wtorek, 23 lipca 2013

Małe sukcesiki :)

Dalej pracujemy sobie według mojego nowego planu treningowego czyli "robimy tylko jedną rzecz na raz" i efekty już są. Oto jak na chwilę obecną wyglądają zmiany pozycji Soni:



Slalom w tył też już jest całkiem fajny, bo psinka zakręca już w obie strony. Miałam teraz brać się za koziołka które już wcześniej zaczęłyśmy, ale nam nie wychodziło, jednak postanowiłam zrobić przerwę w obikowaniu i wrócić do nauki sztuczek. Na razie mam w planach nauczenie Soni sztuczki która mi się bardzo podoba :) - http://youtu.be/MAn1k8pmiCc?t=2m46s (oczywiście nie chodzi mi o zakładanie łapek na stopy, bo to już Sonia umie, tylko turlanie się pod moimi nogami), potem jeszcze myślę o skończeniu trupa którego kiedyś ćwiczyłyśmy i utrzymywaniu przedmiotów na głowie - http://youtu.be/CLQHVqLaBbA?t=1m23s.

Skwarek coraz lepiej ogarnia dostawianie do nogi. Znalazłam też sposób na przywołanie. Po pierwsze bardzo pachnące i smaczne smakołyki, a nie sucha karma. Po drugie, zamiast wołać go cały czas, piszczeć, uciekać itp., wołam raz, staję w miejscu i się nie ruszam, a psiak z ciekawości podchodzi do mnie i wtedy bardzo go chwalę i nagradzam :). Widać, że metody na ogół polecane przy nauce przywołania nie przy każdym psie się sprawdzają, dlatego trzeba dostosować metodę do psa, a nie psa do metody ;).

sobota, 20 lipca 2013

Rysunek

Dawno nic nie rysowałam, ale jakiś czas temu znów naszła mnie ochota. Nie mogłam znaleźć mojego kochanego kawałka węgla więc w ruch poszła kredka bambino :D. Oto co nabazgrałam (przyznam, że nie jestem z siebie specjalnie zadowolona, mogłam się bardziej postarać):
Jestem ciekawa czy ktoś poznaje ten pyszczek :).

czwartek, 11 lipca 2013

Cel i plan treningowy

Opracowałam sobie nowy sposób pracy z moimi psami. Doszłam niedawno do wniosku, że brakuje mi odpowiedniej organizacji, wszystko robię z nimi chaotycznie. Często ćwiczyłam z nimi wiele rzeczy na raz, jeszcze nie dopracowałam jednego elementu, a już zaczynałam następny. Więc nowy plan jest taki, że z jednym psem robię tylko jedną rzecz na raz i do następnej przechodzę dopiero wtedy kiedy dopracuję tą pierwszą.

Z Sonią pracujemy teraz nad zmianą pozycji. Ponieważ postanowiłam najpierw przerobić cały materiał zerówki i nie ruszamy nic z wyższych klas robimy samo siad-warój-siad-warój, a stój jeszcze kiedyś do tego dorzucimy. Powoli jest coraz lepiej i szybciej :). Jak dobrze dopracujemy pozycje weźmiemy się za slalom między nogami tyłem. Już wcześniej go jej uczyłam, ale nie jest najlepiej, bo Sonia zakręca tylko w jedną stronę (nie wiem czy ktoś zrozumie o co mi chodzi...), a dalej planuję dopracować chodzenie przy nodze tak żeby było idealnie (łącznie ze skrętami i zwrotami w obie strony), dokończyć trupa i robić coś z tym nieszczęsnym koziołkiem.

Ze Skwarkiem cały czas utrwalamy przywołanie. Od dwóch lat nad tym pracujemy, raz jest super, a raz tragicznie. Doszłam do wniosku, że muszę to podczas każdego spaceru powtarzać kilka razy i wtedy może dobrze sobie zapamięta, że zawsze warto wracać kiedy go wołam :). Dalej będziemy robić nieskończony slalom między nogami, ósemkę, zostawanie i wskakiwanie na udo które się zepsuło z niewiadomych powodów, a potem będziemy się bawić w sztuczki i mooooże jakieś elementy obi (aż tak polubiłam to posłuszeństwo, że chcę w to wkręcić Skwara).

Będę też trzymać się tego, że codziennie będę robić z każdym psem kilka krótkich sesji klikania (trochę w domu czy na podwórku i trochę na spacerach), a także powtarzać stare sztuczki, szczególnie potrzebuje tego Skwar, bo on bardzo łatwo zapomina różnych rzeczy i muszę z nim cały czas wszystko powtarzać.
Myślę, że jeśli wszystko sobie dobrze zorganizuję i będę trzymać się planu treningowego będzie nam się pracowało ze znacznie lepszymi i bardziej widocznymi efektami :).


A odchodząc od głównego tematu posta, muszę się pochwalić, że Sonia PŁYWAŁA! Zachęcam ją do wody już drugi rok i do tej pory zanurzała się tylko po brzuch. Wczoraj byłyśmy nad jeziorem, weszłam do wody i prowadziłam ją za smakołykiem, tak że doszłam z psiną do wody sięgającej mi po pas (Sonia jest niska i sięga mi normalnie do kolan). Dobrze, że nie było nikogo oprócz nas na plaży bo pewnie zdziwiłyby ich moje dziwaczne piski :D. Byłam bardzo zaskoczona, bo nie oczekiwałam tego że uda mi się zachęcić psinkę do pływania :).
Przy okazji możemy polecić norwegi jako świetny krój szelek dla psów oswajających się z wodą i początkujących pływaków, bo rączka na grzbiecie pozwala podtrzymać psa w głębszej wodzie :).
Potem pozwoliłam psince jeszcze trochę pobiegać sobie luzem i poćwiczyłyśmy jakieś sztuczki. A wcześniej byłyśmy chwilę w parku, bo musiałyśmy czekać na mojego tatę i znów bawiłam się w robienie Soni zdjęć na ławce.