czwartek, 26 stycznia 2017

Kiedy nawala ludzka część drużyny

Sonia jest pieskiem bardzo wrażliwym na moje nastroje. Ostatnie treningi obedience nam nie szły, ja miałam emocjonalnie gorsze dni. W niedzielę byłam wściekła cały dzień, poszłam na trening jak co dzień. Sonia przejęta moim nastawieniem, nie pracowała najlepiej. Mimo wszystko jakoś to dociągnęłam do końca, ale byłam bardzo niezadowolona. W poniedziałek poszłam znów na trening, z trochę innym nastawieniem [przynajmniej się starałam], ale to było to samo boisko co poprzedniego dnia i ćwiczyłyśmy te same rzeczy, So pamiętała sytuację i mnie z poprzedniego treningu, i była bardzo zgaszona, a ja miałam ochotę ją za to roznieść. W końcu wyszło to jeszcze gorzej. Zrobiłam we wtorek dzień przerwy, nawet nie byłam z psami na dłuższym spacerze. Za to wczoraj wzięłam dyski i na luzie pląsałyśmy sobie, dla odpoczynku i zajęcia mózgów czymś innym.


Usłyszałam od mojego przyjaciela, [który w sumie nie ma pojęcia o sporcie z psem, ale powiedział to w kontekście ogólnym], że nie jestem w dobrym stanie psychicznym i powinnam zrobić kilka dni przerwy od treningów i myślenia o nich. Hmmm... "co on tam wie! ja indywidualistka nie będę się nikogo słuchać! mam do zawodów niecałe półtora tygodnia", wczoraj wieczorem poszłam na krótkie obi, miałam ćwiczyć tylko tą pozycję w chodzeniu przy nodze. Efekt? So była totalnie nie do pracy, a ja w jednej sekundzie pomyślałam "nie, nie mam czasu na jej fochy, wracam do domu, teraz". Może jednak przerwa... Walić szczegóły i to jak w ogóle będą wyglądać ćwiczenia. Jeśli mój pies nie będzie chciał pracować, to nie zrobimy nic. Tak to właśnie można zawalić sprawę, przez ludzką część teamu. 


piątek, 20 stycznia 2017

Początek nowego sezonu obedience


Zaczyna się mój drugi już sezon startów w obedience. Niesamowite że robię teraz o czym tak marzyłam kilka lat temu :). Rok zaczęłam ambitnymi planami dotyczącymi mojego czarnego psa. Jesteśmy z Sonią na liście startowej na podwójne zawody pod Warszawą na początku lutego, a dzisiaj poszło moje zgłoszenie na marcowe zawody w Mińsku Mazowieckim. Przykre jest jedno - mało czasu mamy, a warunków na treningi brak. Zmusza mnie to do modyfikowania moich planów treningowych, odpuszczenia sobie niektórych rzeczy. Czuję że mogłoby być dużo lepiej, ale nie ma się co dołować, tylko przeznaczyć energię na przetrenowanie jak największej ilości naszych problemów, w ramach możliwości, ewentualnie po prostu podejść do startów na większym luzie.