radośnie przyklejać się do nogi z zadartą głową, uważać chodzenie na kontakcie za coś superfajnego, a Sonia za pewne słysząc ją po raz kolejny i kolejny myślała "o boże... znowu to równaj" (nie dziwię się, bo mi samej to równanie wychodzi bokiem). Po pierwsze rozdzielamy chodzenie przy nodze na dwie komendy: "równaj", które oznacza radosne pląsanie blisko mojej nogi na pełnym kontakcie wzrokowym, z dokładnie robionymi skrętami, zwrotami itp. i "noga" czyli luźne chodzenie przy nodze na przejściach między ćwiczeniami i na początkach ćwiczeń (np. dostawianie się przed aportem, czy kwadratem, kiedy nie koniecznie chcę żeby pies patrzył prosto na mnie, może obserwować koziołek, patrzeć przed siebie żeby zlokalizować kwadrat/przeszkodę/pachołek). "Równaj" będziemy używać rzadko, żeby to było dla Soni takie ekstra ćwiczenie. U nas dodatkowo problem sprawia długość chodzenia przy nodze. Jak robię to ćwiczenie długo to psica traci motywację, ociąga się, rozgląda, oddala. Na krótkich dystansach jest nawet fajnie, a potem się sypie... Co robić? Nie robić takich dużych przeskoków w długości chodzenia jakie zdarza mi się robić na treningach: załóżmy najpierw robię 5 kroków, jest fajnie, nagradzam Sonię, a potem robię praktycznie całą zerówkową zetkę. Asia radzi żeby nawet liczyć fobie kroki podczas ćwiczeń: robimy 5, jest fajnie, to robimy 7, drugi raz 7, to znowu 10 i w tym jeden skręt, potem znów 5...


Dalej... aport. Jak już pisałam, najgorsze u nas są szczegóły. Ogólna podstawa ćwiczenia jest, tylko sypie się prędkość, motywacja, dokładność, Sonia czasem wypluwa koziołek, wybiega do niego zbyt wcześnie, jak jest mało zmotywowana to wcale nie chce go podnieść. Na to mamy kilka ćwiczeń:
- wieszanie się na koziołku - trzymamy koziołek trochę ponad wysokością pyska psa, każemy psu trzymać i nagradzamy w momencie kiedy pies chwyci i zawiesi się na aporcie. To ma nam dać mocniejszy chwyt.
- sztuczki z koziołkiem - np. obrociki, potem dodajemy do tego dostawianie, cofanie, więcej obrotów, przedłużamy czas zanim pozwolimy psu wypluć koziołek.
- pies leży, kładziemy aport zaraz przed nim, odchodzimy, każemy psu chwycić, uciekamy i wymieniamy koziołek na zabawkę albo nagradzamy jedzeniem - to ma nauczyć psa tego że po chwyceniu pies ma jak najszybciej do nas przybiec.
Poza tym jak wyszłam z Sonią pokazać jak wygląda nasz aport, rzuciłam go a psina stwierdziła że ona go nie chce podnosić. No właśnie - jeśli jest ryzyko, że pies nie zechce wziąć koziołka to go nawet nie wyjmujemy, żeby nie utrwalać złych skojarzeń z nim.

Zmiany pozycji:
waruj - stój - waruj
"psie pompki" czyli podnoszenie się i kładzenie bez przestawiania łap, potem dokładamy samokontrolę żeby przedłużyć pozostawanie w jednej pozycji


stój - siad -stój z nieruchomym tyłem
wchodzenie i schodzenie z pudełka/krawężnika, jak już pies to ładnie robi to tylko kładziemy tyczkę przez którą pies przeskakuje przednimi łapami



Jak nauczyć wysyłania do pachołka. Myślałam o tym, żeby dodać do obiegania komendę na zatrzymanie, to jednak okazał się nie najlepszy pomysł. Po pierwsze, pies może wtedy zwalniać i czaić się przy zwykłym wysyłaniu do obiegania. Po drugie, kiedy robimy aport kierunkowy i pies zatrzyma się nie dokładnie przed pachołkiem, tylko delikatnie z prawej (załóżmy), bo spóźnimy się z komendą, to pies wysłany do (załóżmy) lewego koziołka odwraca się i widzi środkowy. No to jak? Zwyczajnie, kształtowaniem. Uczymy żeby pies na daną komendę pobiegł i zatrzymał się przed pachołkiem dokładnie na przeciwko nas.
Zatrzymanie w biegu (np. w kwadracie) - to możemy robić rzucając zabawkę albo smaki. Rzucamy kilka razy piłkę, pies za nią biega, za którymś razem oszukujemy psa - robimy taki ruch jakbyśmy rzucali, ale nie rzucamy. Pies za chwilę kojarzy że jednak nic nie leci, staje, odwraca się i patrzy na nas, wtedy mówimy OK (albo kilkamy) i go nagradzamy. Potem podkładamy pod to komendę.
Ważna sprawa: powinno się dodawać komendy dopiero na tym etapie nauki kiedy pies wykonuje daną rzecz tak jak powinien, żeby pies pierwszy raz słysząc "czeka" od razu się zatrzymał, czy pierwszy raz słysząc "pac" pacną łapami o ziemię a nie powoli się kładł. Wtedy będzie mniejsze ryzyko że pies będzie popełniał błędy.


Aport węchowy. Nie ćwiczyłyśmy jeszcze na prawdziwych patyczkach, ale bawiliśmy się w wyszukiwanie w krzakach gałązki z moim zapachem, albo układanie aportu węchowego na zwykłych patykach. Soni świetnie to szło, od początku wiedziała o co chodzi, wyszukiwała mój zapach i przynosiła ten przedmiot którego dotykałam. No to super :). Co poza tym... używałam zawsze komendy "wąchaj", mogę jej używać do normalnego szukania mojego zapachu, ale nie sprawdzi się to na zawodach kiedy nie mogę wcześniej pokazać psu patyczka a pies ma go bezbłędnie znaleźć. Dlatego powinniśmy wprowadzić specjalną komendę na wyszukiwanie tylko i wyłącznie obikowego patyczka pachnącego mną i uczyć też wyszukiwania go powiedzmy pośród zabawek, koziołków itp.




Pozycje z marszu. Zaczynamy od chodzenia przodem do nas. Na początku możemy podzielić to psu tak, że gdy idzie za naszą lewą ręką to ćwiczymy waruj, za prawą siad, a na środku stój (albo inaczej, to jest dowolne). Potem kiedy podłożymy komendy (robimy to dopiero jak pies rozumie co ma zrobić i robi to tak jak chcemy) wycofujemy gesty, bo nie możemy ich używać według regulaminu. No i oczywiście komendy muszą być inne niż normalnie. I tu pojawia się sprawa z którą mamy problem, jak podzielić psu komendy żeby wszystko było dla niego zrozumiałe. Przede wszystkim, komenda ma nazywać ruch, a nie pozycję którą przyjmuje pies i tego mamy się trzymać. Komendy nazywające podstawowe pozycje (siad, waruj, stój) będą od teraz u Soni wyglądały tak:

SIAD - na co dzień, poza sportem
ZIT - siad z marszu, pies podciąga tylne łapy to przednich (jeśli pies robi zmiany na nieruchomy przód, to przy siadaniu ze stój używamy tej samej komendy)
KIC - siad z leżenia, z kicnięciem
TYŁ - siad ze stania, pies cofa przednie łapy

STÓJ - stój z leżenia
TUP - hopstój z marszu / stój z siedzenia, tupnięcie przednimi łapami (może nazywać te dwie rzeczy, bo pies wykonuje ten sam ruch)
CZEKA - zatrzymanie w biegu

POŁÓŻ SIĘ - na co dzień, może być bokiem, pies może się ruszać
WARUJ - składanie się do tyłu, jak przy pompkach, zmiana stój-waruj
BAM - waruj z marszu / zmiana siad-waruj, z pacnięciem przednimi łapami o ziemię

U Kermita będzie inaczej, bo uczę go zmian z nieruchomymi przednimi łapami.

Sporo się ostatnio zastanawiałam jak powinnam planować nasze treningi żeby były jak najbardziej efektywne. Próbowałam robić dużo na jednym i skupiać się na tylko jednej rzeczy przez tydzień, i sama nie wiedziałam jak jest dobrze. Okazało się że można ćwiczyć dużo elementów na raz, ale na jednym treningu powinno się robić nie więcej niż 3-4 ćwiczenia (a potem możemy zrobić powtórkę sesji, od początku), bo gdy robimy więcej pies przy ostatnim ćwiczeniu zapomni co ćwiczył na początku treningu.
Zastanawiałam się też czy lepiej skupić się teraz na samych ćwiczeniach z zerówki, aż się przygotujemy do zawodów, czy może ruszać trochę ćwiczeń z wyższych klas. Asia jest zdania że z każdym psem powinno się ćwiczyć jak najwięcej, bo robienie samej zerówki jest nudne i dla psa i dla nas, a obi to ma być w końcu świetna zabawa :).

Z sesji innych uczestników podłapałam też fajne metody uczenia kierunków, zatrzymania w przywołaniu i kwadratu, ale nie chce mi się pisać o wszystkim ;).


Seminarium wykorzystane na maksa!
Sonia była bardzo dzielna, super pracowała, była pewna siebie w kontaktach z innymi psami i tylko troszkę jęczała w klatce ;).

Zdjęcia by Monika Chmiala - dziękuję bardzo!

Komentarze

  1. Ale fajny weekend, my majówkę miałyśmy totalnie na luzie, bez żadnych ćwiczeń, komend, sztuczek itp. Relaks na całego, tylko spacerki i zwiedzanie :) Oczywiście opisałam wszystko w poście: http://niedoskonaly.blogspot.com/2015/05/z-psem-na-majowke.html#more

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! :) Ale wcale się nie dziwię - po spotkaniach z Asią ma się zawsze głowę pełną pomysłów! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne spędziłyście majówkę :D. Dzięki tej notce już wiem jak się zabrać za niektóre ćwiczenia, dziękuję :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę ciekawy wpis, podoba mi się estetyka twoich postów. Mam małe pytanie czy problemem było by otrzymanie twojej opinii o naszej stronie www.blondynkitezgraja.pl ? Być może zainteresuje Cię też wpis, który dzisiaj wstawił Marek dotyczący naszego nowego projektu rysunkowego http://blondynkitezgraja.pl/bayonetta-level-88/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję badzo za ten wpis troszke rozjaśniło mi sie co do komend na zmiany pozycji, mam teraz młodego psa, z którym dopiero nauka przede mna i mam ogromny mętlik w głowie jakich komend kiedy używać. Jeśli mogę to miałabym jeszcze pare pytań w tej kwestii, też chcę robic z nieruchomym tyłem, narazie mam same zmiany naprowadzane jeszcze bez koment + siad i watuj takie w zyciu codziennym..

    Czy taka ilość komend jest w obi normalna i większosc osob tak robi czy mozna próbować robić z mniejsza iloscią tak zeby komenda znaczyła zajęcie danej pozycji a nie ruch? Boję się, że mi samej się to pomiesza:)

    Czy no kic i tył to nie mogłaby byc jedna komenda? W obu w sumie ruch jest podobny pies cofa przednie łapy 'kicajac'?
    Z góry dzieki za rozjaśnienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, większość osób w obi robi to z taką ilością komend - jedna na każdej zmianie (pooglądaj sobie filmiki z zawodów z głosem). Można używać jednej komendy na każdą pozycję, ale prawdopodobnie pies nie będzie robił tak dokładnie zmian i może popełniać błędy, szczególnie jak dojdzie odległość.
      Można się bez problemu przyzwyczaić, w końcu komendy wejdą w nawyk ;).
      Co do kica, to jednak pies kica odrywając przednie łapy w górę, wybijając się łokciami z leżenia, a tyłek psa cały czas siedzi. Przy 'tył' pies mniej używa siły przednich łap i musi jeszcze klapnąć zadkiem na ziemię. Dla psa raczej jest różnica.

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za pomoc, akurat Magda Ł. opublikowała filmik który fajnie pokazuje różnię --> https://www.youtube.com/watch?v=sZyFCV7uqfA&spfreload=10

      Usuń
  6. O, jak Ci zazdroszczę! Marzy mi się taki obidjęsowy wydłużony weekend lub w ogóle obi obóz, ale to jeszcze nie ten etap, aby moje wybieranie się na takie atrakcje z psem miało sens. ;)
    Fajnie, że aż tyle udało się Wam zrobić, faktycznie maksymalnie wykorzystane seminarium.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podobają Twoje notatki! :) Dużo dobrego wyniosłam z nich, nawet dla siebie, no super! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Napracowałyście się :) powodzenia w dalszej pracy, trzymam kciuki za wspaniałą motywację i skupienie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zawsze jestem chętna do poczytania czegoś obikowego :D Tyle wiedzy zawarte jest w tej notce, że aż chce się więcej :) Szczególnie spodobały mi się ćwiczenia na aport, bo mimo postępów dalej się z nim męczymy ;) Jestem jeszcze ciekawa metody na kierunki, bo oglądałam już masę filmików i z tego co widzę to sposobów jest na prawdę dużo. Teraz zaczęłyśmy też pozycje z marszu i wprowadzenie różnych rąk na różne pozycje też jest mega przydatne, a nie pomyślałabym o tym :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz