niedziela, 25 czerwca 2017

Półurodziny



Spleśniały niebieski klapouch kończy właśnie pół roku!
Dalej dzieciuch na umyśle ;) niewiele się zmieniło. Dalej strasznie dużo szczeka i dalej męczy wszystkie inne psy. I zaczął mnie już testować, ma odchyły z gonieniem samochodów i ciągników, szybko to ukrócę póki młody jest młody. Fascynują go bociany, a krowy to ja wolę z nim omijać z daleka.
Rośnie! Waży już prawie 15 kg, ma 46 cm wzrostu. Niedługo będzie ważył tyle co dwie Sonie. Przy Kermicie już nie jest knypkiem, a z Jadzią ma prawie równy wzrost.
Próbuję dogadać się z jego  uszami. Kleimy teraz plastrami. W końcu znalazłam na to dobry sposób, bez wyrywania i sklejania klejem sierści na głowie, nie przeszkadza mu, trzyma się już od kilku dni, są usztywnione i nie wyginają się do tyłu jak poprzednio. Zależy mi na tych stojących i powalczę. 





Ogółem to dalej jest kochany <3 


piątek, 16 czerwca 2017

Sygnały w treningu


Jasną komunikację z psem uważam za PODSTAWĘ W TRENINGU. Bez znaczenia jaki sport trenujemy, musimy rozumieć się z psem. Używanie stałych sygnałów jest warunkiem koniecznym, żeby pies wiedział co chcemy mu przekazać. Nie mam na myśli komend, a hasła oznaczające nagrodę, rodzaj nagrody, jej brak, potwierdzające że pies zrobił teraz coś dobrze, lub że popełnił błąd. Najczęstszym błędem ludzi którzy zaczynają coś robić z psem jest bałagan w tej komunikacji. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak bardzo to jest ważne, o ile upraszcza i przyspiesza naukę nowych rzeczy. Kiedy po raz pierwszy ktoś mi to uświadomił, poczułam się oświecona :). Długo mi zajęło nauczenie się używania zawsze tych samych słów, ciągle się myliłam i czułam że dalej zostawiam psu w głowie sieczkę. W końcu weszło mi w nawyk i używam wszystkich sygnałów bezmyślnie. 

Postanowiłam napisać o wszystkich sygnałach obowiązujących u nas. Byś może kogoś zainspiruję.
Poza nimi oczywiście ciągle chwalę psa. Mówię "dobry pies", "brawo geniuszu", "doskonale", "jesteś niesamowity" itp.. W ramach nagrody socjalnej, pies nie rozumie pochwał, liczy się przekaz emocjonalny. Zawsze chwalę PO konkretnym zrozumiałym dla psa haśle z naszego 'słowniczka'.


OK - używane najczęściej. Ogólny sygnał nagrody, komenda zwalniająca. Znaczy "zrobiłeś dobrze, chodź po nagrodę". Używam w treningu trochę tak zamiast klikera [bo zrezygnowałam z klikera w ogóle], w życiu codziennym np. przy czekaniu przed drzwiami, przed wyskoczeniem z samochodu, przy karmieniu jako pozwolenie na podejście do miski. 

DOBRZE - podobnie, sygnał nagrody, ale znaczy "zrobiłeś dobrze, rób to dalej, nagroda przyjdzie do ciebie". Pies dostaje potwierdzenie, ale ma kontynuować zachowanie, np. dalej chodzić przy nodze, dalej trzymać pozycję.

Przykład na rozróżnienie - zostawanie w pozycji waruj: daję OK - pies wstaje podbiega do mnie po smakołyk; daję DOBRZE - pies leży i czeka dalej, przychodzę i daję mu smakołyk do pyska, leży dalej. 

YES - takie motywujące potwierdzenie. Wprowadziłam to u Soni, żeby ją podbudować czasem w dłuższych ćwiczeniach, w których nagroda ma być na końcu. Od razu po nim nie ma nagrody, nie przerywa ćwiczenia. Używam przykładowo: w chodzeniu przy nodze kiedy zrobi wyjątkowo dobry moment, ale chcę żeby chodziła dalej, w aporcie żeby pochwalić za bardzo ładne podjęcie aportu, ale kiedy nie chcę dać OK bo nie chcę żeby jeszcze puszczała, w aporcie węchowym żeby potwierdzić że wzięła dobry patyk, ale tak samo nie chcę żeby jeszcze go wypluwała. Oznacza "tak, właśnie teraz zrobiłaś to dobrze, ale kontynuujemy".

FREE - zwalnia z pozycji, ale tak samo jak YES nie ma po nim nagrody od razu. Kończy ćwiczenie, ale po nim jest tylko nagroda socjalna, potem ewentualnie pada OK i wyjmuję smakołyk. Przykład: koniec ćwiczenia, pies siedzi przy nodze, daję FREE, pies wstaje, cieszy się, chwalę, mówię OK i daję smaczka. U Soni raczej używam kółeczek przy nodze i one znaczą to samo. 

BACK - "nagroda jest za tobą! odwróć się i ją weź", przydatne np. przy zatrzymaniu w przywołaniu, pozycjach z marszu, żeby pies nie próbował przysuwać się bliżej do przewodnika 

PRZÓD - "biegnij do przodu, rzucę nagrodę", przydatne np. przy kwadracie, wysyłaniu w przód do nicości

CATCH - nagroda w postaci zabawki

NEXT - wymiana zabawek, "puść jedną chwyć drugą"


        samokontrola z ręką
Większość pewnie wie o co chodzi, smakołyki na dłoni, pies nie może ich wziąć sam. 

OTWARTA RĘKA - robisz dobrze, rób tak dalej, masz szansę na te smakołyki. Kiedy pies dobrze rozumie co ten sygnał oznacza, widząc otwartą dłoń powinien 'zamrażać się' zamierać w bezruchu i czekać co wydarzy się dalej. Znaczy mniej więcej to samo co hasło dobrze, ale jako sygnał optyczny obowiązuje przez cały czas kiedy pies widzi naszą dłoń. Słowny sygnał nie daje nam tej możliwości.

ZAMKNIĘTA RĘKA - popełniłeś błąd

Samokontroli używam w nauce zmian pozycji, pozycji z marszu, trzymaniu aportu itp. Pies nie może nigdy wziąć sam smaków z mojej dłoni. Kiedy próbuje, dłoń się zamyka. Tutaj wchodzą hasła OK i DOBRZE. Na dobrze biorę smakołyk drugą ręką i podaję psu, na ok pies może ruszyć się i wziąć sam. 



JESZCZE RAZ - sygnał straty, braku nagrody, informuje psa że popełnił błąd i powtórzymy to

UUU CIOTA - a tak się u nas przyjęło :) tak samo sygnał straty, ale w niektórych sytuacjach ten pierwszy JESZCZE RAZ może zgasić psa. Takie lekkie naśmiewanie się z niego innym tonem głosu, daje psu sygnał że było słabo i może postarać się bardziej. U Soni to fajnie widać, ona wtedy jest lekko sfrustrowana i dużo szybsza przy kolejnym powtórzeniu.

KONIEC - sygnał oznaczający koniec treningu / przerwę w treningu. Mam jasną zasadę, że kiedy zawołam psa, ma on być skupiony aż do chwili kiedy usłyszy KONIEC. Nie może rozglądać się, węszyć, nie może się ode mnie oddalić. Trzymam się tego też na spacerach, dzięki czemu nie mieszam psu w głowie, i na treningu mam bezwzględnie skupionego psa, który zawsze jest ze mną kiedy tego wymagam.




środa, 14 czerwca 2017

Dorastający obidog


Evereścik rośnie, zmienia się, rozwija i pokazuje co potrafi [zarówno w dobrym i złym kontekście]. Za chwilę będzie miał już pół roku! Jest cudowny, kochany, idealny. Wciąż nie dowierzam że to się dzieje na prawdę, że właśnie teraz, pod moim biurkiem leży ten wymarzony pies...
To że niewiele piszę tutaj i na prospectowym fejsie, nie znaczy że nic nie robimy. Wręcz przeciwnie! Trenujemy obi, dużo spacerujemy i biegamy. Tylko czasem nie chce się brać ze sobą nawet tego aparatu [a to trzeba zmienić!]. Wczujcie się w rolę 18-latki pracoholiczki ;) kończącej drugą klasy liceum, wolontariuszki w schronisku, robiącej prawo jazdy, próbującej zarabiać jakąś kasę, mającej ambitne plany na praktycznie każdy weekend, zajmującej się trzema swoimi psami, czwartym pożyczanym i spotykającej się na treningi z piątym, jeszcze do tego chce się trochę zadbać o siebie i czasem pobiegać czy pojeździć na rowerze ;). Zrozumiecie czemu siedzę cicho w internetach. Chociaż w głowie tyle ciekawych pomysłów na to co wyrzucić z siebie na blogu i plany na dwa filmiki, jeden siedzi tylko w głowie jako ogólna wizja, drugi w stanie surowym, w postaci obszernego folderu z materiałem do zmontowania. Nadrabiam! :)

 

Mam go półtora miesiąca. Ależ on się szybko zmienia! Jest teraz duuużo bardziej energiczny, bardzo głośny, ciągle szczeka, z ekscytacji najwięcej, ale też wtedy kiedy coś usłyszy, łatwo go pobudzić. I ma co najmniej dwa wyraźnie rozróżnialne tony głosu - piskliwy w ekscytacji i groźny do straszenia ludzi. Już zaczyna testować granice jak przystało na prawie nastolatka. Męczy strasznie wyjątkowo tolerancyjnego Kermita [drze ryja mu prosto przed nosem jak wychodzimy na spacer! ja bym przywaliła gnojowi ;), Kermit zaskakująco znosi wszystko, to ja reaguję jak młody przesadza]. Widać że jak nie przypilnuję granic teraz to może się w przyszłości zrobić zadziornym cattlem do obcych psów. Podoba mu się przeganianie małych wiejskich burków, które już teraz się go boją. Kilka dni temu włączyło się też nakręcanie na samochody i gonienie. Na to nie pozwolę i ucinam mocno już teraz. Chyba tyle z życia codziennego. Poza tym idealne przywołanie nagradzane prawie samym socjalem, prawie nie potrzebuję smyczy, wychodzę z nim od początku w 90% luzem [mogę sobie pozwolić bo mieszkamy na wsi, dwie minuty i jestem na łąkach]. Samokontrola przed drzwiami, furtką, w samochodzie, przy wychodzeniu z klatki - załapana szybciutko. On szybko chwyta co mu się opłaca a co nie, i że spierać się nie warto bo jak poczeka na pozwolenie to szybciej dostanie to czego chce. I nie zmieniło się to że zamknięty w klatce odpoczywa, ile trzeba, wchodzi do niej na komendę z radością, nawet wysłany z innego pokoju. Z drugiej strony nie mogę go zostawiać luzem w domu, rzadko to robię nawet jeśli w domu jestem, większość czasu leży w klatce zamknięty. Nie mogę nic innego robić, bo młody poza klatką się nie wycisza. Męczy mnie, Sonię, skacze po meblach, szuka rzeczy do zjedzenia albo przynajmniej pogryzienia.


Robię wszystko żeby z małego siwego kotlecika wyrósł mistrz obi! Pracujemy powoli nad wszystkimi elementami które potem umożliwią nam złożenie do kupy ćwiczenia. Dodatkowo motywacja, słuchanie, przedłużanie czasu pracy, pierwsze krótkie łańcuchy, nagroda socjalna, cały kontekst i otoczka treningu/startu - wejście na ring, przejścia między ćwiczeniami. Jestem zachwycona, tym jak on ROZUMIE co znaczą wszystkie hasła i sygnały które mu tłumaczę i potem wykorzystuję w uczeniu ćwiczeń. Zawsze jasna komunikacja w treningu była dla mnie sprawą mega istotną, staram się to tłumaczyć wszystkim którzy ze mną trenują, i zamierzam napisać o tym na blogu. Przykładowo - samokontrola z ręką otwartą i zamkniętą, kiedy otwarta oznacza że robisz dobrze i masz to robić dalej, a zamknięta informuje o błędzie. Ever szybciutko załapał, widzi otwartą i się zamraża. Dzięki temu załapał już ciągły target nosem, a pierwsze próby zatrzymania z marszu były od razu super udane, bo po prostu Everek idzie, pokazuję otwartą dłoń, Everek stoi. To samo z wszelkimi hasłami "dobrze" "ok" itd. U Soni nigdy nie było tak łatwo, zawsze miałam wątpliwości czy trening jest dla niej jasny, czy ona mnie rozumie, czy po prostu teraz jej się przypadkiem udaje.

Według mojej oceny Ev dosyć wolno dojrzewa, jest mocno dzieciuchowaty mimo wszystko. Jego możliwości czasu skupienia nie są zabójcze. Znaczy pracuje, nie zwiewa, ale widać że dłuższe sesje w miejscach innych niż dom i podwórko są dla niego wymagające, po kilku minutach już nie daje mi wszystkiego. Dlatego wszystko powoli, nie chcę przesadzić i nic zepsuć, wszystko w ramach jego możliwości.

W domu i przed domem uczymy się rzeczy nowych i dopracowujemy szczegóły. Na treningach w różnych innych miejscach pracuję nad skupieniem, nagradzaniem, przejściami między ćwiczeniami, wzmacnianiem i dalszą nauką elementów które już wstępnie potrafi. W domu szlifujemy ciągle dostawianie o nogi, wzmacniam mu dobrą pozycję używając nadal często odwróconej miski. Wiem już przy Soni jak potem boli kiedy najpierw nauczysz psa nie do końca dokładnie, a potem męczysz się i próbujesz naprawić błędy. Zawsze łatwiej popracować dłużej od początku, ale zapełnić czystą kartkę cierpliwie od razu poprawnie, niż gonić za szybkimi jakimikolwiek efektami, a potem ścierać błędy i nieudolnie walczyć z poprawianiem ich, a one i tak wychodzą na wierzch w niektórych sytuacjach, bo ciężko pozbyć się wszystkich śladów starych nawyków. Zmiany pozycji zdecydowałam że będzie robił z nieruchomym tyłem, bo zadek jednak mocno siedzi na ziemi i ciężko byłoby go ruszyć, a przykleić przód. Siad - waruj z naprowadzaniem robi po kilku sesjach świetnie! Początek był ciężki, miałam strasznie podrapany prawy nadgarstek, bo ciągle zarzucał na niego łapy, aż ćwiczyłam z nim to pewien czas w rękawiczce rowerowej ;). Teraz zrozumiał i jest bardzo ładnie. Robimy też stój - waruj, bez większych problemów.


Obieganie pachołka - na razie z niewielkiej odległości, z przytrzymania za obrożę, ale już potrafi samodzielnie pachołek obiec z jakichś dwóch kroków. Chodzenie przy nodze - marzę o idealnym i bardzo przykładam się do pilnowania jego ruchu i pozycji głowy. Zostawanie - szybko czai, przedłużamy sobie powoli i dodajemy rozproszenia. Zaczęłam zatrzymanie w biegu, takie jak będzie mi potrzebne do kwadratu, wysyłania w przód, zatrzymania w przywołaniu itd. Tak jak pisałam, po pierwszych sesjach łapie to na samokontrolę.

Jest mega mega żarty i robi wszystko za jedzenie. Z zabawą nie jest tak idealnie. W obcych miejscach jego czas zabawy jest bardzo krótki, szybko coś go rozprasza albo przypomina sobie że na pewno muszę mieć smaczki. Pracuję nad tym mocno i liczę na to że sporo się poprawi jak emocjonalnie dojrzeje.

Tak jak na początku, jest niesamowicie socjalnym i kochanym pieseczkiem. Uwielbia się przytulać, a pochwała i moje zadowolenie jest często dla niego wystarczającą nagrodą. Do żadnych innych ludzi nie jest wylewny, nie podejdzie na głaskanie nawet do moich rodziców, nawet kiedy go wołają, czasem podbiegnie i od razu wraca do mnie. Zgadza się bez problemu, kiedy ktoś chce go dotknąć, ale on nie ma z tego przyjemności, za to każdy kontakt ze mną jest bardzo wartościowy. Zazwyczaj nie odwraca się nawet kiedy ktoś inny niż ja woła go po imieniu, a na moje pierwsze "Ever" mam go pod nogami. Kocham <3.



Jest świetny w odczytywaniu moich i nie tylko moich emocji. Jeszcze nie wiem czy się z tego cieszyć czy nie. Z jednej strony moja radość się udziela i wystarczy jako nagroda. Z drugiej wyczuwa bardzo mój smutek. Wyszłam raz na spacer z nim samym do lasu, totalnie zdołowana, chciałam sobie pobyć sama. Szczylek jak normalnie szaleje, biega i szczeka, tym razem cały spacer spokojniutki przy mojej nodze, nawet nie zwiedzał otoczenia. Innym razem moja koleżanka przyszła do mnie załamana i zestresowana, porozmawiać. Wypuściłam szczeniaka z klatki. Normalnie, tak jak pisałam, nie inicjuje sam kontaktu z innymi ludźmi, do niej wszedł wtedy prawie na kolana. Ciekawe jeszcze jak będzie z reakcjami na mój stres i jego psychiczną odpornością jak będzie dorosły. Dlatego nie wiem czy cieszyć się z takiej jego empatii czy nie.

Ogólnie wciąż nie do końca wierzę w to moje spełnione marzenie i zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na niego <3. Rośnij sobie zdrowo Evereście! Dziękuję że Cię mam i jeszcze raz dziękuję Danie za to zaufanie do mnie!




niedziela, 11 czerwca 2017

Krajowa Wystawa w Wąwolnicy


Wczoraj pierwszy raz zabrałam Everka na wystawę :). Razem z Izą, Marcinem i Mango wybraliśmy się do Wąwolnicy na krajówkę. Ever pierwszy raz, w klasie młodszych szczeniaków. Sędzinie bardzo się spodobał, mówiła same najlepsze rzeczy o nim, że piękny, super się zapowiada i że świetnie zsocjalizowany [PS. prawie w ogóle nie socjalizowany, on po prostu taki jest ;)]. Jestem niesamowicie zadowolona z jego zachowania w takich miejscach, o czym mówiłam już po zawodach obi w Rzeszowie i po grupowym fotospacerze. Chłopak jest baaardzo grzeczny, pewny siebie, odważny. Nie przeszkadza mu że przebywa cały dzień w upale w wydawałoby się stresujących warunkach. Jak czekamy i nic nie robimy to po prostu wycisza się, leży i odpoczywa. Jak trzeba to momentalnie włącza się i pracuje, nagle przechodzi w tryb - gotowy, skupiony i szybki. Idealny? Jestem przekonana że idealny <3.




sędzia: Iwona Gisterek

opis: 5-cio miesięczne, śliczne szczenie o typowej głowie, bardzo dobrej górnej linii, typowym kątowaniu, głębokiej klatce piersiowej, wydajnym ruchu, świetnie socjalizowane.

Wychodziliśmy też na ring główny na finał z młodszymi szczeniakami :).




Wystawiałam też rudzielca Mango :). Z tym tollerkiem i jego właścicielką spotykamy się na treningi, kiedyś trochę obi, teraz ogólnie praca w rozproszeniach i nadrabianie socjalu, bo po ostatnich wystawach wyszło bardzo słabo. Mango jest mocno emocjonalnym i wrażliwym psem, do tego strachliwym. Pracowaliśmy nad skupieniem i pracą w każdych warunkach, i tolerowaniem obcych ludzi których Mango bardzo się bał. W końcu zdecydowaliśmy że to ja wyjdę z nim na ring na wystawie, nie Iza. Celem było wyeliminowanie stresu przewodnika. Efekt wyszedł całkiem nieźle :) był zgaszony, ale był w stanie pracować i dał się dotknąć sędziemu. Chociaż przysunął się do moich nóg, ale nie spanikował i nie uciekł. Na poprzedniej wystawie Iza zeszła z nim z ringu, bo nie miała w ogóle z nim kontaktu kiedy spanikował. Wczoraj dostał doskonałą w młodzieży i wychodził na bisy :).