II MEGA Obedience RAUKI Cup


Mały debiucik Evera, przebieg życia z Sonią, wyzwanie dla mnie jako świeżo upieczonego kierowcy, czyli nasz wyjazd do Rzeszowa na drugie treningowe zawody obi.

Samochód pożyczony od przyjaciela [psiowóz Prospectu trochę ryzykowny na dłuższą trasę zanim dopracuję go u mechanika], pobudka przed 4:00, ja za kierownicą [półtora miesiąca temu odebrałam prawko, przede mną 3 godziny jazdy jako jedyny kierowca], Ever i Sonia w bagażniku w klateczkach. Wyruszamy z domu, zajeżdżamy po Karolinę z Zouie, nasze towarzyszki podróży i... kierunek Rzeszów. Ciemno i mgliście... ale dowiozłam nas jakoś bezstresowo :). W samym Rzeszowie zgarnęłyśmy jeszcze Bartka z dworca.


Everesta zgłosiłam do klasy junior. Ćwiczenia tutaj to: dostawianie do nogi, obieganie pachołka z bliskiej odległości, wymiana zabawek, podejmowanie aportu, podążanie za przewodnikiem, krótkie zostawanie, przywołanie. Do tego wszystkie chwyty i modyfikacje dozwolone, nie ma klasyfikacji żeby nie było zbędnej rywalizacji i presji. Pomysł bardzo mi się podoba, świetny sposób żeby pokazać szczeniakowi zawody, wrzucić go w tą atmosferę i sytuację startu, a do tego pokazać pozytywny obraz zawodów. Zostawić młodemu psu w głowie wrażenia że zawody to po prostu fun. To był mój jedyny cel. Evcio trochę węszył, czego normalnie nie robił. Tutaj było podłoże na którym były zapachy innych psów, złapałam się na tym, że tego rozproszenia specjalnie nie przepracowuję na treningach. Poza tym ja byłam za mało spokojna i pewna siebie jak na niego, on się trochę pogubił momentami. Ale wszystko wybaczam bo to dzieciak, on wolno się rozwija i jest mentalnie młodszy niż w rzeczywistości. Nawet sędziująca Klaudia przyznała że wygląda na młodszego niż 10 miesięcy.



Sonia ostatnio trenuje dużo rzadziej niż kiedyś. 2-3 razy w tygodniu zamiast codziennie [oczywiście ze względu na to że młody jest priorytetem]. Kilka miesięcy temu postanowiłam spróbować odpuścić z nią w obi detale i technikę, a pracować tylko nad emocjami, wszystko zainwestować w jej zaangażowanie i radość. To była bardzo dobra decyzja! Ostatnio bardzo poprawiła nam się nagroda socjalna, Czarna na ostatnich treningach była max chętna do pracy. Do Rauek specjalnie się nie przygotowałam, postanowiłam po prostu na luzie wystartować, nagradzać w miarę potrzeb. Miałam tylko jeden zasadniczy plan na modyfikację kwadratu - zostawić za taśmą zabawkę, wysłać ją do kwadratu i tam pozwolić jej wziąć od razu futro, pobiec i pobawić się z nią w kwadracie. Tak jak robiłam to na ostatnich treningach. To najtrudniejsze ćwiczenie dla niej, nie wyszło jeszcze na żadnych zawodach, zawsze problem pojawia się w czymś innym, często w niespodziewanych momentach ćwiczenia. Wszystko wynika z tego że So nie lubi wysyłania i boi się odbiec ode mnie tak daleko w sytuacji zawodów. Stąd moja zmiana metody na nagrodę, która już w kwadracie jest, której ona się spodziewa i trochę ją bardziej zachęca niż perspektywa, że mogę wyrzucić piłkę, albo że będzie tam target. 


Wszystko wyszło idealnie tak jak sobie zaplanowałam! Sonia była przez cały przebieg radosna, widziałam że na prawdę podoba jej się to że tutaj jest, a nie że ledwo daje radę i robi bo ja tak mówię. Nagrody socjalne w większości jej wystarczały, było widać ze ją podbudowują nawet po trudnym ćwiczeniu. Trochę wzmocniłam ją jedzeniem w kilku momentach między ćwiczeniami, chociaż nie było to wcale konieczne dla utrzymania jej chęci. Niesamowicie mi się podobał jej stan umysłu.

ZOSTAWANIE     9 p
Podrapała się w trakcie.

APORT    8,5 p
Szybko do koziołka, wolniejszy powrót [ale nawet nad tym nie pracuję u niej]. Krzywe dostawienie.

PRZESZKODA    9,5 p
Podobno trochę krzywe dostawienie. Walić szczegóły, Soni się podobało i to się liczy.

ZMIANY NA ODLEGŁOŚĆ    8 p
Zawąchała się przy moim odejściu i pierwszą komendę musiałam powtórzyć. Trochę jęczała. Klaudia bardzo pochwaliła jej technikę zmian pozycji.

KWADRAT   8 p
Max 8 można było dostać za ćwiczenie z modyfikacją. Wszystko wyszło według mojego planu.

PACHOŁ   4p
Za pierwszym razem w drodze do pachoła poczuła się niepewnie i powąchała ziemię. Powtórzyłam ćwiczenie i wszystko spoko, tylko krzywa pozycja zasadnicza. Ogólnie, z tego co pamiętam, na tych zawodach za powtórzone można było dostać max 7. Jakby to były oficjalne to byłoby zero, ale cicho ;).

PRZYWOŁANIE    8,5 p
Ciut krzywe dostawienie.

WARUJ W MARSZU    8 p
Wyprzedza trochę kiedy spodziewa się komendy na pozycje z marszu, podskakuje, ona często to robi. Ucięte mamy też za moją lekką pomoc ciałem i krzywą pozycję końcową.

STÓJ W MARSZU   7,5 p
Powtórzyłam komendę.

CHODZENIE   7 p
Ogólnie mało dokładne, ale trzymała kontakt cały czas.

WRAŻENIE OGÓLNE    8,5 p

dodatkowe + 10 p, które Klaudia przyznawała za trafną pomoc w technice ćwiczeń

łącznie mamy 270 p, doskonałą i IV miejsce :)




Zdecydowanie jestem zadowolona z obydwu moich obidogów. A cały wyjazd zaliczam do bardzo udanych, towarzystwo i atmosfera super :) chętnie wracam do Rzeszowa.

Powrót po ciemku w deszcz i dużo większą mgłę niż była rano, miejscami z widocznością do kilku metrów, ale podobno nie jestem takim złym kierowcą skoro nas bezpiecznie dowiozłam. Psy zmęczone spały w klateczkach. Ja w drodze wypiłam tyle energetyka i coli, że byłam pobudzona jeszcze kilka godzin po powrocie do domu. Zamiast rzucić torby i kłaść się spać, ja rozpakowałam się odpaliłam laptopa i do 1:00 montowałam filmiki.  Jest co wspominać i jak najbardziej pozytywnie! 

Komentarze

  1. Świetnie Wam poszło :D Będziecie w przyszłym roku (o ile będą zawody ;))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile nic nie stanie na przeszkodzie i Kamila znowu zorganizuje zawody to jedziemy! :D

      Usuń
  2. Wow! Poszło wam wyśmienicie, tyle w twoim tekście pozytywnej energii, że aż nie da się nie uśmiechnąć czytając go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale miło mi to czytać! <3 I jestem zaskoczona bo pisałam go na kolanie, zmęczona, ale chciałam już coś na tego bloga wrzucić, bo wiedziałam że na tygodniu może mi zabraknąć czasu.

      Usuń
  3. Czytając ten post aż nie da się nie uśmiechnąć (co już zauważyła osoba wyżej), a uśmiech to coś co rzadko się u mnie pojawia i nic (pomijając moje psy i inne zwierzątka) nie potrafiło go dotąd wywołać. Bam! Oto (nie)zwykły tekst na blogu i ja się uśmiecham! Do ekranu tego niedziałającego i starego komputera! Powiem ci w tajemnicy, że jesteś niezwykła. Kapie pozytywną energią, optymizmem itp. nawet od twoich tekstów! ;) Gratulacje przebiegu. No i mnie dobiłaś, bo ja z moim psem w ciągu pierwszego roku jego życia opanowaliśmy jedynie siad xD Drugi to podawanie łapy, a teraz robimy leżenie, chodzenie, dostawianie i mix innych rzeczy co raczej jest szkodliwe. Ale co tam, jak coś to mamy czas. No to jeszcze raz gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju... zaskoczyłaś mnie. Na prawdę nie spodziewałam się że napisana na szybko relacja spotka się z tak pozytywnym odbiorem.

      Usuń
    2. A co do tempa pracy z psem i uczenia nowych rzeczy... Uważam że jedyne co się liczy to to żeby i pies i człowiek mieli z tego przyjemność. I nie ma co porównywać się do innych i truć sobie tym życia.

      Usuń
  4. Wspaniale, wiedziałam że w końcu będziesz mogła mówić udanym starcie z Sonią. A Everek jest uroczy, nadal podziwiam za decyzję wzięcia kotlecika, ja nie miałabym tyle odwagi chociaż wiem że to też od danego osobnika zależy ile będzie pracy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz