niedziela, 26 maja 2013

Już 4 lata!

2009                                                               2013

4 lata temu urodził się miot czarnych, puszystych kuleczek. Los (a raczej ich właściciel) tak chciał, że wszystkie trafiły do schroniska. 3 lipca 2009 do tego schroniska zawitała rodzinka która szukała pieska. Adoptowała najmniejszą, najbardziej przygaszoną, przestraszoną i zamkniętą w sobie suczkę. Od tego dnia dostała imię Sonia...

Nie mogłam lepiej trafić. To właśnie dzięki tobie, psinko, weszłam w świat psich sportów (mimo tego, ze Skwarek był ze mną już wcześniej, ale wtedy byłam dzieciakiem i nie wiedziałam, że mogę robić z nim coś więcej) gdyby nie ty, nie jeździłabym teraz po seminariach, zawodach, nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi i psów. Dzięki tobie uczę się nie podawać się, pokonywać wszelkie przeszkody, nie rezygnować z wyznaczonych celów, mimo problemów dążyć do spełnienia marzeń. Część z nich już się spełniła. Cóż więcej mogę powiedzieć... Dziękuję ci, moje maleństwo, za to że po prostu jesteś.


A jak urodziny to obowiązkowo muszą być i prezenty :).


poniedziałek, 20 maja 2013

Test karmy Doctor Dog

Dzięki uprzejmości firmy Doctor Dog, która zaproponowała nam współpracę, mieliśmy okazję testować ich karmę. Do testów dostaliśmy opakowanie 1 kg karmy w wersji "jednobiałkowa wołowina", są jeszcze opcje "basic" i "wiejski drób". Doctor Dog'a można kupić także w opakowaniach 3 kg lub w kartonach 6 kg i 12 kg.
Moje pierwsze wrażenie było całkiem dobre. Opakowanie jest ładne, estetyczne (szara, papierowa torba z wydrukowanymi po jednej stronie napisami).W środku karma jest zapakowana jeszcze w foliowy woreczek.
Granulki karmy są nietypowe. Nie są uformowane w kółeczka czy kwadraciki jak w większości karm, lecz mają nieregularne kształty. Widoczne są w nich kawałki chrząstek (tak mi się wydaje, że to chrząstki). Granulki są dość duże i małe pieski mogłyby sobie z nimi nie poradzić. Moja sugestia dla producenta: wyprodukować także wersję z mniejszymi granulkami dla psów małych.
Widać, że karma jest bardzo dobrze wysuszona. Jej zapach różni się od zapachu większości karm które składają się w dużej części ze zbóż. Doctor Dog pachnie bardziej mięsem.
Zawiera łącznie 76% mięsa, poza tym warzywa i zioła.
Skład: 42,81% mączka wołowa; 18,65% chrząstki wołowe; 16,64% podroby wołowe; 9,80% otręby
pszenne; 2,45% marchew suszona; 2,45% pasternak suszony; 0,86% jabłka polskie; 0,86% ziemniaki polskie; 0,01% koperek; 3,04% wilgotność; drożdże piwne suszone; naturalny przeciwutleniacz (bogate w tokoferol ekstrakty pochodzenia naturalnego).
Wielkim plusem jest dla mnie bardzo dokładnie opisany skład karmy. Zamiast czegoś w stylu: "produkty pochodzenia zwierzęcego ...%, produkty pochodzenia roślinnego ...%" mamy wszystkie składniki podane z dokładnością do setnych części procenta.
Zawartość składników pokarmowych: 42% białko ogólne; 23,02% tłuszcz po hydrolizie; 17,74% węglowodany; 10,4% popiół surowy; 3,6% włókno surowe; 3,04% wilgotność.
Karma zawiera sporo białka, co nie każdemu psu może dobrze służyć. Tłuszczu także jest dużo.
Jest dosyć wydajna. Dzienna dawka dla psa o wadze 10 kg wynosi 113g. Jest to spowodowane prawdopodobnie dużą zawartością białka i tłuszczu.
Pod względem cenowym karma jest dosyć droga. Opakowanie 1 kg wersji jednobiałkowa wołowina w firmowym sklepie producenta kosztuje 28,55 zł, opakowanie 3 kg - 69,95 zł, karton 6 kg - 119,85 zł, a karton 12 kg - 209,95 zł. Jeśli kupujemy większe opakowania za kilogram płacimy średnio 20 zł, czyli dzienna porcja dla psa który waży 10 kg kosztuje około 2,26 zł.
Doctor Dog moim psiakom bardzo smakuje. Gdyby granulki były mniejsze świetnie sprawdzałby się jako smakołyki. Psiaki nie mają po tej karmie żadnych problemów żołądkowych, mają dużo energii, ich sierść wygląda zdrowo. Widać, że karma dobrze się przyswaja i im służy.
Ogólnie dobrze oceniam tą karmę i mogę ją serdecznie polecić wszystkim właścicielom psów, którzy chcą karmić swoich pupili wysokiej jakości jedzeniem.
Zainteresowanych zapraszam na stronę Doctor Dog'a - http://doctordog.pl/

czwartek, 2 maja 2013

OBIjamy się

Jako że Sonia postanowiła olać zabawki, aby przeczekać ten nagły upadek zajęłyśmy się obi. Przyznam, że jestem z psiny na prawdę zadowolona w tej dziedzinie. Szczególnie dobrze idzie nam zostawanie. Nie spodziewałam się, że Sonia będzie potrafiła zostać na dłuższy czas niż kilkanaście sekund, bo dawno nie zajmowałyśmy się tym ćwiczeniem. Jednak maleństwo potrafi mnie pozytywnie zaskakiwać. Psinka ogarnęła także to nad czym długo pracowałyśmy, miałyśmy problem z tym, że kiedy wracam i staję koło niej ona odskakiwała i dopiero potem dostawiała się do nogi. Teraz już się nie rusza i czeka kiedy do niej podejdę.
Chodzenie przy nodze za to dalej kuleje... Ale pracujemy nad tym dalej.
Jeszcze tu chyba o tym nie wspominałam, ale dzięki Karlinie od Lakiego mamy koziołek. Robimy teraz dużo ćwiczeń na trzymanie i podnoszenie koziołka. Nadal Sonia puszcza za wcześnie czekając na smaczka, ale na tym polega obi, żeby dopracowywać cały czas takie szczegóły :).
Sądzę, iż to jest sport na w którym mamy największe szanse na sukces. Sonia to lubi i ja też lubię to coraz bardziej :). Ale boję się angażować, bo boję się, że znowu będę nakładać na psicę presję i zepsuje to tak jak zepsułam frisbee. W tajemnicy wam powiem, że planuję na przyszły rok debiut w really-o, ale ciiiiii... żeby nie zapeszyć :).
Ze Skwarem powoli robimy coś w kierunku dostawiania do nogi. Z nim zdecydowałam się na inną metodę niż z Sonią. Sonię uczyłam dostawiania na książce, a ze Skwarkiem próbujemy z obchodzenia. Niedługo pojawi się film o początkach Skwarowego obikowania.
A oto kilka urywków z dzisiejszego mokrego treningu na boisku (na filmie nie bardzo widać, że jest to "mokry trening", ale padał deszcz).
 Łiii... umiem już dodawać duże filmy :D.