o nas



 Tak w skrócie... jestem Ada a moją życiową pasją jest praca z psami. Zaczęłam bawić się w szkolenie 6 lat temu. A odkąd odkryłam sporty kynologiczne - to jest to w czym się spełniam. Szczególnie moje serce zdobyły dwie dyscypliny - dogfrisbee i obedience. Poza treningami z psami, zajmuję się też fotografią, studiuję biotechnologię, byłam wolontariuszką w schronisku dla zwierząt, (obecnie pomagam tam okazjonalnie).

Jestem głodna wiedzy, staram się chłonąć jak najwięcej przy każdej możliwej okazji, najlepiej w praktyce, przez kontakt z dobrymi zawodnikami i trenerami, i zdobywanie doświadczenia z różnymi psami. Uwielbiam tez zawody, bo wewnątrz jestem bardzo ambitną osobą ;). Od czerwca 2016 prowadzę treningi z codziennego posłuszeństwa, dogfrisbee i podstaw obedience. Głównie kładę nacisk na motywację psów do pracy, zależy mi bardzo na tym żeby to pies chciał jeszcze bardziej niż jego właściciel! I żeby trening był przyjemnością dla obydwojga.


swoją wiedzę i umiejętności rozwijałam na seminariach, treningach i obozach pod okiem m. in.:

>> obedience:
Asi Hewelt,
Magdy Stodułko,
Ritty i Pekki Korii (FI),
Kamili Burek,
Klaudii Szymańskiej,
Magdy Łęczyckiej,
Alicji Boruczkowskiej

>> frisbee:
Julii Zaborowskiej,
Pauli Gumińskiej,
Agnieszki Guby,
Amelii Makówki,
Agnieszki Bałabuch,
Rafała Grabowskiego

>> inee:
Patryka Krajewskiego (IPO),
Agnieszki Filar (tropienie sportowe, obi też),
Moniki Rylskiej (agility)









_________________________________________

               moje psy:


Everest   -   album

rasa: australian cattle dog
oficjalnie: Angel of Christmas Lovessa
pochodzenie: hodowla Lovessa (Czechy)
hodowca: Dana Krejcova
ur. 25 grudnia 2016
ze mną od 30 kwietnia 2017

    zdrowie:
HD A, ED 0/0, kręgosłup i stawy skokowe czyste (w wieku 4 lat), BAER słuch obustronny, PRA-prcd Normal (Clear), PLL Normal (Clear) by parentage, rodzice wolni od DISH

   sport:
dogfrisbee - II-vce Mistrz Pl na dalekim dystansie 2019 i 2020
obedience - PT1

Jest idealny. Nie dlatego że obiektywnie taki jest, nawet subiektywnie, potrafię wymienić masę jego wad. Ale z wszystkimi tymi wadami wpisał się w schemat psa którego potrzebowałam. Z jednej strony dający mi otwartą drogę do realizacji celów, pozwalający mi robić wszystko to o czym kiedyś tylko marzyłam. Z drugiej strony nie dający żadnej szansy pójścia na łatwiznę, zmuszający do ciągłego rozwoju i ciągle kopiący mnie w tyłek powtarzając "myślałaś, że jesteś taka mądra? co ty wiesz, ja ci pokarzę, że nic". Tak w skrócie to jest spełnieniem moich marzeń o cattle dogu, ale też podważeniem mojego poczucia własnej wartości jako trenera, wielokrotnie ;). Cudowny w każdym calu, a ja zakochana w nim od pierwszego dnia kiedy zobaczyłam na facebooku zdjęcie szczeniaka... 

 Jest energiczny i bardzo ekspresyjny, ale ze świetnym przełącznikiem on-off. Bez względu na warunki, jeśli nic nie robimy potrafi po prostu się wyłączyć i odpoczywać, a gdy trzeba - wystarczy jedno słowo, sięgnięcie po jedzenie czy zabawkę i mam gotowego do pracy skupionego na mnie psa. Uczy się szybciutko, ale nie jest łatwym psem praca z nim wymaga ode mnie przełączenia się ze starych schematów i nawyków, związanych ze szkoleniem moich poprzednich psów. W obedience muszę z nim dużo kombinować, nie nakładać zbyt dużej presji, pilnować żeby cały czas było w tym dużo luzu i mojego pozytywnego podejścia, nie śpieszyć się. We frisbee muszę z nim wyjść, wziąć głęboki oddech i dobrze rzucić ;). Jest geniuszem w tej dyscyplinie. W życiu codziennym muszę bardzo dużo walczyć z jego łatwym wchodzeniem w za wysokie emocje. Ale też najsłodszym pieseczkiem jakiego znam.






Koza  -  album

rasa: mix:  catahoula x owczarek niemiecki
pochodzenie: adoptowana z domu tymczasowego w Gdańsku
ur. około września 2019 
adoptowana 5 lutego 2021

     sport:
czas pokaże ;) 


Miałam kupować szczeniaka cattla, a adoptowałam psa w plamy, z ogłoszenia na facebooku ;). Z dziwnego mixa, na który nie mam pojęcia kto wpadł i przede wszystkim po co. Zwróciłam na nią uwagę bo wygląda jak Kermit (pies z logo Prospectu, którego uśpiłam w sierpniu 2020, patrz opis niżej). I całe szczęście, bo jest wspaniałym, łatwym, normalnym psem. Chyba jednak tym, czego teraz potrzebuję. Jestem jednak daleka od oceny i snucia planów co do niej. Czas pokaże, na razie bardzo się cieszę, że jest z nami. 






Sonia  -  album

rasa: mix
pochodzenie: Schronisko w Nowodworze
ur. maj 2009
adoptowana 3 lipca 2009

     sport:
obedience - OB1, PT1
dogfrisbee głównie rekreacyjnie
agility - A0


So jest pierwszym MOIM psem, kiedy trafiła do mojego domu miałam 10 lat. Nauczyła mnie bardzo dużo i nadal uczy. Dzięki niej postawiłam pierwsze kroki w psim świecie i przepadłam na dobre. Wiele z nią przeszłam, włożyłam w nią tyle siebie, tyle swojej energii i pracy, a teraz... czuję że zgrywam się z nią cudownie, idealnie odgaduję jej nastroje i wiem jak na nie wpływać, potrafię przewidywać jej reakcje. Nic nie zastąpi uczucia wychodzenia na trening czy zawody z nią. Jakbym zakładała stare wygodne buty. Zero stresu, wątpliwości, po prostu jesteśmy we dwie i robimy co mamy zrobić. Popełniamy masę błędów ale doskonale się rozumiemy. Jaka jest? W treningu mało myśląca, mało emocjonalna, interesowna, lubi schematy, potrzebuje wielu częstych powtórzeń. Nie trzeba przy niej kombinować tylko po prostu robić, ćwiczyć często bo inaczej zapomina, a przetrenowanie u niej nie występuje. A mentalnie na co dzień... TAKA SAMA JAK JA. I dlatego czasem [często] wkurzam się na tą jej psychikę, bo nie lubię tego odbicia mnie ;).





 Kermit [*]  -   album
rasa: mix
pochodzenie: Schronisko w Nowodworze
ur. około 2010
adoptowany 15 lutego 2014

odszedł 10 sierpnia 2020

     SPORT:
starty w dogtrekkingach
rekreacyjne tropienie sportowe
rekreacyjne obedience



Gdy do mnie trafił był już dorosłym psem, miał około 3-4 lata. Miał być tylko psem, tylko towarzyszem spacerów i biegania, okazało się że trafiając na niego w schronisku miałam niesamowite szczęście, bo wielokrotnie przewyższył moje oczekiwania. Nasza relacja zmieniała się na przestrzeni czasu, potrzebowaliśmy go sporo żeby się zgrać i zrozumieć. Trzeci rok naszego wspólnego życia okazał się przełomowy. Potem poczułam że jestem z tym psem niesamowicie związana. Że to jest mój emocjonalny opiekun, pies mojego dotychczasowego życia, który wniósł w nie tak dużo że nigdy byłam w stanie odwdzięczyć mu się za to. Czasem nawet mówiłam, że nie zasługiwałam na niego. 

Ostatnie miesiące jego życia to były przepychanki z nowotworem prostaty. Kupa energii i pieniędzy włożona w to, aby końcówka jego życia była jak najbardziej komfortowa. A on w ogóle nie wyglądał wtedy, jakby wybierał się na tamten świat. Dlatego nie mogłam mu niczego odmówić, mimo że wiedziałam, że z tego nie wyjdzie, że możemy jego czas liczyć w tygodniach. 

Współpracując z nim otworzyły mi się oczy na nowe sprawy, a także nowe rozwiązania w standardowych tematach, o których myślałam że wiem już dużo. Uczenie go czegoś wymaga kombinowania, dość rzadkich, ale mądrze ułożonych treningów. W życiu codziennym kiedyś sprawiał mi poważne problemy, był agresywny do psów, uciekał na spacerach, polował i zjadał śmieci. Dużo mnie to kosztowało, niesamowicie dużo nauczyło, ale potem był najgrzeczniejszym z moich psów, który może cały czas chodzić bez smyczy i pomagać przy psach klientów. 

To on biega w logo Prospectu i na moim nadgarstku. Dziękuję że pojawił się w moim życiu! 









Jadzia 
rasa: mix
pochodzenie: Schronisko w Nowodworze
ur. około 2014
adoptowana 3 maja 2017

     SPORT:
podstawy dogfrisbee obedience
bikejoring for fun


Mój 'pies w leasingu'. Nie jest moja, to suczka mojego przyjaciela, ale spędzam z nią od początku dużo czasu. Podobała mi się bardzo już jak była w schronisku [a spędziła tam około roku], dlatego niesamowicie ucieszyłam się jak dowiedziałam się że adoptował właśnie ją. A kiedy zobaczyłam jak traci mózg na widok piłki... pomyślałam że ten pies nie może się zmarnować. Tym bardziej że od początku sprawiała wrażenie, że kocha bardziej mnie niż swojego właściciela ;).
W wolnym czasie zabieram ją na treningi, czasem biegamy razem po lesie, robię z nią podstawy obi, czas pokażę czy coś z tego wyrzeźbię. Żałuję że nie mam dla niej więcej czasu, bo jest niesamowitym psem, z super predyspozycjami. Uwielbia być blisko człowieka i nie trzeba zabiegać o jej uwagę. Wręcz przeciwnie, trzeba ją uczyć zajmować się czasem sobą. Piłka jest jej życiem, a i do jedzenia się w końcu przekonała. To co robimy, robimy na luzie, dla przyjemności. Nie mam co do niej planów i ambicji, ale wychodzę z założenia, że każdy kolejny pies to nowe doświadczenie, które może czegoś nauczyć mnie. To ja się uczę na treningach, ona ma tylko fun.

Polecany post

Aport zabawki

Pies zwiewa z szarpakiem po wygraniu go, kładzie się i gryzie fajną piłkę, po złapaniu dysku leeeeci zrobić z nim wielką rundkę dookoł...