03.01.2019

Podsumowanie 2018

Miałam nie pisać, bo co tu pisać, ale napiszę! A co! 

2018 był o taki:


Nie będę się emocjonalnie rozwodzić, bo nie, just, bo emocjonalna nigdy nie byłam i nie jestem wciąż. W tym roku działo się dla mnie jakoś mega dużo. Pisząc podsumowanie, tak jak rok temu, sprzedam Wam trochę więcej prywaty niż zazwyczaj pojawia się w moich tekstach tu. To tak... ehem... styczeń...



 styczeń - luty

Kolejny finał Wielkiej Orkiestry na którym robiłam pokaz. Tym razem pierwszy raz z dwoma psami. W 2019 też jesteśmy zaproszeni :) będziemy się wygłupiać w Lubartowie na rynku 13 stycznia :).
Przeglądając insta i bloga wstecz (tak, nie mam dobrej pamięci, ja piszę podsumowania bazując na moich starych postach) widzę że styczeń to był też miesiąc reaktywacji moich planów treningowych obediencowych, po motywacyjnym dołku.

W lutym Rumianka, zawody obedience oczywiście. Jakoś zapomniałam totalnie o nich, ale to właśnie był ostatni mój oficjalny start z Sonią. (nie wiem czy ostatni w ogóle, bo niedawno się trochę się zastanawiam żeby jeszcze z nią się gdzieś zgłosić. I pewnie to zrobię :) tak dla naszego wspólnego funu. Bo czarna poza tym że przytyło się jej, nieźle się teraz czuje i chciałaby poćwiczyć. 
tu filmik ze startu - https://youtu.be/XmVBA-OS5m4

Pykło nam też 4 lata z Kermitem. Jaaa cie jak kocham tego psa <3 niesamowite, ale zaraz będzie 5 lat odkąd go mam! Z drugiej strony... mi się wydaje że miałam go zawsze. 



- - - - - - - - - - - -

marzec - kwiecień

W marcu sprzątałam mój plac, przygotowując go do użytku, planowałam organizację pierwszego seminarium u nas, i myślałam o wyjeździe na Dog Gamesy.

Jak co roku wybrałam się na wystawę Zoopark do Lublina. Na tamtej edycji zorganizowali konkurs, dla wszystkich psów, trochę ala wystawa (też dla kundelków), trochę pokazywania sztuczek. Z podziałem na rozmiary psów i mega nagrodami od sponsora Happy Doga. W konkursie Sonia wygrała psy małe, Ever psy duże, my zgarnęliśmy zapasy karmy i zostałam obsypana hejtami na facebookowej gównoburzy niewyżytych właścicieli Fafików. Z tychże dyskusji dowiedziałam się, że konkurs był ustawiony, bo skołtunione kundle wygrały. :) Śmiesznie było.



Jest jeszcze taki filmik Everestowy, z ujęciami z lutego / marca -> https://youtu.be/gOMciFtCvVU

I o takim śniegiem nas zaj***ło 😁


Ja wtedy drugi raz w życiu zakopałam się moim samochodem. Pierwszy raz był krótko po jego kupieniu, podczas testowania go w błocie. Byłam wyciągana koparką. Wtedy to była jakaś metrowa zaspa. A ja miałam tylko skrobaczkę do szyb i kocyk Dog Chowa na którym można się było położyć żeby tą skrobaczką się trochę odkopać. Wyjechaliśmy.

A krótko po tym śniegu wręcz gorący kwietniowy weekend. Nooo! Wtedy to było!


Ever i ja mieliśmy swój debiut na zawodach frisbee (Dog Games Spring). Totalnie nie zgrani ze sobą, zawaliliśmy po całości prawie wszystko do czego nas zgłosiłam, po czym on złapał mój długi rzut na quadzie, i kolejny, i jakoś tak dostaliśmy się do finału, i jakoś tak na debiucie mieliśmy 4 miejsce w dystansowej konkurencji :D <3

- - - - - - - - - - - -

maj

W maju stałam się wolnym człowiekiem.
Napisałam matury i pożegnałam się z moim liceum. Tak, jestem TAKA MŁODA ;) (lub stara, zależy kto mnie czyta).

W miedzyczasie cieszyłam się TYM MIEJSCEM <3. Teraz treningi tam to moja codzienność, przestałam doceniać jakie super jest mieć coś od zera swojego.


Robiliśmy pokaz na imprezie muzycznej na uniwersytecie w Lublinie. Zostaliśmy tam zaproszeni po tym jak oba psy dziewczyny która miała go robić się skontuzjowały. To były dla mnie i moich psów najbardziej WOW warunki w jakich mieliśmy coś tam robić. Byłam zaskoczona jak one się dobrze spisały.


Potem dwa seminaria. Zaraz po mojej ostatniej maturze mieliśmy pierwsze organizowane przeze mnie seminarium. Z Makówką <3. Tu filmorelacja -> https://youtu.be/r7axSA0Uxm0

I tydzień po ja wybrałam się na obedience z Klaudią Szymańską



W maju też odzyskałam mój samochód po długim rozstaniu gdy niedomagał jego silnik.

A ostatni weekend maja to był dla mnie pierwszy poważny samodzielny raz jako fotograf ślubny.

- - - - - - - - - - - -

czerwiec - lipiec

Jak przeglądam bloga i insta to wygląda jakbym cały czerwiec właściwie się obijała. Aa w sumie, tak właściwie, to ja chyba nie miałam wtedy energii i czasu na internety.



Zaczęłam czerwiec na wystawie z Everem. Potem kurs fotografii ślubnej i jakieś inne głupoty. Aha i wtedy pierwszy raz zrobiłam sobie włosy na różowo


W ostatni weekend czerwca Dog Games Summer, po których byłam bardzo niezadowolona z tego co tam ja porobiłam. Ale ja już jechałam na te zawody w słabym psycho stanie. Kotlecik starał się jak mógł, mimo że warunki były okropne.

W czerwcu robiłam też pokaz na urodzinach wolontariatu naszego schroniska. Ze względu na to że Sonia wtedy prawie nie chodziła, zgodziłam się wziąć to z Everem, trochę się bojąc o to, jak młody głupi podoła tym warunkom. I w sumie nie było źle.

No właśnie, problemy zdrowotne WSZYSTKICH moich psów... większe lub mniejsze... Ale w pewnym momencie nie miałam żadnego zdrowego psa z którym mogłam sobie pójść pobiegać, czy chociaż na długi spacer. Najgorzej było z Sonią, ja na prawdę się bałam, że to może być niedługo koniec. Na szczęście czarna (odpukać) nieźle się teraz trzyma.

W lipcu organizowałam seminarium z Alicją Boruczkowską. W którym w końcu sama nie mogłam brać udziału ze względu na brak zdrowego burka. Ale i tak wydaje mi się że udało mi się sporo skorzystać słuchając. A samo semi patrząc na pogodę (najbardziej deszczowy weekend lipca) to się chyba jednak udało. Uczestnicy byli bardzo dzielni i zmotywowani.


- - - - - - - - - - - -

sierpień - wrzesień

Wzięłam do siebie siostrę Evera, po to żeby potrenować z nią i pomóc w szukaniu jej fajnego sportowego domu. I zaczęło się tak, że... ten tydzień zasługuje na najgorszy i najbardziej stresujący tydzień mojego życia. Wyobraźcie sobie wziąć odpowiedzialność za właściwie obcego psa, dostać duży kredyt zaufania od osoby której na nim na prawdę zależy, i... gubicie tego psa, bez żadnego śladu, na całe 7 dni. Wszystko skończyło się dobrze dzięki cudownym osobom które się do tego przyczyniły. Ale nie chcę tego wspominać.


W sierpniu otworzyłam też własną działalność gospodarczą.

Prowadziłam trochę treningów z podstaw posłuszeństwa, tak sobie ciągnę to do tej pory. Dodatkowo próbuję czasem zrobić trochę kasy na fotografii.

A we wrześniu pojechaliśmy na Latające Psy do Wawy, odhaczyć moje wielkie marzenie <3. I w tym momencie brak mi słów...


Kończąc wspominanie lata muszę wstawić ten filmik. Ja sama ostatnio kilka razy do niego wracałam. Jak to napisałam przy publikowaniu go:
"Nie ma w nim tam fajerwerków, ohów, achów, niesamowitych sztuczek w wykonaniu moich psów, nie ma nawet wymuskanego obedience. Jest moje lato. Spędzone na 'naszej' kopalni, rzucając tam psom piłki do wody i karmiąc ryby, jeżdżąc samochodem, robiąc zdjęcia, rzucając frisbee, zmieniając kolory włosów, patrząc na zachody słońca..."



A koniec września to organizowane przeze mnie seminarium z Kamilą Burek i kolejne zawody na które brak mi słów :D. Dog Games Fall, na których po raz pierwszy i drugi za frisbee, stanęliśmy na podium. I to nawet w mojej ulubionej konkurencji - quadzie. Wiecie co? Ja chcę na zawody... dlaczego dopiero w kwietniu?


- - - - - - - - - - - -

październik - listopad

W październiku wybraliśmy się na treningowe zawody obi do Rzeszo. Chwilę wcześniej prawie skreślone ze względu na babeszjozę Evera. Mimo wszystko było całkiem dobrze, bez wymagań i presji, zamierzałam tylko cieszyć się tym że tam mogę być. 



Kiedy Ever już wyzdrowiał korzystaliśmy ze świetnej pogody na treningi frisbee. Ja sporo rzucałam dystans, z siwym pieskiem próbowałam trochę nowych rzeczy.




I zorganizowałam ostatnie w tym roku seminarium - frisbee z Julią Zaborowską. Semi miało być właściwie już odwoływane, udało się to jako tako ogarnąć i mega sie z tego cieszę, bo było na prawdę świetnie! (tylko tak powiem że w marcu robimy powtórkę i mamy jeszcze miajsca)





- - - - - - - - - - - -

listopad - grudzień

W listopadzie wydziarałam sobie pół ręki :)


W grudniu mój siwy pies zagrał w reklamie. Wszystko dzięki ekipie Casting Dogs. Czekam teraz z niecierpliwością na jej premierę.


A kilka tygodni remu ja uczestniczyłam jako obserwator na seminarium z przygotowania psów sportowych z Paulą Gumińską, w międzyczasie wystawiając Evera na międzynarodowej wystawie w Lublinie.




Prowadziłam sporo treningów. Nie tylko na koniec, ale właściwie przez cały rok. Sporo codziennego posłuszeństwa, socjalizacji szczeniaków, pokazywałam ludziom wstęp do obedience, przekonując jakie fajne to może być, nawet znaleźli się kursanci chcący robić frisbee! (mega się cieszę, bo jeszcze niedawno frisbee w lubelskim... robiło może kilka osób)





Podliczając sobie tak teraz... W tym roku miałam udział szkoleniu: 

owczarka niemieckiego Maxa, kundelki Wandy (zima);

sznaucera Oskara, terierki rosyjskiej Amber (wiosna);

owczarki Roxy, labradorek Luny i Belli, maliniaka Szarika, jrt Leili, owczarki Emmy, kundelki Fify (lato);

drugiej owczarki Roxi, tollerka Pumby, beagielki Margo, mixa doga argentyńskiego Pusi, owczarka Nero, kundelka Walora, borderki LaVie, jack russelów: Kurta i Texas, i kolejnej suczki jrt Mili, maliniaczki Sary, kolejnego owczarka Nero, podhalana White'a, kundelka Ediego i staffika Walle'go (jesień i koniec roku)


Praca z tymi psiakami i ich właścicielami daje mi mega mega dużo satysfakcji <3. Każdy z nich jest dla mnie okazją do nauki, kombinowania, zdobywania doświadczenia. Mam nadzieję że żadnej z tych osób nie zawiodłam, a jeśli tak to czekam na słowa konstruktywnej krytyki! Odezwijcie się :)

- - - - -  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 


Dziękuję wszystkim wspaniałym ludziom którzy byli w moim życiu w tym roku, zarówno tym którzy są od dawna i są niezastąpieni, jak i tym których dopiero poznałam.

Wszystkim którzy to czytają, życzę żeby 2019 był dla Was dobry! 






6 komentarzy:

  1. Ada! jesteście niesamowici, trzymam za Waszą Czwórką kciuki. Spełniajcie swoje marzenia, a przy tym bawcie się dobrze!!!!! Szczęścia, zdrowia i radości na 2019 rok!

    OdpowiedzUsuń
  2. Stworzyłaś cudowne miejsce! Cieszę się, że mogliśmy się tam znaleźć, do zobaczenia na zawodach <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mieliście cudowny rok! Gratuluję wszystkich sukcesów i życzę, żeby w 2019 było ich jeszcze więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że jest co wspominać :). Dziękuję i wzajemnie, roku pełnego sukcesów! :D

      Usuń

Polecany post

Aport zabawki

Pies zwiewa z szarpakiem po wygraniu go, kładzie się i gryzie fajną piłkę, po złapaniu dysku leeeeci zrobić z nim wielką rundkę dookoł...