Tydzień do zawodów


Tak, znowu przeżywam, został nam tydzień do kolejnych zawodów obedience.
Z jednej strony czuję się z Sonią dosyć pewnie, ufam jej, wiem że ona zawsze chce ze mną pracować, zawsze sprawia jej to radość i dużo z siebie daje. Znów jesteśmy na wspaniałym etapie współpracy kiedy świetnie się dogadujemy i sobie ufamy - i to jest rewelacyjne uczucie. Ten sport tyle daje w relacji człowiek-pies <3, ale takie zrozumienie przychodzi z czasem.
Z drugiej strony moją głowę zaprzątają szczegóły które ciągle za często się chrzanią, a nam został tylko tydzień...

Najbardziej lubię na treningach robić łańcuchy, treningi udające zawody. Nigdy nie miałam z Sonią problemu z pracą bez nagrody, na sam socjal. Do tego zawsze podchodzę luźno, zawsze wychodzi i taki trening daje mi tą satysfakcję :).
Z drugiej strony dłubanie szczegółów, którymi idzie się z czasem porzygać... Zmiany pozycji, zmiany pozycji, zmiany pozycji... Soniu dlaczego kiedy odejdę kilka kroków dalej głuchniesz i nie robisz tego kica? Mimo że patrzysz na mnie cały czas? No ale dobra, powtórzymy kiedy stoję bliżej...
Z trzeciej strony praca nad myśleniem i słuchaniem, overtreningi tak zwane, których nienawidzę. Znaczy lubię patrzeć jak ktoś to robi, być może i ja bym lubiła to robić z lepiej myślącym psem. Sonia lubi schematy i fun, a nie sytuacje w których stawiam ją w problematycznym położeniu i każę mimo to zrobić to co ja mówię. Ona się często myli, ja się denerwuję, ona się frustruje, powtarzam po raz kolejny łatwiejszą wersję... w końcu w mojej głowie pojawia się nadzieja że może jednak na zawodach będzie łatwo, ustawienie ringu będzie oczywiste, nie będzie żadnych mylących przedmiotów, pachołków, przeszkody blisko kwadratu czy pachołka do obiegania... [albo najczarniejszy scenariusz - pachołek do obiegania blisko kwadratu] Właśnie to myślenie i słuchanie gra u nas najważniejszą rolę w tych ćwiczeniach z wysyłaniem. Tak tak, wiem, powinnam robić te overtreningi cały czas, stopniowo, od serio łatwych wersji... ale ja tego tak nie lubię.

W ostatnim czasie priorytetem naszego treningu był KWADRAT. Jeszcze chwila i będzie mi się śnił po nocach, ale moim celem jest wyrycie go w mózgu Soni tak mocno, żeby był niezawodny, żeby zawsze na pierwszą komendę wybiegała w przód i ten kwadrat znajdowała, żeby już słysząc pierwszą szeptaną przedkomendę na treningu szukała czterech pachołków i taśmy. Ale przy tym żeby go uwielbiała i zawsze robiła chętnie i szybko.
Problemy zasadnicze były dwa:
1 - Sonia nie widzi kwadratu, więc albo wybiega kilka kroków po czym zdezorientowana wraca do mnie z pytającym wzrokiem; albo nie wybiega w ogóle, pada komenda a ona siedzi dalej przy nodze. Po tym jak zrobię z nią chociaż jedno powtórzenie, pokażę jej gdzie jest kwadrat, robi wzorowo. Kiedy ma to zrobić po innym ćwiczeniu, zaczynają się schody. Bo jak to tak, dopiero chodziliśmy tak długo przy nodze a teraz nagle mam wypruć od razu do przodu, na pierwszą komendę?
2 - Sonię rozpraszają przedmioty będące blisko kwadratu lub jej drogi do niego, np. słupki od bramki na boisku, inny stojący pachołek. Jeśli zobaczy jako pierwszego takiego słupka, to już zapomina że miała znaleźć kwadrat, na komendę "box"wypruwa do tego słupka żeby zrobić piękne obieganie.

Sonia zna to ćwiczenie, doskonale je potrafi i rozumie, wie że trzeba biec pomiędzy pachołki i jeśli padnie "czeka!" zatrzymać się od razu. Ale co z tego jeśli nie potrafi pokazać tego w sytuacji jaka ma miejsce na zawodach. Opracowałam prosty plan: postanowiłam robić ten kwadrat jak najczęściej, co najmniej ze 4 razy w tygodniu, ale niech to będą 2-3 powtórzenia na treningu [żeby nie nudzić, nie przeciągać, utrzymywać zaangażowanie i tempo]. Zawsze po innym ćwiczeniu, bez pokazania kierunku ani nic takiego. Ale na początku z bliskiej odległości, żeby starać się nie doprowadzić do błędu. Żeby So robiła cały czas dobrze, a ja będę odległość stopniowo zwiększać. Często ustawiać kwadrat blisko bramki na boisku, ogrodzenia, kłaść plecak niedaleko kwadratu, czy stawiać pachołek. Dodatkowo wprowadziłam przedkomendy, na kwadrat i na obieganie, które mają być dyskretnym, ale zrozumiałym dla Soni uprzedzeniem że zaraz będzie wysyłana, w jakim celu i w jakim kierunku.

Kwadrat - idąc do miejsca rozpoczęcia ćwiczenia idę kilka kroków w kierunku kwadratu, idąc mówię cicho "będzie box", ustawiamy się, mówię do Soni "uwaga", zanim komisarz powie "ćwiczenie rozpoczyna się"

Pachołek - w czasie przejścia między ćwiczeniami każę Soni zrobić obieg dookoła mnie [taki jak do frisbee], potem idę kilka kroków w kierunku pachołka, ustawiamy się i mówię cicho "będzie miń", zanim komisarz ogłosi początek ćwiczenia

Mam filmik z naszego czwartkowego treningu. Robiliśmy tutaj właśnie kwadrat, troszkę chodzenia przy nodze, tylko tak dla przypomnienia, pozycje z marszu też tylko dla przypomnienia. I wyciągnęłam aport. No właśnie, aport który Sonia uwielbia i chociaż nie robiła go nigdy wzorowo to zawsze mega podobało mi się jej zaangażowanie w tym ćwiczeniu. Od dłuższego czasu robiłam go tylko tak dla przypomnienia, rzadko, kilka powtórzeń. Ostatnio była przerwa bez aportu, dwa dni temu go wyciągnęłam i okazało się że jest kurcze źle! Posypało się to cholerne dostawianie do nogi... No cóż, mamy tydzień żeby jeszcze to przerobić.

Ogólnie ten trening z filmiku był baaaardzo pozytywny! Jest nagrana praktycznie całość, ostrzegam 9 minut ;). Podłożyłam muzyczkę żeby jakoś przyjemnie się patrzyło. A i pewien ważny mankament - padał deszcz i zapadało mi kamerkę... ale coś widać.


 Wczoraj robiliśmy krótszy trening blisko domu, omijanie pachołka, dostawianie z aportem, zmiany pozycji na odległość. Dzisiaj znów na tym samym boisku podobny trening do czwartkowego, tylko jeszcze dołożyłam zmiany pozycji. Dziś było bardziej nerwowo, myliła się dużo w wysyłaniu do kwadratu, obiegała mi bramkę, a potem próbowała podejmować leżący niedaleko koziołek.

Na najbliższy tydzień priorytety: kwadrat, dostawianie z aportem, kwadrat, zmiany na odległość i kwadrat i może jeszcze zmiany na odległość, z rozproszeniami. Ech... no i wyluzujmy, co bedzie to będzie ;).

Widzimy się w przyszłą niedzielę w Mińsku Mazowieckim!
https://www.facebook.com/events/1244583252231926/?fref=ts
Jeśli wpadniecie to przychodźcie się przywitać :) wsparcie psychiczne się przyda.


Komentarze

  1. Powodzenia!
    Co do overtrainingów, to nie każdy pies tego potrzebuje - są psy, które rzeczywiście bardzo lubią schematy, potrzebują ich, a overtrainingi zamiast uczyć je myślenia tylko mieszają im w głowach. Może warto się zastanowić, czy Sonia nie jest takim właśnie przypadkiem? Dream Patrycji tak właśnie ma i Patrycja przed zawodami, jeżeli są opublikowane schematy ringów, ćwiczy wszystko dokładnie tak, jak będzie na zawodach, bez żadnych dodatkowych utrudnień.

    Taka drobna uwaga a propos omijania - jesteś pewna, że to dobry pomysł, aby uczyć psa schematu, który jest niezgodny z regulaminem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli to obieganie mnie w przejściu? To mi podsunęła Madziasto na obozie.
      Tak samo chyba radosne kółeczka przy nodze, po zakończeniu ćwiczenia, nie są do końca zgodne z regulaminem. Ale jednak sędziowie na normalnych zawodach rzadko się tego czepiają. No chyba że trend się drastycznie zmienia...

      Usuń
    2. Trend się zmienia i obawiam się, że to może nie przejść poza zerówką. Pamiętam, że kiedy startowałam w Sopocie (polski sędzia) pytałam na odprawie komisarza o to, jak wylewnie mogę się ucieszyć do psa i czy dostanę pouszach za happy trick w przejściu. Odpowiedziano mi, żeby raczej uważać, chociaż w zerówce jeszcze nie powinnam dostać za to po głowie.
      Zdaję sobie sprawę z tego, że sporo osób robiło takie mocno zabawowe zwolenia, odnoszę jednak wrażenie, że wielu zawodników zrezygnowało z tego w 2016 roku - zapewne nie bez powodu. Na pewno warto dopytać się o to podczas odprawy.

      Usuń
  2. Jak ja kocham oglądać obi w waszym wykonaniu. Naprawdę widać że Soni sprawia to ogromną radochę :D. No i nie stresuj się tak tymi zawodami (nadmiernie), będzie dobrze. Mam nadzieję że uda mi się dojechać i obejrzeć na żywo :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam oglądać filmiki na których człowiek ćwiczy z psem. Wbrew pozorom, najbardziej upodobałam sobie obi. Kiedyś przez półtorej godziny oglądałam relację z zawodów - przebieg po przebiegu. :D

    Powodzenia na zawodach i... może się spotkamy. :)

    Mieszkacie gdzieś w okolicy, gdzie odbywają się te zawody? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mieszkamy w lubelskim, 40 km od Lublina.

      Usuń
  4. Bardzo lubię oglądać czyjeś treningi :D Wprawdzie każdy pies jest inny, ale mi często rozjaśnia się w głowie, kiedy patrzę na innych przewodników.

    Powodzenie na zawodach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia! Ja też się ostatnio wzięłam z Bobikiem za obi (takie to wciągające :D). Jutro najprawdopodobniej jadę z piesełkiem za zawody Obedience do Wrocławia (o ile nie będzie padać).

    Mam pytanie... W jakiej klasie startujecie?

    Pozdrawiam Daria, Bobik, Aza i Hexa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham, po prostu kocham oglądać obi w waszym wykonaniu. Powodzenia!!!!!

    daisysportingyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham, po prostu kocham oglądać obi w waszym wykonaniu. Powodzenia!!!!!

    daisysportingyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. A w sobotę będziecie oglądać? :D Kurcze bardzo chciałabym Was poznać w końcu osobiście ale my z młoda będziemy tylko w sobotę oglądały i kibicowały :)) Trzymam za Was mocno kciuki, dacie radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, nie dam rady tym razem transportować się na dwa dni. A szkoda bo też bym chciała was poznać.

      Usuń
    2. Wielka szkoda :( ale liczę, że będą jeszcze inne okazje :)

      Usuń
    3. Kolejne zawody obi u Team Spirit w listopadzie? :)

      Usuń
    4. Zobaczymy, jak się zbiorę z pieniążkami ale nie wykluczam :D

      Usuń
  9. Kurczę, uwielbiam podpatrywać obi u kogoś, ale sama jakoś nie umiem się za to zabrać. Marzy mi się debiut, ale wiem, że nie teraz, nie ,,bo tak'' i nie jestem pewna, czy faktycznie chciałabym z tym psem. Natomiast te wszystkie posty i filmiki są bardzo motywujące, już jakiś czas temu zaczęłam coraz poważniej podchodzić do naszych treningów, wyciągać z niego wnioski i notować w dzienniku treningowym, co faktycznie dużo daje. Jednak staram się nie załamywać, wykombinować, jak sukcesywnie zrobić to ,,po swojemu'' (i tego życzę również Tobie :)) i finalnie wziąć udział w oficjalnych zawodach, na razie rally-o w 2017 roku. A w sobotę mamy przedsmak oficjalnych, bo zawody treningowe. Trzymamy kciuki i łapki, także prosimy o to samo, powodzenia!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo super że odważyłaś się na treningowe zawody! Powodzenia życzę i również zaciskam za was kciuki :).

      Usuń

Prześlij komentarz