Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2013

Już 4 lata!

4 lata temu urodził się miot czarnych, puszystych kuleczek. Los (a raczej ich właściciel) tak chciał, że wszystkie trafiły do schroniska. 3 lipca 2009 do tego schroniska zawitała rodzinka która szukała pieska. Adoptowała najmniejszą, najbardziej przygaszoną, przestraszoną i zamkniętą w sobie suczkę. Od tego dnia dostała imię Sonia...
Nie mogłam lepiej trafić. To właśnie dzięki tobie, psinko, weszłam w świat psich sportów (mimo tego, ze Skwarek był ze mną już wcześniej, ale wtedy byłam dzieciakiem i nie wiedziałam, że mogę robić z nim coś więcej) gdyby nie ty, nie jeździłabym teraz po seminariach, zawodach, nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi i psów. Dzięki tobie uczę się nie podawać się, pokonywać wszelkie przeszkody, nie rezygnować z wyznaczonych celów, mimo problemów dążyć do spełnienia marzeń. Część z nich już się spełniła. Cóż więcej mogę powiedzieć... Dziękuję ci, moje maleństwo, za to że po prostu jesteś.

A jak urodziny to obowiązkowo muszą być i prezenty :).

Test karmy Doctor Dog

Dzięki uprzejmości firmy Doctor Dog, która zaproponowała nam współpracę, mieliśmy okazję testować ich karmę. Do testów dostaliśmy opakowanie 1 kg karmy w wersji "jednobiałkowa wołowina", są jeszcze opcje "basic" i "wiejski drób". Doctor Dog'a można kupić także w opakowaniach 3 kg lub w kartonach 6 kg i 12 kg.
Moje pierwsze wrażenie było całkiem dobre. Opakowanie jest ładne, estetyczne (szara, papierowa torba z wydrukowanymi po jednej stronie napisami).W środku karma jest zapakowana jeszcze w foliowy woreczek.
Granulki karmy są nietypowe. Nie są uformowane w kółeczka czy kwadraciki jak w większości karm, lecz mają nieregularne kształty. Widoczne są w nich kawałki chrząstek (tak mi się wydaje, że to chrząstki). Granulki są dość duże i małe pieski mogłyby sobie z nimi nie poradzić. Moja sugestia dla producenta: wyprodukować także wersję z mniejszymi granulkami dla psów małych.
Widać, że karma jest bardzo dobrze wysuszona. Jej zapach różni się od zapachu…

OBIjamy się

Jako że Sonia postanowiła olać zabawki, aby przeczekać ten nagły upadek zajęłyśmy się obi. Przyznam, że jestem z psiny na prawdę zadowolona w tej dziedzinie. Szczególnie dobrze idzie nam zostawanie. Nie spodziewałam się, że Sonia będzie potrafiła zostać na dłuższy czas niż kilkanaście sekund, bo dawno nie zajmowałyśmy się tym ćwiczeniem. Jednak maleństwo potrafi mnie pozytywnie zaskakiwać. Psinka ogarnęła także to nad czym długo pracowałyśmy, miałyśmy problem z tym, że kiedy wracam i staję koło niej ona odskakiwała i dopiero potem dostawiała się do nogi. Teraz już się nie rusza i czeka kiedy do niej podejdę.
Chodzenie przy nodze za to dalej kuleje... Ale pracujemy nad tym dalej.
Jeszcze tu chyba o tym nie wspominałam, ale dzięki Karlinie od Lakiego mamy koziołek. Robimy teraz dużo ćwiczeń na trzymanie i podnoszenie koziołka. Nadal Sonia puszcza za wcześnie czekając na smaczka, ale na tym polega obi, żeby dopracowywać cały czas takie szczegóły :).
Sądzę, iż to jest sport na w którym m…