Nauka dostawiania do nogi


Metoda z przednimi łapami na podstawce ma wiele etapów, ale według mnie jest najbardziej dokładna i sprawia że pies dostawia się bardzo świadomie. Ma ona na celu nauczenie psa właściwego ruchu tylnymi łapami, trzymając przednich w jednym miejscu, pokazuje gdzie jest to miejsce na przód.

1. Uczymy wchodzenia przednimi łapami na podstawkę [możesz użyć odwróconej miski, dużej książki, stołeczka, targetu, czegoś ala frisbee itp. czoś co będzie wygodne dla psa].

2. Obracanie się. Pies stoi przednimi łapami cały czas na podstawce, Ty przodem do psa, robisz kroki w prawo, poruszając się dookoła podstawki. Na początku nagradzasz każdy mały kroczek czy ruch tylną łapką, dążysz do tego żeby pies obracał się razem z Tobą, bez potrzeby naprowadzania ręką. Ten etap ma nauczyć psa odpowiedniego ruchu, pracy zadem.

3. Przenosimy ten ruch do dostawiania się. Stajesz bokiem do podstawki, doprowadzasz psa do swojej lewej nogi. Dalej robisz to co w poprzednim kroku, ale teraz nagradzasz psa przy nodze. Uwaga co do miejsca nagradzania - lepiej robić to trzymając lewą rękę na zewnątrz od Twojej nogi, tak że pies musi wygiąć głowę lekko w lewo, wtedy przysunie się bliżej Ciebie.

4. Zabieramy podstawkę i robimy to co w poprzednim punkcie.

5. Uczymy automatycznego siadania, bez komendy. Naprowadzamy psa do siadu, podnosząc rękę ze smakołykiem wyżej. W pewnym etapie, kiedy pies już się dostawia, nagradzasz tylko wtedy kiedy siedzi.

Przerabiałam to z każdym z moich trzech psów i z kilkoma psami które ze mną trenowały. Pojawiały się różne problemy. Sonia nie rozumiała co ma robić na etapie zabrania podstawki spod łap. Przechodziłam więc do tego stopniowo, ćwiczyłam na książce, potem zeszycie, potem kładłam kartkę papieru która się zmniejszała i w końcu zniknęła. Kermitowi trudno było załapać ruch zadem, naprowadzałam zmuszając go do skręcenia mocno głowy w lewo, za smakołykiem, sama podchodziłam nogami na tyle blisko że musiał się odsunąć. Nagradzałam za każdy ruch tylnymi łapami, pilnując żeby nie zdejmował przednich. Everest nauczył się szybko. Toller Mango bał się wejść na odwróconą miskę czy plastikowy target, właścicielka przekonała go powoli w domu do wchodzenia na położoną ramkę do zdjęć ;).


Komentarze

  1. Filmik mega! Wszystko bardo łatwo i konkretnie wytłumaczone. Ja na początku uczyłam psa metodą obejścia mnie dookoła i dopiero wtedy 'przylepienia' się do mojej nogi. Spróbowałam tej metody, którą Ty pokazałaś (ale beż przedmiotu, z samym naprowadzaniem) i jest ciężko to odkręcić, ale ja się nigdzie nie śpieszę.
    Wpis z pewnością przyda się początkującym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak to jest, że kiedy nauczy się czegoś raz, to te pierwsze nawyki bardzo się psu utrwalają, i potem wracają kiedy chcemy wprowadzić jakieś zmiany. Na pewno próbuj na inną komendę robić nowe dostawianie.

      Usuń
  2. Do samego tematu odniosłam się na yt, więc tu trochę się pokręcę obok :P
    Z wchodzeniem na podkładkę mieliśmy nielichy problem ale w nauce cofania. Wejście na kartkę papieru? Nie ma szans, omijał. Pojęcia nie mam, skąd wiedział gdzie dokładnie leży. W końcu się zirytowałam (no bo ile można) i położyłam na ziemi gumową podkładkę na biurko o szerokości 65cm. Nie było bata, na to już musiał trafić. Powiercił się, powiercił ale w końcu dotknął. Potem pod podkładkę wkładałam już kartkę, zeszyt, książki. Teraz już bez problemu zarzuca zad na ścianę...
    Obejścia od tyłu też próbowałam, było super zrobione. Mam wrażenie, że jest dużo łatwiejsze do nauczenia. Wyobraź sobie mój ból, gdy okazało się, że muszę zmienić!
    Przypomniałam sobie, że faktycznie, przez chwilę przy nodze używaliśmy podkładki. Była kółkiem o średnicy 4cm, utrzymywała w miejscu jedną łapę przy skrętach. Moja trenerka nie lubi, jak psy przy tym przebierają łapami, co często zdarza się przy treningu podkładkowym.
    Samo warunkowanie pozycji przy nodze trwało kilka miesięcy i dalej nie jestem zadowolona! Chcę, żeby to było najlepsze miejsce na świecie. Uświadomiłaś mi, że muszę wrócić do mikrokroczków z utrzymaniem pozycji.
    Nie wiem, czy planujesz post o chodzeniu przy nodze. Dla mnie niesamowitym odkryciem, objawieniem wręcz, było coś, czego dowiedziałam się na pierwszych zajęciach z trenerem - chodzenie przy nodze nie jest osobnym ćwiczeniem, jest przedłużeniem dostawiania. Jasne, można na to patrzeć różnie, ale mi niesamowicie uporządkowało to wszystko w mózgu. I mam jedną komendę zamiast dwóch, i nie mam problemu żeby dowołać psa do nogi w marszu, ogólnie szafa gra!
    Powodzenia w dalszej nauce i pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz