Urodziny wolontariatu schroniska w Nowodworze

fot. Paweł Kotlarczyk
Ze schroniskiem dla psów w Nowodworze jestem bardzo związana. Oba moje psy są stamtąd adoptowane, prawie dwa lata temu zaczęłam odwiedzać to schronisko żeby fotografować i ogłaszać bezdomne psy i robię to do dzisiaj. Rok temu zebrała się grupka osób, które chciały pomagać bezdomniakom z Nowodworu. Obecnie mamy dość dużą grupę zaangażowanych wolontariuszy z którymi spotykamy się co tydzień, wychodzimy z psami na spacery, przygotowujemy im ogłoszenia i szukamy domów. To wspaniałe jak dużo przez ten rok udało nam się zrobić!

Według statystyk Pauli (mózg i motor napędowy naszego wolontariatu)...
- rok ciężkiej pracy, poświęcenia, przyjaźni
- setki odebranych telefonów i maili
- kilkadziesiąt wizyt przedadopcyjnych
- około 50 spacerowych sobót
- tysiące zdjęć
- setki (albo i tysiące) przejechanych kilometrów
- ponad 100 udanych adopcji!

Na początku było przepełnione, małe schronisko, pełne smutku, z pracownikami którzy bardziej utrudniali niż pomagali wolontariuszom. A dzięki naszej pracy mamy dzisiaj około 20 młodych, kochających psy ludzi, to samo schronisko, ale już pełne nadziei, psów merdających ogonami co sobotę kiedy przychodzimy zabrać je na spacery, pełno ogłoszeń naszych psów w internecie, program w regionalnej telewizji, domy tymczasowe, co chwila kolejna udana adopcja, a pracownicy i kierownik okazali się być bardziej ludzcy. Paula rok temu powiedziała, że chce zrobić w Nowodworze kolejne Korabiewice. I powiem wam, że jesteśmy na dobrej drodze!

W tą sobotę spotkaliśmy się żeby uczcić pierwszą rocznicę naszego wolontariatu. Przyszło duuużo ludzi (ponad 70, normalnie na spacerach naszym rekordem było 30), przygotowaliśmy konkursy z nagrodami dla dzieci (i nie tylko), z Sonią zrobiłam pokaz sztuczek i elementów obedience, powiedziałam co nieco o psich sportach i tym co można robić z adoptowanym psem, przyjechał pan z regionalnej telewizji, pracownicy schroniska przygotowali dla nas ognisko z kiełbaskami i napojami, a kierownik zaskoczył nas i najbardziej udzielający się wolontariusze dostali podziękowania i skarbonki :).

fot. Paweł Kotlarczyk
fot. Karolina Mroczek
fot. Karolina Mroczek
fot. Karolina Mroczek
fot. Paweł Kotlarczyk
fot. Paweł Kotlarczyk
fot. Paweł Kotlarczyk
fot. Karolina Mroczek
fot. Karolina Mroczek
Nie specjalnie przygotowałam się na ten nasz pokaz. Pomysł wyszedł kilka dni wcześniej, nie miałam specjalnie pomysłu i w końcu wymyśliłam że puścimy muzyczkę i polecimy spontanicznie z naszymi różnymi sztuczkami, wpleciemy trochę chodzenia przy nodze, pozycje, koziołek, wysyłanie do targetu i sztuczki z miską (wchodzenie do środka, na odwróconą miskę, kółeczka). Wyszło całkiem fajnie. Z Soni jestem baaaardzo dumna! Była taka dzielna, mimo bardzo dużych rozproszeń chciała pracować, była skupiona, nie stresowała się, przed pokazem nawet poszarpała się mopem. Przy okazji wszyscy ją wygłaskali i dzieciaki robiły z nią sztuczki po naszym pokazie. Postęp w jej zachowaniu jest gigantyczny! I ja potrafię panować nad swoimi emocjami, w ogóle się nie stresowałam ani przy pokazie ani przy moim 'wykładzie' :D. To chyba dzięki moim ćwiczeniom na samokontrolę przy pracy nad agresją Kermita.


tutaj możecie zobaczyć więcej zdjęć -  https://www.facebook.com/media/set/?set=a.947993655231659.1073742249.602964286401266&type=3


W przyszłym tygodniu powinna być dodana część 2 reportażu.

Od Justyny - mojej znajomej wolontariuszki ze schroniska - dostałam cudowny prezencik. Kubek i breloczek z grawerowanym naszym logo (nie chwaląc się... mojego projektu) i świetnym tekścikiem. Dziękuję raz jeszcze!



A od kierownika schroniska dostaliśmy takie podziękowania:





Komentarze

  1. Gratulacje! Obie jesteście świetne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała inicjatywa, cieszę się, że tak pięknie się rozwinęła. Gratuluję Tobie i pozostałym wolontariuszom - mam nadzieję, że przed Wami jeszcze mnóstwo kolejnych sukcesów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratki! Ah i ci zaskoczeni i uśmiechnięci obserwatorzy :) Nie ma co sie dziwić, sama chciałabym zostać wolontariuszką ... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie, że Wasze schronisko tak się rozwija. U nas w większym mieście nie ma takiej atmosfery i nie widać aż takiego wkładu wolontariuszy (głównie za sprawą pracowników) ale skupiamy się na tym, aby jak najwięcej psów chociaż chwilę poczuło się lepiej.
    A Sonia jest taka dzielna! Zrobiłyście ogromny postęp, gratulacje :). Takie warunki to na pewno wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj duże wyzwanie, dużo ludzi, dzieci które koniecznie chcą ją wygłaskać, mało miejsca na pokaz, ognisko obok, zapach kiełbasek i pan z kamerą, który chce wszystko nagrać z bliska. Rok temu pewnie nic by nam się nie udało zrobić, ale teraz - wow, jestem taka dumna :D.

      Usuń
  5. Gratki! Nawet na zdjęciach widać jej skupienie w oczach, a to wyczyn w takim rozproszeniu :)
    Aż miło się czyta, że tak aktywnie działacie, bo sama przez 3 lata byłam wolontariuszką i wiem jaka to ciężka praca :) Szczególnie przy pracownikach nie nastawionych pozytywnie do takich akcji, bo dla nich to tylko więcej niepotrzebnego zamieszania :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super,że odbyło się takie wydarzenie!Widzę,że u was w schronisku jest bardzo miła atmosfera.U nas w Łodzi aż tak kolorowo nie jest..Życzę dalszej motywacji !

    Zapraszam również na bazarek,z którego zyski są przeznaczone na zwierzęta w schronisku :)
    https://www.facebook.com/events/1061212627240026/

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Musisz być bardzo dumna z tego jak dużo razem osiągneliście. Oby tak dalej :)

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. brawooo :D !
    100 udanych adopcji to mega dużo! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogłam się tam pojawić. Ale jestem cholernie dumna z tej ilości dzieciaków, które przyjechały do schroniska i do psiaków. Będą z nich ludzie! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz