niedziela, 20 października 2013

Życie toczy się dalej


Trzeba się pozbierać i żyć dalej, łzy już niczego nie zmienią. Muszę się otrząsnąć i zająć Sonią, która ostatnio była zaniedbana. Najpierw choroba Skwarka, potem jego odejście, teraz moje przeziębienie... Biedna psina większość czasu spędzała w domu i na podwórku.

Trudno mi się przyzwyczaić do życia z jednym psem. Spacery są jakieś takie nudne, smutne. Po prostu brakuje mi Skwarka, ale niestety już tego nie zmienię. Muszę się przyzwyczaić i wrócić do codzienności, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu więc trzeba się z tym pogodzić.

Za oknem taka piękna jesień, uwielbiam tą porę roku, a ja siedzę w domu i płaczę zamiast cieszyć się pogodą, piękną przyrodą i spacerami.



Na dogomanii znalazłam niedawno bardzo ciekawe i pocieszające opowiadanie:


Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. 
Nagle za krzaka wyszedł Diabeł: 
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. 
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. 
- I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. 
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: 
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce. 
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. 
Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. 
- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. 
- Dobrze - odparł dobry pies. 
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. 
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? 
- Właśnie o to chodzi. 
- Jak to? - zdumiał się pies. 
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM...
Anna Starek (poprostuania@gmail.com)

poniedziałek, 14 października 2013

Żegnaj maleństwo...


Przyczyna: silna, bardzo szybko rozwijająca się babeszjoza. Nie pomogła interwencja weterynarza, nie pomogły silne leki. Ostatnie cztery dni były chyba najgorszymi dniami w moim życiu...
Nie sądziłam, że to się tak skończy. Szczególnie wtedy kiedy po pierwszej dawce leku było widać lekką poprawę. Świadoma tego najgorszego byłam w sobotę, kiedy zobaczyłam, że Skwar nie chce wstać, ma żółte wargi i dziąsła. Wtedy usłyszałam od weta, że mój pies ma uszkodzoną wątrobę i nie wiadomo czy wyliże się z tej choroby. 
W środę ostatni raz byliśmy na spacerze we trójkę... 
Wczoraj wieczorem ostatni raz, resztką sił zamerdał lekko ogonem na mój widok...
W nocy odszedł za Tęczowy Most...

Biegaj sobie piesku po zielonych łąkach, ganiaj tenisowe piłeczki, bądź zdrowy, szczęśliwy i czekaj na mnie. Kiedyś jeszcze się spotkamy.

wtorek, 8 października 2013

Wybory Najsympatyczniejszego Kundelka 2013

fot. Jakub Orzechowski - Agencja Gazeta
W niedziele byliśmy z Sonią na Wyborach Najsympatyczniejszego Kundelka Lublina, imprezie organizowanej przez czasopismo "Cztery Łapy" i lubelskie schronisko.
Kiedy się dowiedziałam, że odbędzie się to w tym roku nie byłam pewna czy uda mi się pojechać, bo dzień mi nie pasował. Ale w końcu jakoś się to udało zorganizować.
Wybrałam się tam głównie dla rozrywki i przetestowania tego co wypracowałam z Sonią w wakacje odnośnie skupiania się w rozproszeniach. Przyznam, że psina pozytywnie mnie zaskoczyła, bo skupiała się bardzo ładnie, była grzeczna, nie bała się i najwidoczniej duża ilość psów i ludzi w ogóle jej nie przeszkadzała. Z kilkoma psiakami się przywitała. Jak zwykle entuzjastycznie reagowała na te małe, a bała się dużych.
Odbywały się różne konkursy. Myślałam nad wzięciem udziału w konkursie na sztuczki, ale bałam się jak psina się zachowa jeśli ja się zestresuję, więc zrezygnowałam, ale zgłosiłam ją do mało ambitnego konkursu na najdłuższy ogon, gdzie zajęła czwarte miejsce. Wygrałyśmy puszkę karmy i składaną miskę, poza tym dostaliśmy różne ulotki i gazetkę "Cztery Łapy".
Miałam też okazję obejrzeć lubelskie schronisko, w którym dotąd nie byłam mimo że mam niedaleko.
Na pewno na Wyborach Najsympatyczniejszego Kundelka pojawimy się też za rok i może wtedy Sonia zaprezentuje swoje skromne umiejętności na scenie a nie na trawniku obok :).

fot. Jacek Babicz - Kurier Lubelski

Zrobiłam też kilka zdjęć - http://jaworskaphoto.blogspot.com/2013/10/wybory-najsympatyczniejszego-kundelka.html?showComment=1381261336570#c296957139528930618