Przejdź do głównej zawartości

Styczeń - treningi


Krótkie podsumowanie naszych obediencowych treningów w styczniu. Sonia miała przerwę - zrobiła kilka treningów dla funu. Teraz rzutem na taśmę wybieramy się jednak na zawody do Rumianki [niespodzianka - dostałam się z rezerwy] to ją trochę budzę do życia ;). Jadzia ćwiczyła raz w tygodniu, dalej podstawy więc nie mam za wiele do napisania. Najwięcej mogę wam powiedzieć o tym co robiliśmy z Everestem...



KWADRAT mało ćwiczyłam, ale jestem zachwycona jak łatwo mu to przychodzi! Nie uczyłam targetu w ogóle, zaczęłam na podkładanie zabawki i okazuje się że to wystarcza. ZATRZYMANIA odpuściłam na razie. Wysyłam go zawsze albo do odłożonej na końcu piłki, albo na pusty kwadrat i rzucam tą piłę.

W nauce trzymania i noszenia APORTU mamy bardzo powolny, ale jakiś tam zauważalny progres. Ciężko nam idzie to ćwiczenie i nadal nie udało mi się w pełni pokonać niechęci Evera do drewnianego koziołka, ale już mieliśmy kilka dobrych sesji, na których mocno i chętnie chwytał, a nawet trochę nosił. Niechętnie go podejmuje, wkłada w to zero swojego potencjalnego zaangażowania. Tak to jest z tymi kotletami, jak uznają że coś im się nie podoba i jest bez sensu. Jeszcze może znajdę sposób żeby mu sprzedać to ćwiczenie.

W CHODZENIU przy nodze trochę się wkurzałam że nie wychodzi nam tak jak bym chciała. Potem zostałam trochę uświadomiona że może za dużo od niego wymagam jak na jego wiek. On jest dzieciakiem, cattle dojrzewają długo, a ja chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do oglądania rocznych borderów i malin trzaskających posłuszeństwo na świetnym poziomie. Postanowiłam zluzować z tym chodzeniem, robić krótsze odcinki po kilka kroków. Ostatnie treningi były na prawdę fajne. Problemy z chodzeniem przy nodze u nas nie wiążą się w ogóle z techniką, ale z jego emocjami.

ZMIANY POZYCJI dłubiemy cały czas w domu. Zna już wszystkie, teraz bardzo powoli dokładam odległość.

POZYCJE Z MARSZU mamy zrobione wszystkie 3 kiedy pies idzie przodem do mnie. Zaczęłam to przekładać do nogi, ale potem skupiłam się na poprawie chodzenia przy nodze więc postanowiłam z tymi pozycjami zaczekać. Zrobiłam sobie z nim też TRZYMANIE POZYCJI kiedy go obchodzę. W domu nauczyłam patrzenia cały czas w przód. Zobaczymy jeszcze czy będę się tego konsekwentnie trzymać czy zostawimy jednak że może się za mną oglądać. Wszystko będzie zależało od tego jak będzie mu łatwiej zostać bez odrywania łapek.

OBIEGANIE pachoła ćwiczyliśmy niewiele. Ładnie już wychodziło, potem nie chciało mi się brać pachołka na treningi. Ostatnio zrobiliśmy jeszcze raz to znowu był trochę wolny, ale szybko mu przypomniałam. Mamy tylko wysyłanie z przytrzymania za obrożę, jeszcze nie robiłam lokalizowania i startowania z pozycji przy nodze, i nie robiłam z nim dostawiania z biegu. Pora się za to wziąć, i do tego i do przywołania.


Chyba to tyle... W lutym na tapetę idzie:
- dostawianie z biegu
- wybieganie w przód na piłę i zatrzymania [takie jak później w kwadracie]
- dalej dłubiemy aport formalny
- dalej dłubiemy chodzenie
- jak starczy czasu to spróbujemy zatrzymania w przywołaniu



Komentarze

  1. Gratuluję postępów, każdy mały krok zbliża do osiągnięcia celów :) Powodzenia w lutym!

    OdpowiedzUsuń
  2. My między agilitkami ogarnęłyśmy zatrzymanie w przywołaniu, nawet się nie domyślałam że Daisy to tak szybko ogarnie. Widzę że Ever coraz bardziej się rozwija. Powodzenia w dalszej pracy bardzo Wam kibicujemy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje z postępów i życzymy kolejnych ! ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak cattle dog zmienił moje podejście do obedience

Wiecie co?  Cattle dog nie nadaje się do obedience. kropka.  Słuchałam to od ich właścicieli którzy z nimi trenują, czytałam teksty jak te do których linki wrzucam na końcu (wszystkim zainteresowanym rasą bardzo bardzo polecam). A mimo wszystko, wtedy kiedy bardzo mi zależało na tym sporcie, uparcie szukałam dla siebie szczeniaka acd. I wiecie co jeszcze? Kurde, zrobiłabym to jeszcze raz!

Bieganie z psami

Bieganie to od jakiegoś czasu jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z psami. I jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z sama sobą....

Piszę ten tekst w oparciu o moje własne doświadczenia. Nigdy nie biegałam wyczynowo, nie mam fachowej wiedzy w tym kierunku, dlatego nie traktujcie tego co piszę jak wypowiedzi eksperta w temacie. Startowałam w 3 dogtrekkingach, ostatnio 2 lata temu i na razie nie planuję żadnego. Sama startowałam w jednym miejskim biegu na 10 km i też nie mam parcia żeby zgłaszać się na kolejny, ale kiedyś na pewno jeszcze to zrobię, bo to było całkiem fajne. A piszę ten post żeby opowiedzieć Wam od czego u mnie się zaczęło, jak to się stało że tak mi się spodobało, jak to wygląda u mnie teraz. Może żeby trochę żeby Was zachęcić i dać Wam kilka rad, jak to robić żeby było bezpiecznie i miło.

Recenzje: karma Ontario

Nasze ostatnie testy dla tegorocznego Top for Dog'a. Otrzymaliśmy karmę Ontario w dwóch wersjach: Kermit testował Ontario Adult Large 7 Fish & Rice, Sonia natomiast Ontario Senior Mini Lamb & Rice. Paczka od Ontario była dla nas lekką niespodzianką. Firma sama dopasowała rodzaj karmy do moich psów. W przypadku Kermita trafili idealnie - duży pies z wrażliwym układem pokarmowym, w związku z tym nieuczulająca rybka. Dla Soni dostałam wersję Senior Mini - ja mojej Małej Czarnej jeszcze nie uważam za seniorkę, ale nie ma co się oszukiwać, według standardów wiekowych jest już na granicy ;).