niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017


2017 był... wyjątkowy. To dobre słowo. Tak jak pisałam już na facebooku kilka dni temu, nie mogę jednoznacznie powiedzieć czy był dobry czy zły. Dla mnie prywatnie działo się wiele niefajnego. Ale dzięki cudownym ludziom których mam obok siebie, mam mnóstwo takich wspaniałych wspomnień <3. Lubię pisać podsumowania. Przeglądając zdjęcia tyle wspomnień ożywa.
To był rok zmian, i to bardzo dużych! Zarówno w moim prywatnym życiu jak i w tej jego psiej części. W tym poście będzie może mniej skupiania się na tych oficjalnych sprawach które wydają się oczywiste dla czytających, zawody, seminaria, treningi, wyjazdy. Więcej prywaty i tych wspomnień które mocniej żyją w mojej głowie niż jakieś tam starty w zawodach :).




          styczeń - luty
Rok zaczął się źle. Mój przyjaciel stracił ukochanego psa, z którym był niesamowicie związany. Nawet mnie zabolało mocno zniknięcie Mafa, to był wyjątkowy pies. Próbowałam zaangażować się jak mogłam w jego poszukiwania, czułam że powinnam i bardzo chciałam żeby Maf wrócił. Niestety sprawy potoczyły się bez happy end'u.
Potem przez nasz dom przewinął się tymczas - jeden [właściwie jedna] ze szczeniaków znalezionych  w grudniu 2016 w rowie, jako chyba kilkudniowe gluty bez matki. Dobrze wspominam Woltę :) dzisiaj ma już stały domek.
Z Sonią miałyśmy niefajny przypadek zdrowotny, zatruła się czymś co zjadła na spacerze. Na szczęście, jakkolwiek poważnie wyglądało, szybko czarna wróciła do siebie. Zaraz potem wyjazd do Wawy na podwójne zawody obedience i przy okazji spędzenie weekendu u Pauliny i Mu - pierwszego cattla którego dane mi było poznać. Wtedy tylko utwierdziłam się w przekonaniu że to ta rasa.
Pod koniec lutego wystawiałam dobermankę Cori na krajówce w Lublinie, pierwszego dnia wystawy, a drugiego cykałam foty znajomym borderkom - Eve i Mafii.


 



          marzec
Dowiedziałam się o istnieniu wolnego pieska w czeskiej hodowli acd. Biłam się z myślami. Ostateczną decyzję już znacie :).
W międzyczasie wzięłam na tymczas niewidomego Ediego - nie miał u mnie zostawać tak długo jak został, ale wyszło jak wyszło. Okazał się na prawdę cudownym psem i udało się znaleźć mu cudowny dom. Mieszka blisko, mam kontakt z jego właścicielką, niedawno go odwiedzałam, wygląda na szczęśliwego psa.



Razem z Violą - dogoterapeutką, i Jolą - wolontariuszką, prowadziłyśmy dwa pokazy w ośrodku w Lublinie i w szkole podstawowej pod Lubartowem. Pogadanki o wolontariacie, pracy z psami, i do tego trochę psich sztuczek. Na takie pokazy zawsze jeździ Sonia i spisuje się idealnie, jest niezawodna i delikatna dla dzieciaków :).
Kolejne zawody obi w Grębiszewie koło Mińska i kilka treningów z Karoliną od Zołzy - to dzięki niej mam takie ładne zdjęcia z obi i sporo filmików!






          kwiecień
Wypad na weekend do Wrocławia. Odwiedziny u Ewy i Mamby przy okazji zawodów obi. Lubię jeździć pociągami, a Sonia nie protestuje, po prostu przesypia. Nawet taka długa podróż [to było chyba 8 h tamtym pociągiem] minęła nam przyjemnie. Sam pobyt we Wrocku był dobrą odskocznią od codzienności.




Zaraz po powrocie z Wrocławia pierwszy fotograficzny trip zwyżką z Markiem :D takie drobne pozytywne wspomnienie. Uwielbiam robić zdjęcia krajobrazów, chociaż nie jest to moja najmocniejsza strona.




A 30 kwietnia był ten dzień - wyjazd do Czech po NIEGO! Tu nie muszę wiele komentować, wiecie pewnie, albo się domyślacie, jakie emocje wywołuje odbiór wymarzonego szczeniaka <3. W podlinkowanym poście pisałam już dlaczego  ten i jak to było z tą spontaniczną decyzją.



          maj
Chwilę potem Marek zdecydował się na kolejnego psa i tak pojawiła się Jadzia, która praktycznie jest częścią naszego teamu :). Fajowa suczka z potencjałem. Na zdjęciach niżej jej zdjęcia jeszcze ze schroniska, z początku kwietnia.




Tydzień po wzięciu Evcia, pierwsza wycieczka do Rzeszowa, na pierwsze treningowe zawody obi. Pierwsze spotkanie z Bartkiem, pierwszy taki wyjazd małego Everka. A kolejny weekend to fotospacer w Lublinie Ogólnie maj mijał pod znakiem życia ze szczeniaczkiem.
Pod koniec maja byłam na mojej ostatniej wystawie z Cori, gdzie skończyła hodowlankę :)










            czerwiec - lipiec - sierpień
KWPR w Wąwolnicy z Everem. Ciekawe doświadczenie, dla socjalu i przyjemności, młody jak zwykle w takich warunkach spisał się idealnie. Moje 4 i 5 bieganie po wystawowym ringu, na tej wystawie Ever i toller Mango.



Na początku lipca kiedy była 8. rocznica adopcji Czarnej, wrzuciłam mój sentymentalny filmik z nią <3. Do tej pory uwielbiam do niego wracać.


W wakacje mniej jakichś większych wydarzeń, dużo codzienności, treningów, spacerów. Drugi wypad na zdjęcia ze zwyżki, o 3 nad ranem w lipcu, żeby złapać wschód słońca i mgłę <3. Ja w międzyczasie trochę pracowałam, nic ambitnego, pierwsze i raczej ostatnie takie roboty w moim życiu. Miałam też kurs na prawo jazdy.












Kolejne dwa pokazy, tym razem w bibliotece w Wólce pod Lublinem, dla dzieciaków z półkolonii.


Zakończenie wakacji na treningu obrony w Rzeszowie. Nowe doświadczenie zarówno dla mnie jak i dla szczeniaczka. I bardzo miły towarzysko wyjazd. Drugie spotkanie z Bartkiem, i poznanie największej fanki Evcia - małej siostrzyczki Bartka :D. Podróż pociągiem z dwoma idealnymi do podróżowania psami :).






            wrzesień - październik
Zdałam prawko i kupiłam samochód! AAAA! Kolejne marzenie spełnione! Niesamowicie mi na tym zależało i bardzo zmieniło moją [naszą] codzienność. Niezależność, większe możliwości jeżdżenia w inne miejsca na treningi i poznawanie nowych miejsc na spacery. I ta wygoda przy wyjazdach na zawody i seminaria :).


Miałam przyjemność robić dwie sesje zdjęciowe na super klimatycznym wrzosowisku <3. Z malamutem Akim i Marzeną, i drugą z Ewą Kępką i jej suczym stadem: Mafią, Eve i Luną, a nawet załapał się synek Ewy z królikiem :)




Pod koniec października dwa wyjazdy: Najpierw pożyczyłam samochód Marka, wzięłam dwa psy i jeszcze Karolę z Zołzą i zawiozłam nas do Rzeszowa na treningowe II Mega Rauki Cup. Tego dnia był najlepszy start Soni [puktowo doskonała w jedynce <3] do którego podeszłam na największym luzie, i pierwszy start Everka w klasie junior. Ever przy okazji szalał z Bartkiem na frisbee.







Tydzień później sama pojechałam swoim psiowozem do Rumianki pod Wawą na oficjalne zawody obi. Tych zawodów chyba nikt nie wspomina dobrze. Nie żałuję tego wyjazdu, bo atmosfera i towarzystwo jak najbardziej pozytywne, ale warunki... nie uwierzyłabym jakby ktoś mi powiedział o zawodach na takim ringu, w błocie po kostki...

              listopad - grudzień
Nieplanowane seminarium z Asią Hewelt na które wbiłam się w ostatniej chwili. Jeden dzień jako obserwator-fotograf, drugi jako uczestnik z młodym. Dużo pomysłów na dalszą pracę w obi z cattlątkiem.



Wcześniej mieliśmy trochę kryzys w obi, pod koniec roku stwierdziłam że na prawdę lubię trenować z tym psem :). Złożyło się na to trochę zmiany podejścia, dużo mniej presji, mniej oczekiwań, więcej szukania wspólnej przyjemności, bo po co to robić skoro mamy się męczyć.
A w święta Everowi stuknął roczek!




Pozostaje jedno - życzyć mi wam wszystkim żeby ten rok był dobry! Ja nie mam konkretnych postanowień i planów. Chcę być sobą, żyć życiem jakiego pragnę i dalej gonić za moimi marzeniami :). Szczęśliwego 2018! Wielu pozytywnych zmian!



3 komentarze:

  1. Ten rok był dla Ciebie pełen nowych doświadczeń. Miło widzieć kolejne podsumowanie roku na Twoim blogu, każde z nich jest zupełnie inne i zawiera wiele wspaniałych chwil. :) Podziwiam Twoją pracę i to jak dążysz do wyznaczonych przez siebie celów, ale w tym wszystkim nie zapominasz o tym co ważne jest dla Ciebie i Twoich czworonogów. Pamiętam Twoje początki blogowania, spełniania Twoich marzeń. Uwielbiam patrzeć na team jaki tworzysz ze swoimi psami. :) Gratuluję spełnionych marzeń, sukcesów i każdego małego szczęścia, które się zdarzyło. Życzę, żeby ten kolejny był udany i pełen uśmiechu, spełniania kolejnych marzeń! A przede wszystkim, żeby był dobry niezależnie od tego co się wydarzy. :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też w życiu prywatnym działo się wiele niefajnego, ale jakoś wytrwałam. Dla mnie to był po prostu kolejny zwykły rok, w którym i tak wszystko się posypało i nie chce się naprawić.
    Dotrwałam do końca i nie poczułam ani chwili znudzenia, każdy Twój wpis daje ogrom motywacji do działania, mimo że chwilami tylko się porównuję i zazdroszczę. Podziwiam Was ogromnie!
    Gratuluję wszystkiego, co osiągnęłaś i życzę niesamowitego 2018, aby tych wspomnień było jeszcze raz tyle! Sobie bym też tego życzyła, zobaczymy jak będzie :).
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo czytam Twoich postów, nie zawsze mam czas je skomentować. A to w przerwie w pracy czytam blogi albo przed snem. Twój blog daje sporą motywację.
    Gratulacje spełnionych marzeń ! Życzę aby ten rok przyniósł wam jeszcze więcej niż poprzedni !
    Pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń