Przejdź do głównej zawartości

7 miesięcy Evera - treningi


Niesamowite uczucie, widząc teraz przy mojej nodze radosnego cattle doga... takiego jak sobie wymarzyłam... to co kiedyś było odległym marzeniem dziś jest po prostu codziennością. Mówiłam już - spełniajcie swoje marzenia bo warto! 



Pojutrze siwy piesek skończy 7 miesięcy! Jest taki duży, taki śliczny i taki mądry <3.
Chociaż już sporo udało mi się z nim zrobić w obedience, ja widzę nadal ogrom pracy przed nami. Potrzebujemy jakichś milionów lat żeby złożyć to wszystko do względnej kupy, żeby to zaczęło jakoś wyglądać. Na razie mamy trochę podstaw, ale masę braków, trochę szczegółów, ale wielokrotnie więcej do z nich do nauczenia. Oczywiście jeszcze trzeba je poskładać w ćwiczenia i dopracować wszystko tak żeby grało w warunkach zawodów. Teraz doceniam bardzo treningi z Sonią. Z nią wychodzę na trening, jak to mówią, jakby w starych, wygodnych butach. Znamy się w 100%, przewiduję ją w 100%, podstawy ma wypracowane, wszystko dalej jest jakieś takie oczywiste. Z Młodym nic nie jest oczywiste. Poznajemy się, zgrywamy się, co chwila rodzi się jakaś frustracja, czy to u mnie czy u niego. Ale są też momenty takich postępów, i takich sesji że mi opada szczena, po niektórych powtórzeniach mam banan na twarzy, a w głowie myśl na jakiego świetnego psa trafiłam.

Widziałam często padające pytania w stylu "Jak w ogóle zacząć trenować obedience?". U mnie to temat bardzo na czasie, więc chcę poruszyć go głębiej na blogu, być może w kilku postach. Muszę tylko to lepiej przemyśleć i ubrać w słowa.




Wracając do Everka - kocham jego styl pracy! O tym właśnie marzyłam! Nie pies robot, ale taki po którym widać na pierwszy rzut oka radość z tego co robi. Nie zależy mi tak na bezbłędności, zawrotnych szybkościach, zwrotności itp., jak na pozytywnych emocjach i psie w którym widać pasję kiedy trenujemy. Patrzę na szczeniaczka na treningach czy na filmikach - jest taki jak chcę! Ale żeby nie było tak prosto, nie jest taki zawsze. Kiedy polubi jakieś ćwiczenie [polubił np. dostawianie] to robi je z powerem, kiedy coś mu się nie do końca podoba i nie widzi w tym sensu, to gasi się i robi to tylko dlatego że musi [mamy problem np. z trzymaniem]. Właśnie, nie jest robotem. Nie mogę go do niczego zmusić, muszę się z nim dogadywać. Zrobi wszystko, ale jeśli jakieś ćwiczenie do niego nie przemawia, to będzie to wyglądało beznadziejnie w jego wykonaniu. Powiem wam, że mi się to całkiem podoba. Jak już mówiłam, lubię kiedy pies pozostaje psem, nawet kiedy wchodzi w rolę sportowca. Wiadomo że z takim praca z takim psem często nie jest łatwa, wiedziałam że cattel dog nie jest najprostszym wyborem jako pies do sportu, ale ja nie jestem osobą wybierającą najprostsze drogi.





Komentarze

  1. Czyżby jedno ucho już stało? :D
    Bardzo przyjemnie ogląda się filmik, wszystko wydaje się prostsze, łatwiejsze...
    To już 7 miesięcy ma ten dzieciak? Gdzie te 3 miesiące się podziały? Czemu czas płynie tak szybko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno ucho jest znacznie mocniejsze, teraz już samo stoi cały czas :). Drugie niestety nie, ale ma momenty że utrzymuje się w górze, po rozklejeniu. Ostatnio prawie cały spacer miał oba w górze. Coś z tego będzie :)

      Usuń
  2. Widzę jedno uszko stojące, więc już połowa sukcesu ;) Fajnie czytać, że się Wam tak dobrze układa.

    A wpisy o początkach w obedience bardzo chętnie bym poczytała - ostatnio klaruje mi się wizja mnie i przyszłego szczylka obikujących radośnie w blasku zachodzącego słońca, więc wszelkie wskazówki o tym od czego zacząć chłonę w ilościach hurtowych (co z tego ostatecznie wyjdzie tego jednakowoż nikt nie wie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie ma lepszego widoku i uczucia jak radosnego psa wkładającego w pracę caaałego siebie. Fajnie się Was ogląda. :)

    Pozdrawiam,
    beaglowate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Everest świetnie pracuje. Z miesiąca na miesiąc robicie ogromne postępy :)
    Co do postów o tym jak zacząć obi to jestem bardzo za! I będę czekać z niecierpliwością :D
    Powodzenia w dalszej współpracy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak cattle dog zmienił moje podejście do obedience

Wiecie co?  Cattle dog nie nadaje się do obedience. kropka.  Słuchałam to od ich właścicieli którzy z nimi trenują, czytałam teksty jak te do których linki wrzucam na końcu (wszystkim zainteresowanym rasą bardzo bardzo polecam). A mimo wszystko, wtedy kiedy bardzo mi zależało na tym sporcie, uparcie szukałam dla siebie szczeniaka acd. I wiecie co jeszcze? Kurde, zrobiłabym to jeszcze raz!

Bieganie z psami

Bieganie to od jakiegoś czasu jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z psami. I jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z sama sobą....

Piszę ten tekst w oparciu o moje własne doświadczenia. Nigdy nie biegałam wyczynowo, nie mam fachowej wiedzy w tym kierunku, dlatego nie traktujcie tego co piszę jak wypowiedzi eksperta w temacie. Startowałam w 3 dogtrekkingach, ostatnio 2 lata temu i na razie nie planuję żadnego. Sama startowałam w jednym miejskim biegu na 10 km i też nie mam parcia żeby zgłaszać się na kolejny, ale kiedyś na pewno jeszcze to zrobię, bo to było całkiem fajne. A piszę ten post żeby opowiedzieć Wam od czego u mnie się zaczęło, jak to się stało że tak mi się spodobało, jak to wygląda u mnie teraz. Może żeby trochę żeby Was zachęcić i dać Wam kilka rad, jak to robić żeby było bezpiecznie i miło.

Recenzje: karma Ontario

Nasze ostatnie testy dla tegorocznego Top for Dog'a. Otrzymaliśmy karmę Ontario w dwóch wersjach: Kermit testował Ontario Adult Large 7 Fish & Rice, Sonia natomiast Ontario Senior Mini Lamb & Rice. Paczka od Ontario była dla nas lekką niespodzianką. Firma sama dopasowała rodzaj karmy do moich psów. W przypadku Kermita trafili idealnie - duży pies z wrażliwym układem pokarmowym, w związku z tym nieuczulająca rybka. Dla Soni dostałam wersję Senior Mini - ja mojej Małej Czarnej jeszcze nie uważam za seniorkę, ale nie ma co się oszukiwać, według standardów wiekowych jest już na granicy ;).