poniedziałek, 23 lipca 2018

Jak cattle dog zmienił moje podejście do obedience


Wiecie co? 
Cattle dog nie nadaje się do obedience. kropka. 
Słuchałam to od ich właścicieli którzy z nimi trenują, czytałam teksty jak te do których linki wrzucam na końcu (wszystkim zainteresowanym rasą bardzo bardzo polecam). A mimo wszystko, wtedy kiedy bardzo mi zależało na tym sporcie, uparcie szukałam dla siebie szczeniaka acd. I wiecie co jeszcze? Kurde, zrobiłabym to jeszcze raz!

*   *   * 

Kiedyś byłam zajebiście ambitną i zdeterminowaną osobą. Świadczy o tym m. in. to co zrobiłam z Soni jako z małego kundelka bez żadnego talentu do sportów, bez motywacji, ze słabymi popędami i słabą psychiką. Włożyłam w tą czarną suczkę całą siebie. Etap od przygotowywania jej do pierwszych startów (druga połowa 2015) do czasu jak Ever miał jakieś pół roku (lato 2017) to był czas mojego największego zaangażowania w obedience, mojej największej determinacji. W głowie nie było miejsca na "nie da się" albo "nie warto". To było super, ale do czasu.

Pozmieniało się. Po Soni byłam zmęczona pracą z psem bez talentu do obedience i wyciągania tego maxa możliwości który tak ciężko wyciągnąć. A tutaj kolejny znów potrzebuje mnóstwa mnóstwa mojego poświęcenia w zakresie fundamentów. Poza tym ze mną ogólnie ostatnio było nie najlepiej. I tak ostatni rok był moim rokiem zwątpienia w obi. 

Przekonałam że robienie sportowego posłuszeństwa z ACD jest serio niełatwe. I to tak serio, nie pierdzielę tutaj tego po to żeby tylko zniechęcić czytającego do rasy. Mówię o czym przekonałam się na własnym psie, a potem zauważyłam że inne psy tej rasy mają tak samo. 
Cattle dogi wolno się rozwijają. Przykład: Twin, borderek, syn Avii, jest w praktycznie tym samym wieku co Ever. Marta, jego właścicielka mieszka blisko. Odkąd nasze gluty miały po 4 miesiące, widujemy się co jakiś czas na treningi obi, gadamy, żalimy się sobie, przygotowujemy razem do pierwszych zawodów. Wiecie co... gigantyczna różnica. Twini teraz robi wszystkie ćwiczenia zerówki, przejścia, ma świetny socjal, robi długie łańcuchy, cały przebieg bez nagrody, na wysokim zaangażowaniu. Ever nie zrobi jednego ćwiczenia w całości na nowym terenie bez nagrody czy potwierdzenia w trakcie, bo rezygnacja z bodźców dookoła + słuchanie komend i pilnowanie detali - to w całości go przerasta. Myślałam że trafił mi się jakiś powoli dojrzewający egzemplarz. Nie, większość taka jest.
Cattle dogi nie mają kosmicznych możliwości koncentracji. Większość ma z nią problemy. Myślałam że tylko mój, ale... Jedna znajoma powiedziała mi że jej 3 miesięczny bc może wgapiać się w nią i wgapiać, a 7 miesięczny wtedy acd ma czas skupienia sekunda a potem "ooo motylek". Druga znajoma niedawno powiedziała że ma takie same problemy z nauką chodzenia przy nodze, ze swoją suczką acd jak my. Może zrobić 5 kroków z nagrodą, ale utrzymać to zaangażowanie dłużej jest strasznie ciężko. 
Cattle jest prostym egoistą. On dobrze wiedzą co mu się opłaca.
Cattla nie da się zmusić. Znaczy da się ale nie warto bo wolę nie robić z psem obi niż żeby mój pies snuł się łapa za łapą. 
itd. itd. 

Nie bierz cattla jeśli zależy ci na sukcesach w obedience. Możesz być zawiedziony/na. Słyszałam to i ja kiedyś. Tylko ja mówiłam sobie: ehe..., ta..., będzie miał popędy, będzie chciał jeść i się bawić to przecież dam se radę. To nie takie proste.

I tak biorąc po uwagę całokształt, moje wypalenie po poprzednich trudnych psach po których zamiast odpocząć wzięłam kolejnego trudnego... zwątpiłam w obi.



*   *   *

Ostatnio jest... lepiej! Kurde jest lepiej! Ze mną :)

Już wam mówię dlaczego. Bo siwy piesek, w którym jestem tak zakochana, zmusił mnie do przetasowania mojego podejścia w głowie. W bardzo, bardzo pozytywny sposób dla nas obojga. 

Przecież ja mogę wystartować w zawodach dopiero za rok-dwa. 
Przecież ja nie muszę dojść do trójki.  
Przecież ja nie muszę dość do dwójki. 
Przecież ja mogę jeździć tylko na nieoficjalne.

Kurde, czemu ja byłam taka pusta? Obedience to ma być przyjemność, zacieśnianie więzi z psem, przyjemny sposób spędzania czasu, radość z małych kroczków na przód. I dlatego warto! Nie dla zawodów. Obedience jest zajebiste. Nie zapeszając, zajebiście nam się teraz trenuje, ogłaszam początek kolejnego dobrego etapu.


Obowiązkowe lektury dla wszystkich zainteresowanych rasą:


Jeśli dalej Wam się podobają, koniecznie (KONIECZNIE) poznajcie kilka takich psów w realu i porozmawiajcie z właścicielami. Jeśli chodzi o mnie, gdybym mogła cofnąć czas... wzięłabym cattla i wzięłabym Evera :) i mój kolejny pewnie tez będzie cattlem, chyba że odbije mi i wezmę coś jeszcze gorszego. Kurde, jestem świrem. Nie polecam brać mnie za wzór w żadnym przypadku, nie warto, serio. 

5 komentarzy:

  1. Podobno ma się psa którego się potrzebuje, a nie się chce. I patrząc na mnie i na innych w tym powiedzeniu się mnóstwo prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest prawda! U mnie z każdym się zgadzało. W każdym etapie mojej przygody z psami potrzebowałam czegoś innego i dostawałam o od każdego kolejnego z trójki.

      Usuń