Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2013

Frisbee + smakołyki (?!)

Domyślam się, że ten post wywoła burzę komentarzy dotyczących tego, że stosuję najgorszą możliwą metodę i w ten sposób zepsuję wszystko (chociaż chyba nie ma co psuć). Jakoś to przeżyję, ale wcześniej radzę przeczytać notkę dokładnie i spróbować mnie zrozumieć...

Dawno na tym blogu nie było nic o frisbee. Można domyślić się dlaczego, nie robiłyśmy prawie nic oprócz kilku rollerków które zostały przez Sonię zignorowane. Nie wiem co się stało ale psica kompletnie przestała interesować się dyskami. Raz na jakiś czas próbowałam rzucić jej rollerka, małego overka przez nogę które zawsze kochała i często robiła na piłeczkę. Nie chciała wziąć dysku do pyszczka. Było kilka wyjątkowych sytuacji (tak może ze 3?) kiedy to Sonia zechciała pogonić rollera i raz nawet pobawiła się frisbee w domu. Już myślałam, że się przełamała ale znowu nastała pustka. Bawiła się piłeczkami, czasem szarpaczkiem (też miewaliśmy małe problemy, ale już powoli dajemy sobie radę), ale na frisbee nie było żadnej metody…