Przejdź do głównej zawartości

#aktywnymiesiąc - maj



Na prawdę, nie mam pojęcia kiedy zleciał mi ten miesiąc! I to wiecie co? Piąty miesiąc tego roku! Tylko ja mam lekki mindfuck, jak ten czas zapierdziela? 

Przeglądam teraz zdjęcia z maja na Zdjęciach Google (bo tam mam zbiór wszystkiego co cykam telefonem i co wysyłam ludziom) i mojego Instagrama, żeby przypomnieć sobie co robiłam w ubiegłym miesiącu.




         #wyjazdy          

Byliśmy w Poznaniu na Latających Psach. I teraz odpowiedź czemu nie ma obszernej relacji na blogu - to nie był nasz weekend :/. Ever na pierwszym fristajlu w sobotę zakulał. Nie znalazłam przyczyny, jeszcze pod koniec dnia wszystko było niby ok. Problem nie wrócił ani razu później. Ciężko powiedzieć co się stało, skurcz? źle stanął i coś nadwyrężył? coś go ugryzło? Może i nic poważnego ale mimo wszystko, mnie to totalnie rozwaliło i nie nadawałam się do niczego. Ponieważ czuł się dobrze i był bardzo chętny do zabawy, zdecydowałam się zrobić drugą rundę w niedzielę, totalnie for fun. Mimo że tarzaliśmy się w deszczu - było o wiele lepiej (w ogóle przez cały drugi dzień zawodów zmokłam niesamowicie, nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam tak mokre wszystko). Ogólnie rzecz biorąc - nie wracajmy do tego, będzie jeszcze tyle zawodów że nie ma się co przejmować.

Tydzień po Poznaniu byliśmy zgłoszeni do Rzeszowa na międzynarodową wystawę. Tam Ev skończył hodowlankę, dostał dosko, wygrał rasę, dostał wniosek do dorosłego czempionatu i interczempionatu. W końcu trafiłam na fajną sędzinę <3. Poza formalnymi sukcesami - to był bardzo przyjemnie spędzony dzień w miłym towarzystwie. Lubię jakoś Rzeszów i bardzo lubię jeździć na wszelkie wydarzenia w tamtejsze okolice.

Plany na czerwiec? 

    W ten weekend jedziemy na seminarium frisbee do Dębicy, a w kolejny na Dog Games Summer <3, na ostatni weekend czerwca zapisałam nas na warsztaty z rozproszeń u Agnieszki Filar w Lublinie.






         #nasze treningi          

Głównie frisbee. Głównie dopracowywanie sekwencji fristajlowych, ale też próby przyspieszania aportu i zwrotów po chwycie dysku. W końcu postanowiłam to zostawić do seminarium z Esterą. Może akurat dostaniemy jakiś genialniejszy pomysł.

Dodatkowo dalej dużo pracowaliśmy nad głową cattla w sytuacjach codziennych, szczególnie nad ogarnięciem się przy obcych psach i jego panowaniem nad emocjami.

Dużo czasu też przeznaczałam na stricte fizyczne treningi tego pieska. Wzmacnianie kondycji długimi spacerami w które włączam interwały, przyzwyczajanie do aktywności w wysokich temperaturach. Zaczęłam na próbę suplementację kreatyną i elektrolity. Poświęcam też dużo uwagi treningowi uzupełniającemu i utrzymywaniu mocnych mięśni przy jego kręgosłupie.







Plany na czerwiec?

    Trochę więcej obedience między tymi treningami frisbee :). Mieliśmy znów przerwę i znów zatęskniłam. Do fizycznego przygotowania włączam pływanie - kilka razy w tygodniu zabieram teraz psy nad wodę, pływam razem z nimi i bawimy się w aportowanie. Namawiam do tego też Sonię (z nią chodzę w wodzie ze smakołykami, czasem pomagam jej podtrzymując za szelki). Myślę że bardzo przyda jej się teraz poprawa kondycji. Czarna skończyła 10 lat, ma trochę tłuszczyku do zrzucenia i ze względu na jej kręgosłup, warto żeby miała jak najmocniejsze mięśnie.



         #praca          

Dużo o tym na blogu nie piszę, w tym roku moja praca to tylko moja własna działalność. W maju fotograficznie nie było szału - robiłam na zamówienia zdjęcia na LP i na wystawie + umówiłam w przód sesję którą zrealizujemy w sierpniu, a i robiłam sesję szczeniaczka bc.

Z treningów: frisbee ze stałymi kursantami (Edi mix, Sara malina, Boomer corgi) i dodatkowo moje drugie spotkanie na dyski z Marco borderem i wspólny trening po raz pierwszy z Kirą rottkiem (frisbee! czadowy ten pies!), Ego kelpie (motywacja i począktki frisbee) i Nestea bc (frisbee + obedience). Skończyliśmy kurs codziennego posłuszeństwa z Morią - szczeniakiem mixem huskiego, na koniec nawet pokazaliśmy jej dyski! Właściciel się wkręcił a sucza się bawi :).  Zaczęłam kurs posłuszeństwa codziennego z labradorem i kundelką.







Czerwiec zaczął się dla mnie bardziej intensywnie niż maj. Ale to dobrze :). Jedziemy w ten weekend do Dębicy na seminarium frisbee z Esterą, a w kolejny na Dog Gamesy <3



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak cattle dog zmienił moje podejście do obedience

Wiecie co?  Cattle dog nie nadaje się do obedience. kropka.  Słuchałam to od ich właścicieli którzy z nimi trenują, czytałam teksty jak te do których linki wrzucam na końcu (wszystkim zainteresowanym rasą bardzo bardzo polecam). A mimo wszystko, wtedy kiedy bardzo mi zależało na tym sporcie, uparcie szukałam dla siebie szczeniaka acd. I wiecie co jeszcze? Kurde, zrobiłabym to jeszcze raz!

Bieganie z psami

Bieganie to od jakiegoś czasu jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z psami. I jedna z moich ulubionych form spędzania czasu z sama sobą....

Piszę ten tekst w oparciu o moje własne doświadczenia. Nigdy nie biegałam wyczynowo, nie mam fachowej wiedzy w tym kierunku, dlatego nie traktujcie tego co piszę jak wypowiedzi eksperta w temacie. Startowałam w 3 dogtrekkingach, ostatnio 2 lata temu i na razie nie planuję żadnego. Sama startowałam w jednym miejskim biegu na 10 km i też nie mam parcia żeby zgłaszać się na kolejny, ale kiedyś na pewno jeszcze to zrobię, bo to było całkiem fajne. A piszę ten post żeby opowiedzieć Wam od czego u mnie się zaczęło, jak to się stało że tak mi się spodobało, jak to wygląda u mnie teraz. Może żeby trochę żeby Was zachęcić i dać Wam kilka rad, jak to robić żeby było bezpiecznie i miło.

Recenzje: karma Ontario

Nasze ostatnie testy dla tegorocznego Top for Dog'a. Otrzymaliśmy karmę Ontario w dwóch wersjach: Kermit testował Ontario Adult Large 7 Fish & Rice, Sonia natomiast Ontario Senior Mini Lamb & Rice. Paczka od Ontario była dla nas lekką niespodzianką. Firma sama dopasowała rodzaj karmy do moich psów. W przypadku Kermita trafili idealnie - duży pies z wrażliwym układem pokarmowym, w związku z tym nieuczulająca rybka. Dla Soni dostałam wersję Senior Mini - ja mojej Małej Czarnej jeszcze nie uważam za seniorkę, ale nie ma co się oszukiwać, według standardów wiekowych jest już na granicy ;).