czwartek, 29 listopada 2018

Recencja: komplet od Esme


Jakiś czas temu firma Esme postanowiła powierzyć nam do przetestowania i oceny komplecik: obroża + smycz (jak być może zdążyliście zobaczyć na moim insta, lub fanpage firmy). Testującym był Ev - ten który zrywa karabińczyki i klamry w akcesoriach (jedną smycz innego producenta już odsyłałam na wymianę rozgiętego karabinka).

Esme poprosiłam o klasyczną obrożę na zatrzask, po wcześniejszym zapytaniu czy mogę ufać ich plastikom. A smycz wybrałam przepinaną, bo mam teraz same krótkie proste i flexi, czasem brakuje mi czegoś przepinanego. Kiedyś używałam takiej często do zapinania na chwilę dwóch psów, albo do łatwego przypięcia psa do bramki na boisku przed treningiem. Miałam trochę dylemat z wyborem wzoru. Chciałam coś stonowanego, tym razem niezbyt krzykliwego. Dodatkowo żeby pasowało do tej niebieskiej sierści... kilka wzorów podobało mi się samych w sobie, ale potem stwierdzałam że to przecież będzie bez sensu na kotlecie. W końcu zdecydowałam się na Classic Winnetou i to był całkiem dobry wybór.

piątek, 2 listopada 2018

Jak zainteresować psa dyskami?


"Mój pies ma frisbee w nosie."
"Mój pies łapie frisbee tylko za pluszaka / smakołyka / wstaw inne..."
"Chciałbym trenować frisbee, ale mój pies się nie nadaje."

"Jak to zrobiłaś że dla niego frisbee to najlepsza zabawka na świecie?"

To ja :D. Ja sprzed 6 lat, która naoglądała się filmików na youtubie i oczytała relacji z zawodów i treningów frisbee na blogach. Zajarana na maxa kupiła dysk i rzuciła swojemu małemu czarnemu pieskowi. Domyślacie się efektu :).
Wydawało mi się że o łupie, budowaniu motywacji do zabawy, o podstawach dogfrisbee mówi się dużo w psim internecie. Mimo wszystko, parząc na liczbę wiadomości które dostaję, i przejawiających się wciąż od czasu do czasu pytań i wątpliwości początkujących osób na różnych grupach facebookowych - chyba jednak nie zaszkodzi znowu poruszyć tego tematu.

poniedziałek, 22 października 2018

Ludzka część - aspekty pracy nad sobą w psim sporcie


Mam wrażenie, że znaczna większość osób trenujących coś z psami skupia się cały czas na psie. Trochę zapominamy o tym, że stanowimy połowę teamu. I to tą ważniejszą. I to w każdej dyscyplinie. Już kiedyś poruszyłam ten temat na blogu, pisząc o motywacji człowieka i samodyscyplinie. Dziś wspomnę o różnych aspektach pracy nad sobą. Bo tak jak w szkoleniu psa do sportu, u nas też gigantyczną rolę pełnią: podstawy, detale, sprawność fizyczna, znajomość ćwiczeń, głowa i nasze emocje.