czwartek, 19 kwietnia 2018

Mistrz świata w... czytaniu moich emocji


Żadne inne żyjące stworzenie na świecie nie jest w tym tak dobre jak on. Przed nim nie jestem w stanie ukryć absolutnie nic. Nie udam że mi się chce iść na trening bo on wie, że dzisiaj mi się nie chce. Nie udam, że wcale nie jestem zła bo coś nie wyszło, że już wszystko jest ok i że możemy robić dalej. On wtedy wie że się gotuje i woli nie mieć ze mną nic wspólnego. Znaczy, będzie robił co mówię, ale możecie sobie wyobrazić jak to wygląda.



Szczerze mówiąc, właśnie tej cechy bardzo chciałam uniknąć, kiedy szukałam dla siebie psa. Wolałam takiego który będzie po prostu robił coś za jedzenie czy piłkę, a ja wystarczy że będę mówiła mu co. I nie ważne czy jestem zestresowana podczas startu w zawodach, czy mam zły dzień a chcę i tak zrobić dzisiaj trening. Nie chciałam psa na którego stan mojego umysłu będzie miał wpływ, bo Sonia się tym przejmowała i przeszkadzało mi to. Teraz wiem że przy tym co mam w kontakcie z Everem, Sonia to jest totalnie egoistką i miała zawsze moje emocje w d****.

Cóż, trzeba pracować nad sobą i starać się jeszcze więcej nauczyć. Wszystko przez tego spleśniałego szczyla. Albo może dzięki niemu. Dostajemy takiego psa jakiego potrzebujemy, tak? 




Jest też niesamowicie dobra strona medalu... Kiedy szczerzę się cieszę że coś wychodzi, to on kolejny raz jest jeszcze wspanialszy.  

PS. On już za chwilę nie będzie szczylem... w przyszłym tygodniu skończy 16 miesięcy. 

1 komentarz:

  1. Ojej, Everek tak szybko rośnie? Proszę proszę, kto by się spodziewał...

    OdpowiedzUsuń