Pokaz na finale WOŚP


Wolontariusze WOŚPu drugi raz zaprosili nas do zrobienia pokazu podczas finału w naszym Lubartowie. Dwa lata temu robiłam już z Sonią za atrakcję. Tym razem postanowiłam zabrać dwa psy. Sonia miała robić sztuczki, jak zwykle, Evera postanowiłam wziąć tak socjalizacyjnie, żeby popracował sobie w trudnych warunkach, i tak nie umie zbyt wiele, ale możemy się pobawić i pokazać troszkę elementów obi.

Podchodzę do takich pokazów totalnie na luzie, zazwyczaj nawet nie mam ścisłego planu. Sonia jest niezawodna, będzie pracowała zawsze [chyba że strzelają, czymkolwiek, chociażby batem na obronie], sporo sztuczek umie, a oglądają nas praktycznie zawsze laicy, w większości dzieci, i podoba się każdy piesek który coś robi.

Młody zaskoczył mnie po raz kolejny. Jak wyszedł na swoją część, pracował i bawił się jak na zwykłym treningu, nic sobie nie robił z widowni. Po pokazie dał się głaskać dzieciakom i razem z So pozował do zdjęć z nimi ;). Już kiedyś zauważyłam jakie ma wyczucie do dzieci. Zawsze był bardzo niedelikatny [delikatnie powiedziane] w stosunku do mnie [czyt. skacze, gryzie i inne takie, przy szczeeeka]. Jak był młodszy, bałam się kiedyś pozwalać mu na głaskanie i przytulanie z moimi kuzynami, ale okazało się że jest przy nich bardzo spokojny.



Dzięki lokalnej telewizji mam filmik :). Trochę szkoda że bez cattelka ale jest dużo Czarnej:



Komentarze

Popularne posty