Przejdź do głównej zawartości

Podwójne zawody obi w Rumiance

Jesteśmy po świetnym Warszawskim weekendzie. Startowałyśmy na podwójnych zawodach obedience w Rumiance pod Wawą. Poza tym spędziłam czas z Pauliną i Mu - jeszcze raz ogromne podziękowania za miłe towarzystwo, miejsce do spania i za bycie naszym kierowcą!




Nasze przygotowanie do tych zawodów było beznadziejne. Wcześniej miałyśmy problemy z odpowiednio częstymi, regularnymi treningami. Potem ja sporo napsułam nie panując nad moimi emocjami, niepotrzebnie przenosząc problemy z mojego życia na trening. W końcu, w poniedziałek, 5 dni przed zawodami Sonia zjadła coś na spacerze i się zatruła. Przeżyłam horror tego dnia. Jej często zdarza się znaleźć na spacerze coś w krzakach i nie robi to już na mnie aż takiego wrażenia. Byłyśmy tego dnia w lesie, oba psy luzem. Wróciliśmy normalnie do domu, cały spacer Sonia biegała. Po powrocie kilka razy zwymiotowała. Potem zaczęła mieć trudności z chodzeniem, spięte mięśnie, drżały jej łapy. Przy tym jakby była totalnie nieświadoma że dzieje się z nią coś nie tak. Próbowała normalnie chodzić po domu, wskoczyć na łóżko. Widząc mojego psa w takim stanie przestraszyłam się niesamowicie i jak najszybciej zabrałam się z nią do weterynarza. Tam dostała kroplówkę, leki, miała wysoką gorączkę. Spędziłyśmy kilka godzin w lecznicy.


Tego samego dnia wieczorem było już dobrze. Wyszła normalnie ze mną na siku i położyła się spać. Kolejnego dnia czuła się lepiej, tylko była bez energii. Po południu pojechałyśmy po kolejną dawkę leków i zrobiłyśmy badania krwi. Wszystko było ok. To nie mogła być żadna trutka bo byłoby dużo gorzej. Najprawdopodobniej jakieś mocno zepsute mięso, które wywołało taką reakcję obronną organizmu. Kilka dni po miałam już moją Sonię, chodziła na spacery, biegała, czuła się dobrze. Ale przez to nie trenowałyśmy. W piątek pojechałyśmy do weta na kontrolę - dostałyśmy pozwolenie wyjazdu na zawody. Do wczoraj dostawała jeszcze antybiotyk i miała jeść tylko lekkostrawne żarcie. Nie mogła jeść parówek więc na zawody gotowałam kurczaka... jeszcze bardziej brudzące i niewygodne, ale cóż.

Wiedziałam że bardzo dużo może się zchrzanić podczas tych startów. Zależało mi już tylko na tym żeby wbić Sonię w dobry nastrój, żeby była zmotywowana, reszta jakoś pójdzie.

   

    sobota:
Nasz najlepszy jak dotąd start w jedynce. Była radosna, chociaż trochę się rozpraszała. Bardzo mnie cieszy to że w ogóle nie próbowała węszyć, na obu przebiegach. Super bo to był nasz duży problem. Rozpraszała się komendami komisarza. Wychodzi to że bardzo rzadko trenujemy z jakimś pomocnikiem.
cały start - https://www.youtube.com/watch?v=e1Twh47ouY8&t=140s

WARUJ Z MARSZU     6 p
Nie ruszyła ładnie do chodzenia przy nodze. Z tego co pamiętam to powtórzyłam komendę [na filmiku niestety nie ma dźwięku bo był nagrywany z widowni na górze]. Nie zrobiła ładnego swojego 'paca', ale położyła się. Wyglądała jakby zastanawiała się czy aby na pewno zrobiła dobrze.

ZMIANY POZYCJI      6,5 p
Musiałam powtórzyć komendy. Rozproszył ją pomocnik pokazujący za nią pozycje na tablicy.

STÓJ Z MARSZU      6 p
Znów nie ruszyła ze mną, ale tu nie powtarzałam komendy. Szkoda bardzo że z tych zawodów nie dostaliśmy kart z komentarzami sędzin, bo w sumie nie wiem co poza tym ruszeniem było nie tak. No wyskokowe stój - fakt że to się nie podoba wielu sędziom.

PRZYWOŁANIE     8 p
Chyba było spoko.

KWADRAT      0 p
Nie widziała go. Muszę pomyśleć nad nowymi metodami do wytłumaczenia jej lepiej tego ćwiczenia.

CHODZENIE     6 p
Dużo gorsze niż ostatnio w Warszawie w listopadzie. Rozpraszała się momentami.

PACHOŁ   0 p
Nie widziała go.

APORT   8 p
Jakoś mi się źle rzuciło i koziołek bardzo blisko upadł. A im dalej rzucę tym So szybciej biegnie. Dlatego tutaj była wolna. Do tego jeszcze krzywo się dostawiła.

PRZESZKODA    8 p
Niezbyt ładnie się dostawiła.

ZOSTAWANIE     10 p

WRAŻENIE OGÓLNE    7 p

                  191,5 p, bez oceny pół pkt do dobrej...


    niedziela:
Mniej się rozpraszała, ale było mniej powera, przez co wynikało sporo błędów w stylu krzywego dostawiania, nie siadania przy nodze. Normalnie Sonia zawsze drugiego dnia pracuje lepiej, ale myślę że była teraz po prostu w gorszej formie fizycznej, przez to zatrucie kilka dni temu. Na drugim starcie była już po prostu zmęczona.
Ustawienie ringu to samo, kolejność ćwiczeń od końca.
Cały przebieg - https://www.youtube.com/watch?v=JARZ5232fZc&t=78s

PRZESZKODA    8 p
Trochę krzywe dostawianie.

APORT    6,5
Dalej rzuciłam ;). Była szybsza, ale za to tym razem nie podjęła ładnie koziołka, bawiła się nim i jeszcze w drodze do mnie spojrzała sobie na widownię :). Ach ta moja Sonunia, na dodatek robiąc to wszystko wygląda tak uroczo. Bardzo krzywo dostawiła się.

PACHOŁ     7,5 p
Byłam pewna że go nie widzi. Daję komendę, a ona biegnie do pachoła - wow :) aż się uśmiechnęłam. Przy dostawianiu nie usiadła. Powtarzało się to jeszcze potem podczas startu. Musiało ją już trochę zrazić to podłoże z mokrego piasku.

CHODZENIE    5 p
Gorzej niż poprzedniego dnia. Kilka razy nie siadła na zatrzymaniach, zostawała w tyle momentami.

KWADRAT     0 p
Nie widziała.

PRZYWOŁANIE     7 p
Powtórzyłam komendę na waruj i potem na dostawienie, bo nie usiadła.

STÓJ Z MARSZU      5 p
Nie ruszyła. Samo stój bardzo ładnie. Chyba powtórzyłam komendę na siad przy nodze.

ZMIANY POZYCJI     0 p
Nie zrobiła w ogóle jednej zmiany.

WARUJ Z MARSZU     0 p
Nie położyła się do końca. Dobrze widać na filmiku że ma całą klatę nad ziemią. Stąd zero.

ZOSTAWANIE     10 p

WRAŻENIE OGÓLNE    6,5 p

                   166,5 p, bez oceny


W niedzielę w nocy dotarłyśmy do domu, całkiem wygodnie jechało nam się pociągiem. Obie byłyśmy zmęczone po takim weekendzie, Sonia się dużo napracowała, a ja miałam znaczny deficyt snu który odrabiam dopiero teraz. Mimo to satysfakcja duża i wspomnienia też - to były świetne dwa dni :). Kolejne zawody za miesiąc w Mińsku Mazowieckim.

Komentarze

  1. Mam plan abyśmy i my zjawili się w Mińsku za miesiąc. :)
    No nie mogę! Ten pies na zdjęciu na dole to ACD? Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzałam surowe filmy, przeczytałam wpis i muszę powiedzieć, że faktycznie idziecie w dobrym kierunku, jeżeli chodzi o koncentrację podczas startu. ;) Tak naprawdę, pozostało techniczne dopracowanie ćwiczeń i zaliczenie jedynki jest w zasięgu ręki.

    Co do ćwiczeń z komisarzem/ w rozproszeniach - zdaję sobie sprawę z tego, że jak trenuje się głównie samemu to trudno ogarnąć temat, na szczęście nie jest to niemożliwe. Podrzucam swój tekst Sposób na samotny trening
    .

    OdpowiedzUsuń
  3. Skupienie coraz lepsze i to widać. Na pewno będzie Wam szło coraz lepiej. Za starty w Mińsku Mazowieckim trzymam za Was kciuki - z całych sił! :)
    Czy tylko mnie zauroczyło kichnięcie Soniuni już na starcie? - to chyba było ,,na szczęście" :D

    Razem z Goyą pozdrawiamy i zapraszamy do nas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zawsze może być idealnie, czasem się zdarzają gorsze dni. Soniak był po dziwnej chorobie, więc można było jej wybaczyć.

    Wszystko będzie dobrze. Głowa do góry bo wiele startów jeszcze przed wami !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak cattle dog zmienił moje podejście do obedience

Wiecie co?  Cattle dog nie nadaje się do obedience. kropka.  Słuchałam to od ich właścicieli którzy z nimi trenują, czytałam teksty jak te do których linki wrzucam na końcu (wszystkim zainteresowanym rasą bardzo bardzo polecam). A mimo wszystko, wtedy kiedy bardzo mi zależało na tym sporcie, uparcie szukałam dla siebie szczeniaka acd. I wiecie co jeszcze? Kurde, zrobiłabym to jeszcze raz!

Bieganie z psami

Bieganie to od jakiegoś czasu jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z psami. I jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z sama sobą....

Piszę ten tekst w oparciu o moje własne doświadczenia. Nigdy nie biegałam wyczynowo, nie mam fachowej wiedzy w tym kierunku, dlatego nie traktujcie tego co piszę jak wypowiedzi eksperta w temacie. Startowałam w 3 dogtrekkingach, ostatnio 2 lata temu i na razie nie planuję żadnego. Sama startowałam w jednym miejskim biegu na 10 km i też nie mam parcia żeby zgłaszać się na kolejny, ale kiedyś na pewno jeszcze to zrobię, bo to było całkiem fajne. A piszę ten post żeby opowiedzieć Wam od czego u mnie się zaczęło, jak to się stało że tak mi się spodobało, jak to wygląda u mnie teraz. Może żeby trochę żeby Was zachęcić i dać Wam kilka rad, jak to robić żeby było bezpiecznie i miło.

Recenzje: karma Ontario

Nasze ostatnie testy dla tegorocznego Top for Dog'a. Otrzymaliśmy karmę Ontario w dwóch wersjach: Kermit testował Ontario Adult Large 7 Fish & Rice, Sonia natomiast Ontario Senior Mini Lamb & Rice. Paczka od Ontario była dla nas lekką niespodzianką. Firma sama dopasowała rodzaj karmy do moich psów. W przypadku Kermita trafili idealnie - duży pies z wrażliwym układem pokarmowym, w związku z tym nieuczulająca rybka. Dla Soni dostałam wersję Senior Mini - ja mojej Małej Czarnej jeszcze nie uważam za seniorkę, ale nie ma co się oszukiwać, według standardów wiekowych jest już na granicy ;).