niedziela, 3 lutego 2013

Efekty uboczne

W swojej głowie stale tworzę mój ideał psa... szybkość, zwinność, skoczność, chęć do pracy, wieczny popęd do zabawy, skupienie, dobre relacje z innymi psami i ludźmi, brak jakiejkolwiek lękliwości czy agresji - te wszystkie cechy budują mój idealny wzór wymarzonego psa.

Kiedy spojrzę na moje dwa czterołapy to zauważam bardzo wiele różnic w porównaniu do mojego wzorca. Skwarek jest szybki, energiczny, ale czasem aż za bardzo. Miewa problemy ze skupianiem, gorsze okresy kiedy w ogóle nie chce pracować, przychodzić na zawołanie. Najgorsza jest jego terytorialność i agresja z którą sobie nie radzę. O ile powoli widać poprawę w naszej pracy nad gonieniem rowerów i samochodów to nie mogę się uporać z jego chęcią  pożarcia innych psów.  Na razie musimy zrezygnować ze wspólnych spacerów z innymi psami, bo boję się, że znowu wda się w bójkę i jeszcze skrzywdzi jakiegoś mniejszego psa. Problemem są tylko starsze psy płci męskiej. Skwar świetnie dogaduje się za to ze szczeniakami i suczkami :).

Sonia fajnie się skupia, świetnie się z nią pracuje, ale jest bardzo delikatna, wrażliwa, czasem się zamyka, mamy problemy z zabawą na spacerach i jej lękliwością. Ma takie fazy że zaczyna ignorować zabawki. Dużo wysiłku wyrabiam w budowanie jej motywacji i popędu łupu. W miejscach gdzie jest dużo ludzi czuje się trochę zagubiona i bywa że boi się obcych, dużych psów.

Z podziwem patrzę na inne psy - szybkie, energiczne, skupione, z wieczną chęcią zabawy, naturalnym aportem... bliskie mojemu wzorcowi. Zazdroszczę właścicielom takich czworonogów, którzy często nie doceniają zalet swoich pupili i nie wykorzystują ich potencjału. Znam psy które mogłyby podbijać zawody agility, frisbee, flyballu a zamiast tego wylegują się na kanapie i czasem pobiegają za piłeczką czy poćwiczą sztuczki. Coś za co ja dałabym się pokroić żywcem na kawałeczki ich właściciele mają na co dzień i jest to dla nich normalne.

Dużo pracy i energii wkładam w wyrobienie u moich psów takich rzeczy jak socjalizacja, motywacja do zabawy i pracy ze mną, aport itp. Zdaję sobie sprawę, że nigdy do końca nie zmienię moich psów i nie zrobię z nich takich ideałów bo  to niemożliwe. Niektóre ich cechy zostaną na zawsze. Wiem, że sama nie poradzę sobie do końca z agresją Skwara (a nie mam nawet co liczyć na pomoc fachowca), nigdy nie uda mi się zrobić z Sońci super otwartej na świat, socjalnej psicy. Na zawsze zostanie delikatną i lękliwą suczką, ale zawsze mogę trochę jej pomóc.

Efekty mojej pracy przychodzą powoli, często są ledwie widoczne, ale ten wspólnie spędzony czas, praca przynosi efekty uboczne - więź, zaufanie, radość z przebywania ze sobą. I to jest cudowne :). Właśnie dlatego nie ważne jest to czy moje psy są super sportowymi wymiataczami jakie sobie wymarzyłam. Są jakie są i mimo tego, że wiele rzeczy chcę w nich poprawić, to i tak nigdy nie zamieniłabym ich na jakiegoś super-bordera, który byłby super szybki, super inteligentny, super pracowity, super zsocjalizowany, super zmotywowany... Moje psy są super same w sobie. Kochamy się nawzajem i właśnie to się liczy. Nie ważne jest czy twój psiak o border, bernardyn, mały york, czy kundelek ze schroniska. Jak się ma bezgraniczne zaufanie i więź z psiakiem to można razem przenosić góry.