Co cię boli?


Przedwczoraj wieczorem, Sonia się kładzie na łóżku - słyszę pisk. Odwracam się, patrzę, leży sobie, no dobra, może coś ją tylko tak zabolało. Godzinę później, siedzę przed komputerem, So koło mnie, nagle znów pisk... Coś nie halo, o co chodzi? Pomyślałam że pewnie ją boli brzuch, bo na spacerze dorwała jakąś kość i zjadła, nie zdążyłam jej zabrać.



Wczoraj po południu przywitała mnie radośnie jak wróciłam ze szkoły, wszystko wydawało się być normalnie. No to poszliśmy na zwykły spacer z bieganiem luzem, i tak zamierzałam nie robić treningu bo ostatnio była jakaś przymulona na obi, uznałam że potrzebuje przerwy. Po wyjściu z domu wybiegła na całą długość Flexi i gdy ją pociągnęło pisnęła. Znowu boli? Na spacerze normalnie chodziła, biegała kopała. Przy macaniu nie dawała znać żeby bolało.
W domu postanowiłam sprawdzić czy przy jakichś ruchach będzie widać że boli, bo może jakieś mięśnie albo stawy. Zmiany pozycji - aha! nie może zrobić kica (szybki siad z waruj). Pierwszy zrobiła bardzo delikatnie, przy drugim pisk. Czarne myśli w głowie... nie jest dobrze... pewnie coś z kręgosłupem... ale kiedy? Nie było intensywnych treningów, nie powinna mieć żadnych urazów czy nadwyrężeń. Jedynie w poniedziałek biegaliśmy ponad 10 km z oboma psami, ale biegała luzem, a taki dystans nie robił wcześniej na niej żadnego wrażenia. We wtorek był trening obi-frisbee, była jakaś powolna na nim (czyżby coś bolało już wtedy?) Do głowy przychodziło mi tylko że mogła sobie coś uszkodzić jak w święta szalała sama na podwórku i próbowała coś kombinować z ogrodzeniem żeby sobie uciec. W niedzielę jej psychika była w dziwnym stanie, potem miałyśmy koszmarny trening obi, ale uznałam że było jej gorąco, bo nagle zmieniła się znacząco pogoda.

Postanowiłam że dziś po południu wezmę ją do weta.
Dziś wydawała mi się trochę sztywna, ale nie piszczała, zrobiła próbne zmiany pozycji, ostrożnie, jakby się bała albo czuła dyskomfort, ale nie piszczała. Na wszelki wypadek wzięłam ją do lecznicy skonsultować to. No i nie wyszło nic... przy macaniu kręgosłupa i przednich łapek żadnych reakcji, tylko to że się zestresowała i spięła. Pokazowo zrobione w przychodni zmiany pozycji zrobiła na luzie i wyskokowo, a chciałam pokazać że jest ostrożna i czuje dyskomfort. Nic nie pokazała. Wróciłyśmy do domu bez żadnej diagnozy, jedynie z zaleceniem obserwowania i w razie co wrócić na rentgena.
A wieczorem były znów dwa epizody "au!". Szła bokiem patrząc się na mnie, nagle zapiszczała, potem szła dalej. Drugi raz pisnęła gdy ją złapałam za obrożę i lekko do siebie przyciągnęłam.

Nie wiem co myśleć. Postanowiłam ograniczać ruch jedynie do spokojnych, chodzonych spacerów, w tym tygodniu nie będę jej brała na bieganie, nie będzie zabawek, tym bardziej treningów obi (nie oszukujmy się że to nie sport, fizycznie on też wymaga od psa, szczególnie że nagłe zwroty i zatrzymania mogłyby znów wywołać u So jakiś ból) i agilitek. Na razie czekam i modlę się żeby to nie było nic poważnego.

Przejęłam się, bo Sonia była zawsze zdrowym pieskiem. Kilka tygodni temu była wręcz w życiowej kondycji, szybka, wytrzymała, mięśnie ładnie zbudowane. A teraz takie coś. Kochanie moje, co cię boli? Chcę ci pomóc... 

Komentarze

  1. Miejmy nadzieję, że to chwilowe...Może jakaś konsultacja z fizjoterapeutą? :(
    Zdrowia, Soniu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodzi w obroży czy na szelach? Jeśli obroża to może coś z tym związanego? Drużyna G podajże miała problem z szyjnym odcinkiem kręgosłupa wywołanym przez obrożę. Ale wetem nie jestem, to tylko takie luźne myśli.
    Wracaj do zdrowia, Soniaczku <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonia chodzi głównie na obroży. Czytałam o problemie Gacka z Drużyny G, ale u niego to miało znacznie bardziej intensywne objawy. Jednak podejrzewam że to może być coś z szyją, najbardziej prawdopodobne że uszkodziła sobie to sama w jak w święta szalała na podwórku. Jej samopoczucie ogólnie wygląda na dobre więc na razie nie chcę jej ciągać po innych wetach czy robić rtg. Poczekamy ten tydzień, ograniczymy trochę ruch, tylko spokojne chodzenie głównie bez smyczy. Popróbujemy jakichś masaży i liczę na to że to tylko jakieś naciągnięcie czy nadwyrężenie.

      Usuń
  3. Zdowia dla Soniaczki <3 ! Będzie dobrze może suczi ma po prostu gorsze dni i niebawem wszystko wróci do normy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przechodziłam podobną sytuację z Kiki.. Tylko, że u mnie pies cały czas leżał i się trzęsł, nie chciała pić ani jeść.. U weta nic nie wyszło, dostaliśmy tylko syrop przeciwbólowy.. Wet mi też powiedział, że mogła sobie po prostu nadwyrężyć jakiś mięsień kręgosłupa.. Mimo, że wcześniej nie było żadnych długich spacerów ani treningów.. Jedynie Kiki skoczyła raz na spacerze przez położoną gałązkę.. Do teraz nie mam pojęcia co to mogło być..
    Życzymy wam szybkiego powrotu do zdrowia!
    Trzymajcie się i pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się u was to skończyło? Po prostu przeszło?

      Usuń
    2. Kiki przyjmowała syrop przeciwbólowy i dostała jeden zastrzyk.. I po prostu przeszło. Mimo, że sama zachęcała do zabawy i chciała biegać to ograniczałam jej jeszcze ruch przez 2 tygodnie, żeby się upewnić, że wszytko będzie dobrze i problem nie wróci..
      Ta sytuacja miała miejsce w połowie grudnia. Od tamtego momentu nic się nie dzieje,a Kiki normalnie funkcjonuję. Po prostu musiała sobie coś naciągnąć;/

      Usuń
  5. Zdrowia, Soniu! Mam nadzieję, że niedługo wrócisz do formy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może to coś z szyją? W końcu gdy złapałaś za obrożę to wydała z siebie pisk. Nie znam się na tym, ale to moje przypuszczenia.. W każdym bądź razie zdrówka dla niej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymamy kciuki, aby wszystko było okej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieciekawie to wygląda, oby nic poważnego! Trzymamy kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrowia dla Sonii, mam nadzieje, że to nic poważnego...

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję bardzo! I wiem, jaką bezradność i niemoc czujesz, gdy widzisz, że coś się dzieje, ale nie wiesz co jest tego przyczyną. Gdy nam się zdarza takie coś, to dosłownie i ja zaczynam chorować :/ Mam nadzieję, że to chwilowe i Jej przejdzie. Trzymam kciuki, aby objawy ustąpiły.

    Pozdrawiamy.

    thickdog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdrówka dla Was! Mam nadzieję, ze to nic poważnego! Uściski od czarnego rekonwalescenta z regenerującym się stawem kolanowym...

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby nie było to nic poważnego! Zdrowia dla Soni!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najgorzej jak psa coś boli, a ty musisz na to patrzeć i z początku nie wiesz o co chodzi. To strasznie frustrujące, zdrówka !

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten rok jest jakiś pechowy dla psów :/
    Sid ma problemy ze wstawaniem po tym jak poszłam z nim na spacer (7 km). Chodzić, chodzi. Biegać, biega. Ale jak leży i próbuje wstać to czasem trzeba mu tyłek podnieść. Teraz co prawda bierze tabletki na stawy, ale powoli zbieramy się na wizytę u weta (rodzice i pieniądze decydują kiedy iść .-. ).

    Życzę powrotu do zdrowia (i aby nie okazało się, że to coś poważnego), pozdrawiam,
    Gabriela:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda że psy nie potrafią powiedzieć tak jak ludzie co im dolega :/ ale trzymamy kciuki i łapki za Sonię, zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest właśnie problem z psami, nie mogą powiedzieć, że źle się czują i jakie to ma objawy... Trzymam kciuki, żeby ograniczony ruch przyniósł rezultaty.
    Wiem, co przeżywasz, w zeszłym roku miałam tak z Miczelskim - nagle okulała na przednią łapę i do tej pory nie wiem, dlaczego. Zdarzyło się to dwukrotnie w ciągu miesiąca, za każdym razem trwając około tydzień. RTG nic nie wykazało, wet nie znalazł przyczyny a pies ozdrowiał "sam z siebie".

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz