Zimowy spacerek

Od kilku dni mamy ferie, mi właśnie przeszedł katar więc korzystamy z wolnego czasu :). Dziś byliśmy na bardzo udanym spacerku z Anetą i Weną. Zrobiliśmy łącznie 23,3 km, Kery Weny nie zjadł, psy wymęczone i wszyscy szczęśliwi :).


Z Anetą znamy się z wolontariatu w schronisku.
Dziś umówiłyśmy się na zimowy spacerek. Mieszkamy jakieś 7,5 km od siebie, spotkałyśmy się w połowie drogi i poszłyśmy na spontaniczny spacer do lasu. Z tego spontanicznego spacerku wyszło 23 km (łącznie z moją drogą do miejsca spotkania i powrotem do domu). 


Kermit super toleruje Wenę :). Po początkowym obwąchaniu już w ogóle się nią nie interesował. To może być sposób na naprawienie jego mózgu w temacie kontaktów z innymi przedstawicielami gatunku - zwiększanie grona psich przyjaciół ;). 



Jak widać piękna biało ruda Wenus z zamiłowania do hmh... nieczystości, zmieniła troszkę kolorek w trakcie spaceru.


to jest ten czystszy profil ;)
 Kermitek dzisiaj dostał szansę pobiegania luzem. Przez ostatnie trzy tygodnie miał areszt linkowy, spacery odbywał tylko na 15 m lince i wałkowaliśmy przywołanie. Poprawa średnia, jeszcze musimy pracować, ale przynajmniej mi dzisiaj nie zwiał i trzymał się w miarę blisko.
Podejmował próby pożarcia jakichś syfów, ale zabezpieczony jak zwykle był kagańcem, od niego się chyba nie uwolnimy.





Nowa karma średnio dobrze się przyswaja. Jeszcze daję jej trochę czasu, bo Kermit słabo znosi zmiany żarcia. Jak na razie kupy są luźne i śmierdzące, a mój piesek ma jakoś jakby mniej energii... Mimo wszystko poczekamy do końca worka, jak nie będzie poprawy to zamówimy znów Markusa albo będę szukać czegoś jeszcze innego.


A Sonunia jak to Sonunia ;).



Na niedzielę mamy plan wyjazdu z Sonią do Lublina na trening obi, tym razem sprawdzimy się na hali :). Może ktoś z okolic chciałby dołączyć? - https://www.facebook.com/events/594808010668616/
A w przyszłym tygodniu powtórzymy spacer, tylko tym razem pozwiedzamy inne tereny. I może dołączy do nas ktoś jeszcze :).


Komentarze

  1. Super spacer! Nam się ferie dawno temu skończyły. Szkoda że karma wypada słabo bo chciałam dla moich zamówić:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że spacer udany. :) Piękne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że widać postępy, gratulacje i powodzenia na dalsze realizowanie wyznaczonych sobie celów!

    Czyżby Kermitek w Ruffwearach? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Kermit jest naprawdę ładny <3 Podoba mi się jego budowa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam, 23km w taką pogodę!
    Wena bardzo zgrabnie się przefarbowała, zapach musiał być obłędny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że robicie postępy! :) Dla mnie to był istny survival, jak spuściła pierwszy raz psa ze smyczy w lesie (i w towarzystwie innego psa), bałam się, żeby mi nie zwiała. :P Wow, 23 km to naprawdę dużo! A co do ferii - nam już się dawno skończyły. ;/ Kermit ma bardzo ładną sylwetkę.
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam, że tak nie na temat, ale czy dobrze widzę, że Kermit ma szelki Ruffwear a Sonia Hurtty? Mogłabym Cię prosić o jakąś opinię porównawczą? Waham się, której firmie zaufać, chociaż bardziej skłaniam się ku Ruffwear.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie Ruffweary są zdecydowanie bardziej warte swojej ceny. Nie widzę wad, sprawdzają się super, a na szarych nawet brudu nie widać :). Dzięki tak dużym możliwościom regulacji można je dopasować bardzo dobrze do psa, z Hurttą jest z tym gorzej... Soni szelki zamierzam niedługo sprzedać. W naszym przypadku Hurtty Soni są słabo dopasowane, regulować można tylko tył, przód jest u nas za luźny, za to w mniejszym rozmiarze obawiam się tylnej obręczy w pachach. Nowe dostanie psica prawdopodobnie na lato. Waham się między innym modelem Hurtty a Ruffwearami dla niej.

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję! Coraz bardziej skłaniam się ku Ruffwear, moja podstawowa obawa jest związana z dość mocnym zbudowaniem szelek - chciałabym kupić produkt całoroczny i trochę się boję, czy w upały pies nie będzie się w takich zabudowanych szelkach przegrzewać.

      Usuń
    3. U Kermita tego nie zauważam, chodziliśmy w nich też latem (właśnie w lipcu je kupiłam). Jedynie trochę długo schną kiedy się je zmoczy.

      Usuń
  8. Wow, gratuluję tak długiego spaceru! :D Nam sie udało jedynie maksymalnie przejść 10 km w dniu, ale postanowiłam, że to zmienimy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz rekord to 27 km jak się zgubiliśmy na dogtrekkingu ;).

      Usuń
  9. 23km... A ja byłam dumna z wczorajszych 11! Jakim cudem nie rozładował Ci się telefon?
    Czy nie zechciałabyś zostać moją znajomą w Endomondo?
    Chciałam zaproponować wspólny spacer (w ramach powiększania grona psich przyjaciół) ale niestety, gdybym miała samochód, miałabym do Ciebie 2,5h. Jako że nie mam... Nie wybieracie się kiedyś do stolicy?
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie, możesz mnie zaprosić - https://www.endomondo.com/profile/16723342.
      Mój najbliższy plan na wyjazd do Wawy to Latające Psy we wrześniu ;). Ale jakbym jeszcze miała okazję się pojawić z psami w stolicy to się odezwę.

      Usuń
  10. Super , że Kery zaakceptował Wenę , w końcu każda nowa psia znajomość wyjdzie mu na wielką korzyść. My mamy również problem z karmą , Czikę strasznie wzdyma po praktycznie każdej ... Masakra. Nasz kilometrowy zarejestrowany rekord to 20,44 km , ale podczas pobytu nad morzem robiłyśmy znacznie więcej tylko nikt nie rejestrował :P

    Zapraszam , małe podziękowania dla Ciebie :
    http://beaglowate.blogspot.com/2016/02/sukcesy.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Wreszcie zaobserwowałam tego bloga, już chyba od stycznia się za to zabieram :P.
    Zazdroszczę Wam tylu przechodzonych kilometrów, nasz rekord to jakieś 11km, ale to dlatego, że boję się dalej wynurzać z domu :P.
    Najbardziej rozśmieszyło mnie zdanie "Kery Weny nie zjadł" haha :P.
    Wena jest ślicznym Psem, ma fajny kolorek sierści :D.
    Kermit ma przepiękną sylwetkę, Wy też ćwiczycie nad mięśniami?
    Gdybym mieszkała w okolicach Lublina, chętnie zapisałabym się na trening obi, jednak mieszkam na pomorzu, a to drugi koniec Polski ;-;.
    Pozdrawiamy,
    Emilia,Nero&Beethoven
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Grzeczniutki Kermit! Jeszcze wypracujecie to przywołanie, dobrze że jesteś cierpliwa :). Niestety wiem coś o tym zjadaniu wszystkiego,Emet zachowuje się jakby jedzenia tydzień nie widział kiedy coś leży na spacerze. Uważam, że to jedna z rzeczy których nie da się wypracować w 100% normalnymi metodami. Emet dostał sporo niemiłych skojarzeń podczas podejmowania czegoś z ziemi (od innych osób) i na nic to się zdało.
    Szelki Ruffweara ciągle podziwiam, jestem blisko ich zakupu ale jeszcze testuję psa czy będę w stanie prowadzić go na szelkach. Na Kermicie wyglądają super :).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz