czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie 2015


ponad 1500 km przejechane samochodem...
około 700 km przejechane pociągami...
około 550 km przebiegnięte...
prawie 200 km przejechane na rowerze...
około 400 km przechodzone...
około 130 godzin spędzone na treningach obedience...
około 52 godziny na frisbee...
około 30 godzin na agility...
dwa razy na podium...
       2015 - rok osobistych sukcesów, rozwoju, pokonanych przeszkód, wielkich kroków naprzód 



Po tych statystykach pora na bardziej osobiste przemyślenia. Jaki był ten nasz rok? Zanim się zaczął miałam przeczucie że będzie niesamowity, nie mogłam się go doczekać, zapowiadał się tak wspaniale, miałam tyle planów... i co? zaskoczę was? Spełniły się! To był cudowny rok! Tyle miłych wspomnień, tyle pozytywnych doświadczeń, tyle chwil radości, tyle postępów, tyle pokonanych barier, tyle problemów pozostawionych za sobą. Przyszedł czas na podsumowanie, uporządkowanie tych wspomnień. Będzie tasiemiec, koszmarnie długi, ale jeszcze nie klikajcie krzyżyka. Radzę przeczytać, żeby pochłonąć ode mnie trochę pozytywnej, optymistycznej energii, no i na koniec mam dla was filmik z całym naszym rokiem w dużym skrócie :).

środa, 23 grudnia 2015

Planet Dog! czyli świąteczne prezenciki


Tyle dobroci! Cieszę się chyba bardziej niż moje psy :). Miały w tym roku nie dostać nic na gwiazdkę, a tu się nam poszczęściło i dostały takie wypasione prezenty.

niedziela, 6 grudnia 2015

Obi - treningi, refleksje, plany i myśl o debiucie


Obedience z Sonią jest dla mnie bardzo ważne i staram się trenować jak najczęściej. Od kilku tygodni (miesięcy?) byłam w motywacyjnym dołku. Zwyczajnie mi się nie chciało. Sonunia pracowała cały czas bardzo ładnie, to chodziło tylko o mnie. Próbowałam się nakręcać oglądaniem filmików (patrzenie na ludzi których podziwiam zawsze zachęcało mnie do pracy), układać plany treningowe, trzymać się ich, ale brakowało mi tego czegoś... Jednak nic nie daje mi takiego kopa jak treningi z osobami na wyższym poziomie, rady, pomysły i refleksja nad tym, że wcale nie jest tak dobrze jak myślałam, a przed nami masa pracy. Nie ma co marnować czasu, już na drugi dzień po takim treningu biegłam w podskokach żeby to wszystko jeszcze raz przećwiczyć samemu...