środa, 26 grudnia 2018

O awersji - czego używam, kiedy i dlaczego


Chyba zaczęłam lubić te kontrowersyjne tematy. Rzucanie się na pożarcie czytającym, przesiewanie tych którzy mnie skrycie nienawidzą, od tych którzy mnie jawnie nienawidzą a czytają żeby się nasycić internetowym jadem, no i od tych tak samo złych jak i ja. - Dobra, ŻART, bo nie wszyscy muszą być inteligentni i łapać sami że to żart. Albo w sumie może i nie żart...




W pracy z psami nie jestem w 100% pozytywna, bo tak się kurde NIE DA. Nie wierzę w szkolenie w pełni pozytywne, jestem przeciwniczką oszukiwania siebie, zwolenniczką zdrowego podejścia. Nie na się nie używać presji, bo sam brak nagrody / potwierdzenia, stawianie psa w sytuacji której nie rozumie, nasze nastawienie, to wszystko jest presja i wywoływanie u psa stresu. Ja używam w pracy z psami bardzo dużo emocji, balansu między nimi, wpływania moimi emocjami na emocje i zachowanie psa. Używam bardzo dużo nagród, żarcia, pochwał, zabawek, zwalniania do biegania (nagroda środowiskowa). I używam korekt, wtedy kiedy uważam je za potrzebne. Wszystko dopasowuję do psa. I tak, Sonunia wrażliwa kundelka też korekty zna (nie miała nigdy na sobie prądu ani, kolców, ale zna opie**ol, chociażby za zjadanie śmieci). I co? Wszystkie moje psy mnie uwielbiają i niesamowicie entuzjastycznie reagują na każdą formę wspólnej aktywności. Na treningach się cieszą do mnie, a spacerach moje psy są po prostu psami. Zapraszam do poznania nas na żywo, nie mam nic do ukrycia.

Nigdy nie pozwoliłabym żadnemu z moich psów na zachowania które stwarzają niebezpieczeństwo dla niego lub otoczenia, czy takie które przekraczają już pewną granice (darcie ryja na cały regulator, z ekscytacji, piskliwym cattlowym głosem, bez przerwy, nad moim uchem, kiedy prowadzę samochód). Nie chciałabym się powtarzać dziś znowu o tym, że skoro pies rzucając się do innego psa, ma prawo wyrywać mi rękę w której trzymam smycz, to ja mam prawo w tej chwili użyć korekty, na takim levelu który do niego dotrze. Dlatego zachęcam do przeczytania mojego tekstu sprzed półtora roku, który podlinkowałam wyżej. Dziś chciałam napisać pobieżnie o tym jakich używam narzędzi tortur, kiedy ich używam, jak, i dlaczego się zdecydowałam na każe z nich.


na początek mój najnowszy nabytek...
OBROŻA ANTYSZCZEKOWA

     >> Jak działa?
Jest kilka opcji takich obroży. Są takie z wibracją, sprayem lub prądem, odbierające drgania krtani lub na odgłos szczekania. Ja zdecydowałam się na taką, która reaguje na drgania na szyi, daje psu korektę impulsem, w momencie w którym szczeka. Korekta jest coraz mocniejsza i wyłącza się automatycznie kiedy pies jest cicho. Dlaczego prąd? Bo kiedy Ever wchodzi na te swoje wysokie emocje i zaczyna szczekać, nie wybije go z tego spray czy wibra, a nawet jeśli to może tylko za pierwszym razem. Wiem też jaki ma próg bólu, szczególnie w ekscytacji. Dlaczego nie taka która włącza się na dźwięk szczekania? Bo wiem że będę ją zakładała też przy innych psach, np. kiedy kilka z nich jedzie w samochodzie. Wtedy jest duże ryzyko, że dostanie korektę, bo zaszczekał pies obok.



     >> Dlaczego w ogóle?
Bo Ever wokalizuje się niesamowidzie kiedy pojawia się coś co go ekscytuje (kiedy wychodzimy na spacer, kiedy jedziemy gdzieś samochodem), albo kiedy wchodzi w grę taka sytuacja, gdy mam dwa psy w klatkach w pokoju, wypuszczam Kermita, Ev to widzi ale siedzi w klatce dalej. I wtedy uruchamiają się takie dźwięki... to trzeba usłyszeć. Mi skończyła się cierpliwość, nauka komendy "cisza" za smaczki + zwykłe opierdzielanie go, na początku coś tam dawało, potem już zaczęło to być bez sensu bez dodatkowego wspomagacza. Bo Ever jak zaczyna się drzeć to chyba sam siebie nie słyszy, nie mowa co ja do niego próbuję mówić. I bo Ever jak szczeka wkręca się w to coraz bardziej, wydaje mi się że czasem on już nad tym nie panuje.

     >> Efekty
Czy pomogła? Tak! Jeszcze nie w 100% ale widzę, że to już trochę działa, i jestem czasem pod wrażeniem takich małych postępików. Jak to, kiedy widzę że on zastanawia się przed szczeknięciem. Na początku zakładałam za każdym razem przy wychodzeniu na spacer czy wsiadaniu do samochodu. Co prawda, po jakimś czasie, mimo że wiedział że ma na sobie obrożę, to pojedyncze szczeki i tak mu się wymsknęły co chwilę. Widać było że ten nawyk jest silniejszy od niego. Z drugiej strony - kiedy teraz wychodzi na spacer bez obroży, widzę że się hamuje zanim zacznie drzeć japę. Daleko do ideału, daleko do tego żebym mogła obrożę odłożyć do szuflady, ale mnie bardzo cieszy ta drobna poprawa.

moja obroża to PetSafe, dokładnie ten model (ale ja kupowałam na allegro) - https://www.zooplus.pl/shop/psy/smycz_obroza_dla_psa/obroza_antyszczekowa/antyszczekowe/471852



jedna z moich najlepszych decyzji życia...
OBROŻA ELEKTRYCZNA

     >> Jak działa?
Pies ma obrożę, ja mam pilota. Na pilocie poza guzikiem on/of mam impulsy od 1 do 6, i dźwięk ostrzegawczy. Niektóre obroże mają też wibracje. Ja kontroluję to kiedy pies dostanie korektę, jak silna i długa ona będzie.

     >> Boli?
Tak, bo po to to jest. Tak w realu to zależy. Wiem jak czuć na sobie wszystkie poziomy impulsów z mojej obroży. 1 trochę czuć, 2 czuć mocno, 3 boli, i wyżej już boli co raz bardziej, 6 boli w ch*j, ale ja nigdy nie włączyłam na psie więcej niż 3. Na Kermicie w 90% używałam jedynki, dwójki tylko wtedy kiedy akurat gonił sarnę i jedynka wciśnięta wcześniej nie dała żadnej jego reakcji. Ale szczerze mówiąc - Kermit to cipa ;). Znaczy wbrew pozorom delikatny piesek z niego. Ogólnie właściwie, oe działa na psa bardzo mocno elementem zaskoczenia. W większości nie potrzeba mocnego bólu.




     >> Dlaczego w ogóle?
Nie macie pojęcia jak marzyłam o tym żeby Kermit był normalnym psem do życia. Nie macie pojęcia ile ja z tym psem przeszłam (tym bardziej pewnie nie domyślilibyście się gdybyście poznali go dziś, nie wiedząc jaki był przez pierwsze 2-3 lata po adopcji). M. in. nie macie pojęcia jak długo pracowałam z Kermitem nad przywołaniem... Chyba ze 4 razy wracałam do punktu wyjścia, robiłam nową komendę, przypinałam go znów na linkę i codziennie wałkowałam to od nowa. Nic. Znaczy... w końcu doszłam do tego że Kermit świetnie wiedział co znaczy "Kermit, wracaj!". Potrafił wtedy zatrzymać się, rozglądać, kalkulować sobie w głowie, czy teraz opłaca się przyjść po smaczka, czy lepiej biec dalej. Wołałam drugi raz i wtedy jeśli w jego głowie przeważyła opcja "biec dalej", to po prostu ruszał i udawał już głuchego. To nie było za każdym razem, więc nie było sensu przepracowywać przywołania od zera again. Tutaj po prostu pojawiał się kłopot, że w pewnych momentach nawet moja gotowana wątróbka nie była dla niego bardziej wartościowa od środowiska, a ja nie miałam siły przebicia, bo nie miałam szansy już nic mu zrobić w momencie kiedy tak przed siebie biegł. A spacerujemy na łąkach, gdzie rozpraszaczy środowiskowych jest aż nadto (uciekająca zwierzyna, nieuciekająca padlina, zapachy które to wszystko zostawia).

     >> Efekty
No kurde, ja jestem tak bardzo zadowolona że się na to zdecydowałam <3. Pamiętam jak po kilku razach już miałam poprawę. A najbardziej zapadła mi w pamięci sytuacja, kiedy miałam przed domem Kermita bez smyczy, i kilka m od nas przebiegł kot. Zawołałam odruchowo spodziewając się raczej że nie mam szans i odzyskam psa dopiero jak kot schowa się poza jego zasięgiem. Kermit odruchowo zawrócił w miejscu (nie miał wtedy na sobie obroży), a mi opadła szczena... Dziś w ogóle dla niego nie potrzebuję smyczy i totalnie panuję nad nim głosem. Czy jest zastraszony, zestresowany, zdominowany? Chyba musicie nas poznać żeby się przekonać. Z Kermitem mam niesamowitą relację <3. Chyba bym nie uwierzyła gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu że tak będzie.

Obroże różnią się zasięgiem, ceną, skalą. Nie kupujcie nigdy tych bez atestów, niepewnych firm, podejrzanie tanich. Wyobrażacie sobie sytuację kiedy obroża strzeli sama? Albo gdy impuls się zatnie i nie będzie chciał się wyłączyć? Albo gdy nie włączy się kiedy naciśniecie guzik w ważnym momencie? Moja to ten model: https://sport-dog.pl/pl/p/Obroza-treningowa-d-control-Easy-dla-1-psa-zasieg-200m./99 i polecam (chociaż ma swoje ograniczenia, ale mnie mocno przy kupowaniu ograniczał budżet, mimo wszystko wystarczyła na moje wymagania)

I oczywiście - nie bierzcie się za pracę z OE sami, bez kontaktu z doświadczonym w tym temacie szkoleniowcem! Właściwie... kolczatki czy czegokolwiek innego też nie powinniście.



podobne działanie więc pod jeden nagłówek...
KOLCZATKA i ŁAŃCUSZEK

     >> Jak działają?
Dają możliwość skorygowania psa bez wkładania w to dużej siły. Kolczatka zapinana na pasek (przynajmniej ja nie wiem jak używać takiej zaciskowej, strasznie ciężko ją dopasować bo spada), założona za uszami. Łańcuszek z dużymi ogniwami, zapięty na styk, też za uszami, w taki sposób że po prostu jest, nie zaciska się i nie dusi psa. Oba narzędzia dają możliwość większej korekty niż samo szarpnięcie materiałową obrożą, z banalnego faktu, że są po prostu metalowe.

     >> Dlaczego w ogóle?
Bo agresja do psów - Kermit (przepracowana) i Ever (w trakcie), i bo ciągnięcie na smyczy (Ever). Reszta chyba wyjaśniona wyżej. Założenie na szyję czegoś metalowego daje mi zwyczajnie większą siłę przebicia do głowy psa, w stanie w z którego łatwo go wybić nie jest.


     >> Efekty?
Są! Dlatego cały czas u Evera nie zrezygnowałam z działania tą drogą. I na spacery które nazywam "spacerami dla mózgu", kiedy chodzimy ulicą między płotami ze szczekającymi burkami, Ever ma na sobie kolce, a ja dwie kieszenie pełne żarcia. U Kermita już tego w ogóle nie potrzebuję. Ale kilka lat temu pół roku, dzień w dzień właśnie tak z nim pracowałam nad ignorowaniem psów (Kermit rzucał się z daleka do WSZYSTKIEGO). Z nim bardzo bardzo stopniowo zmniejszałam dystans od psa, i uczyłam zwracania uwagi na mnie.



Jestem ciekawa jaki jest Wasz stosunek do takich narzędzi. Używaliście? Nigdy byście tego na swoim psie nie użyli? Nie macie takiej potrzeby? Może rozwiązaliście podobne problemy bez awersji? A może zastanawiacie się nad zmianą metody, ale trochę się boicie że nie podołacie?


- - - - - - - - 


mądre teksty w podobnych tematach, na które trafiłam niedawno i polecam do poczytania:

VUK VUK - Opanowujemy emocje
- Tomek Jakubowski o prądzie
- znów Tomek o kolcach



4 komentarze:

  1. Chociaż sama nie musiałam nigdy, używać na swoim psie awersji innej niż powiedzmy: tryb wkurzony człowiek, to uważam, że nie ma czegoś takiego jak stuprocentowo złe narzędzie (dopóki definitywnie nie krzywdzi psa). Jest źle używane narzędzie, złe narzędzie do konkretnego psa, zbyt pochopnie użyte narzędzie w problemie, który można rozwiązać inaczej, czy po prostu zły człowiek. Ludzie mają straszny problem z życiem w skrajnościach. Albo krzywdzą psy fizycznie i są wielkimi panami alfa, albo próbują je zapchać ciastkami i zaciamkać na śmierć, nie dopuszczając do siebie innej możliwości. Choć są tematy, które ja osobiście wolałabym przepracować pozytywnie, to zdaję sobie sprawę, że są psy, którym awersja zmieniła życie na lepsze. Żadna skrajność nie jest dobra, dlatego rozważne teksty w tym temacie i mądra dyskusja bez popadania w skrajności to ważna rzecz. PS: Vukowscy wielce dziękują, że znaleźli się w poleceniach i to obok Tomka Jakubowskiego(!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałam już podobną notke, z dwa lata temu, ale bardziej ogólną https://kundelektezpotrafii.blogspot.com/2017/11/wychowanie-psa-robisz-to-zle.html?m=0
    Zdarzyło mi się również wspomnieć o oe, łańcuszkach czy kolczatce przy okazji kilku innych postów, lecz średnio chce mi się to teraz szukać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze, że zawsze byłam przeciwniczką tego typu rozwiązań u zwierząt, ale to ze względu na ludzi i duże braki w intelekcie u większości z nich (powodujące późniejszy nadmierny i bezpodstawny ból u zwierząt). Przedstawiłaś mi jednak inną stronę, tą mądrze podchodzącą do sprawy. W takim wypadku muszę zmienić swoje nastawienie i już wiem, że te narzędzia w dobrych rękach to nic złego. Oby tylko ludzi takich jak Ty było więcej :)

    Swoją drogą pochwalam bloga i obiecuję wpadać częściej. Dopiero poznaje świat blogosfery zwierzęcej, w której sama się zakręciłam. Jeśli masz chęć to wpadnij tutaj: https://tiggerblog.pl
    Może coś podpowiesz w psich tematach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło się to czyta :D że są ludzie otwarci, którzy potrafią zmienić punkt widzenia. Ja też kiedyś byłam przeciwna używania takich rzeczy w szkoleniu. Aż sama nie poznałam we własnym doświadczeniu sytuacji, kiedy to na prawdę może zdziałać wiele dobrego.

      Usuń