Competition training


Żeby czuć się pewnie na zawodach trzeba dobrze przygotować siebie i psa do startu. Żeby przygotować siebie trzeba poznać regulamin, przebieg zawodów, jeśli mamy wątpliwości to nie wstydzić się pytać innych startujących, tak żeby nic nas nie zaskoczyło. A pies - jego też nie może nic zaskoczyć. Bo niepewność to ryzyko:
a - rozproszenia się, zawąchania, kontrolowania otoczenia i nie słuchania kolejnych komend;
b - frustracji, szczekania;
c - utraty zaufania do przewodnika, przez to wykonywania kolejnych ćwiczeń z mniejszym zaangażowaniem;
d - ucieczki z ringu.
W zależności od charakteru i skłonności naszego psa.
Pekka Kori mówił że pilnuje tego, żeby w każdej sekundzie startu pies wiedział co się dzieje, nie miał nawet szansy poczuć się niepewnie, zestresować czy rozproszyć. Żeby to uzyskać, uczy psa każdego, na prawdę każdego elementu startu - od przekroczenia taśmy ogradzającej ring, po czekanie na omówienie oceny przez sędziego na koniec startu.

Nauka takich elementów jest nawet jeszcze ważniejsza niż nauka ćwiczeń. Ćwiczeń potrafi uczyć większość przewodników, to tak jak z nauką sztuczek. Ale często na zawodach widzimy psy które są niepewne , trochę pogubione i rozproszone, i przez to popełniają błędy. Bardzo prawdopodobne że na typowym treningu zrobiłyby wszystko na 100%, ale w warunkach zawodów okazuje się że nie są w stanie pokazać tego czego się nauczyły.

Na mojej liście rzeczy do zrobienia, poza ćwiczeniami mam:
    - wchodzenie na ring    
    - łańcuchy zachowań    
    - przejścia między ćwiczeniami    
    - nagroda socjalna    
    - spokojne czekanie    
    - przyzwyczajenie do 'krajobrazu' zawodów     
Staram się je wprowadzać jak najwcześniej, już wtedy kiedy pies zna kilka komend.

Termin 'competition training' w środowisku obedience oznacza na ogół trening który jak najbardziej udaje zawody. Ja nazywam tak każdy trening na który wychodzę z zamiarem przećwiczenia powyższych elementów. Wtedy nie zajmuję się techniką ćwiczeń. Nie znaczy to że pozwalam psu robić ćwiczenia niedokładnie i popełniać błędy. Po prostu wybieram elementy które pies świetnie zna, są dla niego banalne i wiem że na 99% zrobi je dobrze. To nie muszą być całe ćwiczenia z regulaminu, a nawet uważam ze nie muszą to być elementy obi [możemy użyć podawania łapy, poprosia albo kółeczek, a może kontakt wzrokowy przez kilka sekund jeśli mamy na prawdę początkującego psa]. Te zadania mają stanowić tylko tło. Oczywiście w miarę zaawansowania psa zwiększamy trudność.



       >>     wchodzenie na ring              

Warto nauczyć psa że warto być na ringu, że to jest wartościowe miejsce, bo to tam dzieją się najlepsze rzeczy, a poza ringiem jest nudno. Przykład: Przychodzimy sobie poćwiczyć na boisku, trawniku, albo na łączce. Mamy rozgrzanego psa a w głowie plan na trening. Najpierw czekamy na wejście gdzieś z boku, mniej więcej tak jak odbywałoby się to na zawodach. Potem skupiamy psa na sobie i idziemy na środek placu [można wprowadzić sobie na takie luźne przejście jakąś komendę, coś w stylu "idziemy", "za mną"]. Zatrzymujemy się, pies patrzy na nas i czeka - "ok" i nagroda! [z czasem dodajemy sobie po wejściu wykonanie jakiejś komendy i dopiero nagradzamy] Bawimy się zabawkami, nagradzamy aktywnie jedzeniem, ogólnie jest impreza. Schodzimy z placu i znów czekamy, znów poza placem jest nudno, a jak wejdziemy drugi raz to znów fun. Cel - pies który grzecznie czeka na wejście na ring, a na ringu jest automatycznie wpatrzony w nas i super skupiony, bo wie że czekają go same fajne rzeczy. Jeśli mamy dobre miejsce to możemy za każdym powtórzeniem na jednym treningu zmieniać teren. Np. jeżdżę w takie miejsce nad jeziorem, gdzie mogę czekać z psem na brukowanej promenadzie i wejść za jednym razem na piaszczystą plażę, za drugim na betonowy pusty parking, za trzecim na spory kawałek trawy. W ten sposób uczę psa żeby nie zwracał uwagi na podłoże i zapachy.

       >>     łańcuchy zachowań              

Czyli pies musi wykonać kilka komend zanim zostanie zwolniony i nagrodzony. Tak właśnie wyglądają ćwiczenia w obi, składają się z kolejnych, drobnych elementów. Zaczynamy najlepiej już ze szczeniaczkiem który nauczył się dwóch pierwszych komend, przykładowo, siad i target nosem dłoni. I od czasu do czasu każemy mu zrobić dwa po kolei i dopiero dostaje ciastko ;).

       >>     przejścia między ćwiczeniami              

Są różne szkoły, różni zawodnicy mają na nie różne systemy. Niektórzy używają komendy do codziennego, 'cywilnego' chodzenia przy nodze, takiej jak do mijania innych psów na spacerach. Inni uczą specjalnej komendy na przejścia, która znaczy "bądź umysłem ze mną, nie rozpraszaj się, idziemy dalej". Teraz spotkałam się z robieniem przejść na oferowanie, bez komendy. To mi się podobało. Chodzi o to żeby pies sam chciał być z nami i żeby miejsce przy lewej nodze było na tyle wartościowe, żeby po skończonym ćwiczeniu pies dalej przy niej był i prosił o naszą uwagę, i kolejne polecenia. Żeby działało na zawodach wymaga sporej pracy i trochę doświadczenia u psa, ale jest jak najbardziej realne i wydaje mi się że warto.

       >>     nagroda socjalna              

Na zawodach możemy tylko pochwalić psa. Celem jest to, żeby nasza pochwała była dla psa PRAWDZIWĄ NAGRODĄ. Nie zapowiedzią smakołyka czy piłki potem, tylko czymś co pies na prawdę ceni, i zechce pracować tylko po to. Każdy pies jest inny i do każdego trzeba dotrzeć inaczej. Jedne psy rodzą się bardzo socjalne i zrobią wszystko dla właściciela, u innych trzeba to wypracować i czasem jest to ciężkie. Temat rzeka... I nie jestem w tym zbyt dobra. Na każdym seminarium kiedy ktoś porusza ten temat od razu się budzę, słucham i staram się jak najwięcej przyswajać. To samo jak gdzieś w internecie pojawia się jakiś tekst czy dyskusja na ten temat. Sonia w końcu ma dobry socjal, co było nierealne jakiś rok temu i nie sądziłam ze z nią realne będzie. Kermitowi zrobił się odkąd poprawiło się nasze ogólne porozumienie. Jadziara jest z natury bardzo socjalna i chyba dlatego tak chce mi się z nią trenować. Z Everem, w pewnym momencie jak dorastał coś pykło i ta jego szczenięca chęć bliskości zniknęła. Chyba w momencie kiedy zaczął być bardziej pewny siebie i zaczął więcej samodzielnie myśleć. Ciągle próbuję jakoś się do niego dostosować, znaleźć coś co będzie do niego trafiało, z lepszymi i gorszymi efektami.

       >>     spokojne czekanie              

Najlepiej w leżeniu, na codzienną, nieformalną komendę [moje psy mają 'połóż się']. Czyli nie ruszaj się ale bądź czujny bo zaraz będzie się działo dalej, to tylko przerwa w treningu, nie koniec. To się przydaje kiedy np. między ćwiczeniami musimy poczekać bo sędzia coś ustala, bo zapomnieli naszego aportu, bo coś tam... Wszystko się może zdarzyć i trzeba być na to gotowym i nie spanikować. Tak samo jak czekamy na ocenę po zostawaniu w grupie, albo sędzia nam omawia oceny na koniec startu. Nie wpuszczajmy do psiej głowy chaosu, niech wie co się dzieje.

       >>     przyzwyczajanie do 'krajobrazu' zawodów              

Znaczniki, pachołki, łopocząca na wietrze taśma odgradzająca ring, sędzia który macha kartkami z punktacją, komisarz który powtarza gdzieś tam "początek ćwiczenia", jakaś publiczność, ktoś rozstawia statyw do kamery żeby nagrać czyjś start, poprzednia para schodzi z ringu, a na nim tyle zapachów innych psów które wcześniej po nim przeszły. Takie rzeczy można wprowadzać do wszystkich treningów, też na tych na których zajmujemy się detalami, i warto to robić jak najwcześniej Wszystko po to żeby to stało się normą i nie robiło na psie wrażenia.

 - - - - - - - - -

Podsumowując - elementy zawodów są bardzo ważnym obszarem pracy w obi, niestety często zaniedbywanym i powodującym problemy typu: pies zna ćwiczenia a na zawodach ciągle nie wychodzi. Wszystko przez to że dla nas są to sprawy oczywiste, nasz mózg po prostu je pomija, a tak na prawdę trzeba czasem spróbować wejść w psią głowę.

Komentarze

  1. Podobają mi się takie posty, kiedy wszystko jest ładnie wyjaśnione i nie trzeba główkować, domyślać się. Można z takich dużo wyciągnąć! (ja np. po każdym przeczytanym wpisie o obedience robię notatki).
    Competition training jest bardzo ważną częścią zawodowego życia z psem, over training też jest bardzo przydatny i chętnie bym przeczytała u Ciebie coś na ten temat, o ile taki over training u Was się pojawia :)
    Co do nagrody socjalnej... my wiecznie mamy z tym problem, choć i tak jest już lepiej niż było, nie kładę nacisku na to tak bardzo teraz, kiedy trenuję dla zabawy, ale ważne będzie przy przyszłym sportowym psie.
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty