Dorastający obidog


Evereścik rośnie, zmienia się, rozwija i pokazuje co potrafi [zarówno w dobrym i złym kontekście]. Za chwilę będzie miał już pół roku! Jest cudowny, kochany, idealny. Wciąż nie dowierzam że to się dzieje na prawdę, że właśnie teraz, pod moim biurkiem leży ten wymarzony pies...
To że niewiele piszę tutaj i na prospectowym fejsie, nie znaczy że nic nie robimy. Wręcz przeciwnie! Trenujemy obi, dużo spacerujemy i biegamy. Tylko czasem nie chce się brać ze sobą nawet tego aparatu [a to trzeba zmienić!]. Wczujcie się w rolę 18-latki pracoholiczki ;) kończącej drugą klasy liceum, wolontariuszki w schronisku, robiącej prawo jazdy, próbującej zarabiać jakąś kasę, mającej ambitne plany na praktycznie każdy weekend, zajmującej się trzema swoimi psami, czwartym pożyczanym i spotykającej się na treningi z piątym, jeszcze do tego chce się trochę zadbać o siebie i czasem pobiegać czy pojeździć na rowerze ;). Zrozumiecie czemu siedzę cicho w internetach. Chociaż w głowie tyle ciekawych pomysłów na to co wyrzucić z siebie na blogu i plany na dwa filmiki, jeden siedzi tylko w głowie jako ogólna wizja, drugi w stanie surowym, w postaci obszernego folderu z materiałem do zmontowania. Nadrabiam! :)

 

Mam go półtora miesiąca. Ależ on się szybko zmienia! Jest teraz duuużo bardziej energiczny, bardzo głośny, ciągle szczeka, z ekscytacji najwięcej, ale też wtedy kiedy coś usłyszy, łatwo go pobudzić. I ma co najmniej dwa wyraźnie rozróżnialne tony głosu - piskliwy w ekscytacji i groźny do straszenia ludzi. Już zaczyna testować granice jak przystało na prawie nastolatka. Męczy strasznie wyjątkowo tolerancyjnego Kermita [drze ryja mu prosto przed nosem jak wychodzimy na spacer! ja bym przywaliła gnojowi ;), Kermit zaskakująco znosi wszystko, to ja reaguję jak młody przesadza]. Widać że jak nie przypilnuję granic teraz to może się w przyszłości zrobić zadziornym cattlem do obcych psów. Podoba mu się przeganianie małych wiejskich burków, które już teraz się go boją. Kilka dni temu włączyło się też nakręcanie na samochody i gonienie. Na to nie pozwolę i ucinam mocno już teraz. Chyba tyle z życia codziennego. Poza tym idealne przywołanie nagradzane prawie samym socjalem, prawie nie potrzebuję smyczy, wychodzę z nim od początku w 90% luzem [mogę sobie pozwolić bo mieszkamy na wsi, dwie minuty i jestem na łąkach]. Samokontrola przed drzwiami, furtką, w samochodzie, przy wychodzeniu z klatki - załapana szybciutko. On szybko chwyta co mu się opłaca a co nie, i że spierać się nie warto bo jak poczeka na pozwolenie to szybciej dostanie to czego chce. I nie zmieniło się to że zamknięty w klatce odpoczywa, ile trzeba, wchodzi do niej na komendę z radością, nawet wysłany z innego pokoju. Z drugiej strony nie mogę go zostawiać luzem w domu, rzadko to robię nawet jeśli w domu jestem, większość czasu leży w klatce zamknięty. Nie mogę nic innego robić, bo młody poza klatką się nie wycisza. Męczy mnie, Sonię, skacze po meblach, szuka rzeczy do zjedzenia albo przynajmniej pogryzienia.


Robię wszystko żeby z małego siwego kotlecika wyrósł mistrz obi! Pracujemy powoli nad wszystkimi elementami które potem umożliwią nam złożenie do kupy ćwiczenia. Dodatkowo motywacja, słuchanie, przedłużanie czasu pracy, pierwsze krótkie łańcuchy, nagroda socjalna, cały kontekst i otoczka treningu/startu - wejście na ring, przejścia między ćwiczeniami. Jestem zachwycona, tym jak on ROZUMIE co znaczą wszystkie hasła i sygnały które mu tłumaczę i potem wykorzystuję w uczeniu ćwiczeń. Zawsze jasna komunikacja w treningu była dla mnie sprawą mega istotną, staram się to tłumaczyć wszystkim którzy ze mną trenują, i zamierzam napisać o tym na blogu. Przykładowo - samokontrola z ręką otwartą i zamkniętą, kiedy otwarta oznacza że robisz dobrze i masz to robić dalej, a zamknięta informuje o błędzie. Ever szybciutko załapał, widzi otwartą i się zamraża. Dzięki temu załapał już ciągły target nosem, a pierwsze próby zatrzymania z marszu były od razu super udane, bo po prostu Everek idzie, pokazuję otwartą dłoń, Everek stoi. To samo z wszelkimi hasłami "dobrze" "ok" itd. U Soni nigdy nie było tak łatwo, zawsze miałam wątpliwości czy trening jest dla niej jasny, czy ona mnie rozumie, czy po prostu teraz jej się przypadkiem udaje.

Według mojej oceny Ev dosyć wolno dojrzewa, jest mocno dzieciuchowaty mimo wszystko. Jego możliwości czasu skupienia nie są zabójcze. Znaczy pracuje, nie zwiewa, ale widać że dłuższe sesje w miejscach innych niż dom i podwórko są dla niego wymagające, po kilku minutach już nie daje mi wszystkiego. Dlatego wszystko powoli, nie chcę przesadzić i nic zepsuć, wszystko w ramach jego możliwości.

W domu i przed domem uczymy się rzeczy nowych i dopracowujemy szczegóły. Na treningach w różnych innych miejscach pracuję nad skupieniem, nagradzaniem, przejściami między ćwiczeniami, wzmacnianiem i dalszą nauką elementów które już wstępnie potrafi. W domu szlifujemy ciągle dostawianie o nogi, wzmacniam mu dobrą pozycję używając nadal często odwróconej miski. Wiem już przy Soni jak potem boli kiedy najpierw nauczysz psa nie do końca dokładnie, a potem męczysz się i próbujesz naprawić błędy. Zawsze łatwiej popracować dłużej od początku, ale zapełnić czystą kartkę cierpliwie od razu poprawnie, niż gonić za szybkimi jakimikolwiek efektami, a potem ścierać błędy i nieudolnie walczyć z poprawianiem ich, a one i tak wychodzą na wierzch w niektórych sytuacjach, bo ciężko pozbyć się wszystkich śladów starych nawyków. Zmiany pozycji zdecydowałam że będzie robił z nieruchomym tyłem, bo zadek jednak mocno siedzi na ziemi i ciężko byłoby go ruszyć, a przykleić przód. Siad - waruj z naprowadzaniem robi po kilku sesjach świetnie! Początek był ciężki, miałam strasznie podrapany prawy nadgarstek, bo ciągle zarzucał na niego łapy, aż ćwiczyłam z nim to pewien czas w rękawiczce rowerowej ;). Teraz zrozumiał i jest bardzo ładnie. Robimy też stój - waruj, bez większych problemów.


Obieganie pachołka - na razie z niewielkiej odległości, z przytrzymania za obrożę, ale już potrafi samodzielnie pachołek obiec z jakichś dwóch kroków. Chodzenie przy nodze - marzę o idealnym i bardzo przykładam się do pilnowania jego ruchu i pozycji głowy. Zostawanie - szybko czai, przedłużamy sobie powoli i dodajemy rozproszenia. Zaczęłam zatrzymanie w biegu, takie jak będzie mi potrzebne do kwadratu, wysyłania w przód, zatrzymania w przywołaniu itd. Tak jak pisałam, po pierwszych sesjach łapie to na samokontrolę.

Jest mega mega żarty i robi wszystko za jedzenie. Z zabawą nie jest tak idealnie. W obcych miejscach jego czas zabawy jest bardzo krótki, szybko coś go rozprasza albo przypomina sobie że na pewno muszę mieć smaczki. Pracuję nad tym mocno i liczę na to że sporo się poprawi jak emocjonalnie dojrzeje.

Tak jak na początku, jest niesamowicie socjalnym i kochanym pieseczkiem. Uwielbia się przytulać, a pochwała i moje zadowolenie jest często dla niego wystarczającą nagrodą. Do żadnych innych ludzi nie jest wylewny, nie podejdzie na głaskanie nawet do moich rodziców, nawet kiedy go wołają, czasem podbiegnie i od razu wraca do mnie. Zgadza się bez problemu, kiedy ktoś chce go dotknąć, ale on nie ma z tego przyjemności, za to każdy kontakt ze mną jest bardzo wartościowy. Zazwyczaj nie odwraca się nawet kiedy ktoś inny niż ja woła go po imieniu, a na moje pierwsze "Ever" mam go pod nogami. Kocham <3.



Jest świetny w odczytywaniu moich i nie tylko moich emocji. Jeszcze nie wiem czy się z tego cieszyć czy nie. Z jednej strony moja radość się udziela i wystarczy jako nagroda. Z drugiej wyczuwa bardzo mój smutek. Wyszłam raz na spacer z nim samym do lasu, totalnie zdołowana, chciałam sobie pobyć sama. Szczylek jak normalnie szaleje, biega i szczeka, tym razem cały spacer spokojniutki przy mojej nodze, nawet nie zwiedzał otoczenia. Innym razem moja koleżanka przyszła do mnie załamana i zestresowana, porozmawiać. Wypuściłam szczeniaka z klatki. Normalnie, tak jak pisałam, nie inicjuje sam kontaktu z innymi ludźmi, do niej wszedł wtedy prawie na kolana. Ciekawe jeszcze jak będzie z reakcjami na mój stres i jego psychiczną odpornością jak będzie dorosły. Dlatego nie wiem czy cieszyć się z takiej jego empatii czy nie.

Ogólnie wciąż nie do końca wierzę w to moje spełnione marzenie i zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na niego <3. Rośnij sobie zdrowo Evereście! Dziękuję że Cię mam i jeszcze raz dziękuję Danie za to zaufanie do mnie!




Komentarze

  1. Miło patrzy się na takie zdjęcia, Ever jest dla Ciebie wprost idealny! ♥
    Ćwiczenie obedience w młodym wieku na pewno zaprocentuje w przyszłości, fajnie się ogląda filmiki z takiego 'treningu' ze szczeniakiem, liczę na to, że niedługo pojawi się jakieś wideo z Everkiem. Ale wspominałaś o tym, więc teraz tylko czekam :).
    Śledzę Wasze postępy, posty i filmiki od momentu, w którym Klusek pojawił się w Twoim domu, uwielbiam patrzeć na te słodziutkie i mądre szczeniaczki :D. Ja na swojego jeszcze trochę poczekam, co prawda nie cattle dog, ale w sumie rasy podobne :).
    Zasłużyłaś na niego w 100%, obserwuję Prospect Team od dawna i wiem jaką wagę przykładasz do wszystkiego, ile pracy wkładasz w wychowywanie i szkolenie swoich psów, jesteś jedną ź niewielu osób z blogosfery, którą chciałabym spotkać w realu i o ile będziesz na Baltic Obedience Cup w Gdyni, to może taka okazja się przytrafi :D.
    psi-temat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na półurodziny dodam filmik :) pod koniec czerwca.
      Niestety Baltic Cup mi wypadło :/, będziemy pewnie dopiero na LP w Wawie. A i może może CACIB Wawa.

      Usuń
  2. Widać, że będzie mistrzem! Życzę powodzenia :D
    Pozdrawiamy M&B

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja Ci zazdroszczę! Jestem dokładnie w tym samym wieku co Ty, więc boli bardzo :P
    Dużo zdrówka dla całej Waszej czwórki, mam nadzieję że szybko zobaczę Everka na najwyższym stopniu podium!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz