Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2013

Życie toczy się dalej

Trzeba się pozbierać i żyć dalej, łzy już niczego nie zmienią. Muszę się otrząsnąć i zająć Sonią, która ostatnio była zaniedbana. Najpierw choroba Skwarka, potem jego odejście, teraz moje przeziębienie... Biedna psina większość czasu spędzała w domu i na podwórku.

Trudno mi się przyzwyczaić do życia z jednym psem. Spacery są jakieś takie nudne, smutne. Po prostu brakuje mi Skwarka, ale niestety już tego nie zmienię. Muszę się przyzwyczaić i wrócić do codzienności, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu więc trzeba się z tym pogodzić.

Za oknem taka piękna jesień, uwielbiam tą porę roku, a ja siedzę w domu i płaczę zamiast cieszyć się pogodą, piękną przyrodą i spacerami.



Na dogomanii znalazłam niedawno bardzo ciekawe i pocieszające opowiadanie:


Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie.  Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:  - Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.  - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować mi…

Żegnaj maleństwo...

Przyczyna: silna, bardzo szybko rozwijająca się babeszjoza. Nie pomogła interwencja weterynarza, nie pomogły silne leki. Ostatnie cztery dni były chyba najgorszymi dniami w moim życiu... Nie sądziłam, że to się tak skończy. Szczególnie wtedy kiedy po pierwszej dawce leku było widać lekką poprawę. Świadoma tego najgorszego byłam w sobotę, kiedy zobaczyłam, że Skwar nie chce wstać, ma żółte wargi i dziąsła. Wtedy usłyszałam od weta, że mój pies ma uszkodzoną wątrobę i nie wiadomo czy wyliże się z tej choroby.  W środę ostatni raz byliśmy na spacerze we trójkę...  Wczoraj wieczorem ostatni raz, resztką sił zamerdał lekko ogonem na mój widok... W nocy odszedł za Tęczowy Most...
Biegaj sobie piesku po zielonych łąkach, ganiaj tenisowe piłeczki, bądź zdrowy, szczęśliwy i czekaj na mnie. Kiedyś jeszcze się spotkamy.

Wybory Najsympatyczniejszego Kundelka 2013

W niedziele byliśmy z Sonią na Wyborach Najsympatyczniejszego Kundelka Lublina, imprezie organizowanej przez czasopismo "Cztery Łapy" i lubelskie schronisko.
Kiedy się dowiedziałam, że odbędzie się to w tym roku nie byłam pewna czy uda mi się pojechać, bo dzień mi nie pasował. Ale w końcu jakoś się to udało zorganizować.
Wybrałam się tam głównie dla rozrywki i przetestowania tego co wypracowałam z Sonią w wakacje odnośnie skupiania się w rozproszeniach. Przyznam, że psina pozytywnie mnie zaskoczyła, bo skupiała się bardzo ładnie, była grzeczna, nie bała się i najwidoczniej duża ilość psów i ludzi w ogóle jej nie przeszkadzała. Z kilkoma psiakami się przywitała. Jak zwykle entuzjastycznie reagowała na te małe, a bała się dużych.
Odbywały się różne konkursy. Myślałam nad wzięciem udziału w konkursie na sztuczki, ale bałam się jak psina się zachowa jeśli ja się zestresuję, więc zrezygnowałam, ale zgłosiłam ją do mało ambitnego konkursu na najdłuższy ogon, gdzie zajęła czwarte …