środa, 14 października 2015

Droga do frisbowego sukcesu


Frisbee niezaprzeczalnie należy do sportów które kocham całą sobą i pewnie nie pierwszy raz o tym mówię ;). Mimo wszystko trochę ostatnio zapomniałam o tym. Zapomniałam że chciałam zrobić z Kermita mojego mistrza frisbeedoga, poświęciłam dużo dla obedience. Nasze treningi z dyskami były rzadkie i byle jakie, potem się jakoś wszystko posypało, na pewno przeze mnie, ale nie znam nadal dokładnej przyczyny. Konkretnie - Kermit przestał lubić zabawę dyskami. Nigdy nie kochał ich tak mocno jak piłeczek czy swojego zielonego futerka, ale pod koniec sierpnia nasze zabawy dyskiem wyglądały okropnie. Bawił się bo się bawił, on już taki jest że do zabawy da się namówić prawie zawsze, ale będzie to robił na "matka, daj mi już spokój, przecież robię co chcesz" (zupełnie inaczej niż Sonia, ona albo będzie się bawić na maxa swoich możliwości, dawać z siebie wszystko, albo zwyczajnie mnie oleje i sobie pójdzie powęszyć). Niby się szarpał, ale tak na prawdę tylko trzymał dysk, a jak ja puszczałam to momentalnie go wypluwał. Niby łapał floaterki, ale nie pobiegł za backhandem czy rollerem, zwyczajnie zawracał i przybiegał do mnie, nie zależało mu. A gdy tego samego dnia wyciągałam piłkę - zupełnie inny pies! Zrobił by dla piłczuni wszystko! Dlaczego? Tak na prawdę nie wiem, ale obstawiam presję, myślę że zabawę piłeczką traktuję zupełnie inaczej niż "trening" frisbee, a nie jestem tego świadoma, że moje zachowanie się tak różni. Bo jak wyciągam dyski to już jest poważny trening, a nie luźna zabawa. Teraz zrobiłam zwrot w innym kierunku. Luzuję Kermitowe obi do ćwiczeń od czasu do czasu, a prym będzie wiodło frisbee, bo chcę spełnić swoje marzenia, bo nie chcę zmarnować ukrytego w moim pieseczku potencjału, bo chcę zwyczajnie, tak po ludzku, mieć to czego pragnę. A jaki jest sposób na to dla osoby która tak ja kocha porządek? Plan treningowy :).

poniedziałek, 5 października 2015

"Łapa na szlaku" III Lubelski Dogtrekking


Czasem dajesz z siebie wszystko, już prawie wygrywasz i jeden głupi błąd przesądza o tym że tracisz tą szansę. Dogtrekkingi to nie tylko bieganie, ale też orientacja w terenie i czytanie mapy.
Trasa tego dogtrekkingu mnie przerosła, nie było łatwo połapać się z mapą, punktów orientacyjnych brak, zielone na mapie to las, a las jest wszędzie, w końcu jesteśmy w leśnym parku krajobrazowym. Wszystkie leśne drogi są do siebie podobne, zdarzają się tylko raz na jakiś czas oznaczone szlaki (a sami miejscowi leśniczy twierdzą że tym oznaczeniom nie zawsze można ufać).
Na szczęście jak emocje opadły to już tylko z tej sytuacji się śmieję ;). Helął! I tak było fajnie, liczy się w końcu zabawa, a nie tylko wynik!

piątek, 2 października 2015

Początek jesieni


Wiem, przerwy w pisaniu nie są fajne, ale mój plan dnia jest teraz mocno napięty. Szkoła - spacer/bieganie z psami - trening obi/frisbee - lekcje - nauka - spać i od nowa. Kto dłużej czyta mojego bloga ten wie że na brak wolnego czasu związanego z rozpoczęciem szkoły narzekam co rok jesienią, a czasem i częściej.
Nie zmienia to faktu że jesień jest bardzo lubianą przeze mnie porą roku :).