19.03.2020

O szacunku psiarzy, do psiarzy


Robimy trening w mieście, w jednym z nielicznych miejsc, które się do tego nadaje. Nadaje technicznie, czyli jest równe, trawiaste, daleko od ulicy, trawa jest skoszona. Skoro nadaje się na trening frisbee czy obedience, to nadaje się też na puszczanie psów luzem.


Podbiega labrador, właściciel gdzieś daleko na horyzoncie, nawet krzyczenie do tego właściciela nie miałoby sensu. Zagląda mi do torby i próbuje kraść zabawki. 
Innego dnia podbiega wielki czarny cośjakterier. Z wiszącą kolczatką na szyi (o.O). Zatrzymuje się kilka m przed nami. Ja próbuję go odstraszyć, żeby nie podszedł do psa klienta. Właścicielka kilkanaście m stąd i próbuje go odwołać, ale pies nie reaguje. Ja: "może Pani zabrać psa". Ona: "właśnie próbuje". Ja: "to może pani podejdzie po niego?". Do tej pory nie mogę zrozumieć, czy bała się własnego psa, czy chciała pokazać, że jej pies umie się odwołać i w końcu zareaguje. Czy coś jeszcze innego. Ten sam pies próbował podbiegać też wiele innych razów. 
Wielokrotnie też chwytałam psa za obrożę i odprowadzałam do właściciela. Przestały mnie nawet te sytuacje ruszać, bo więcej było treningów na których to się zdarzało, niż nie. 

Nie rozumiem braku odpowiedzialności ludzi. Próbuję zrozumieć niechęć do używania smyczy i to tłumaczę sobie lenistwem. 




Wygląda na to, że po jakichś 2 latach trenowania w tym miejscu, w końcu z tego zrezygnuję, bo mówiąc bardzo lajtowo, to nie jest komfortowe. Właściciele spacerujący tam są skuteczni w przepędzaniu mnie. Jestem przekonana, że ci stali bywalcy mnie nienawidzą. Smutne, bo to przestrzeń publiczna i powinniśmy się szanować. Smutne, bo problemem osoby takiej jak ja, która tylko chce cywilizowanie poćwiczyć tam z psem będącym pod kontrolą, lub z klientem i jego psem który jest na lince, nie są  "zwykli ludzie", którzy narzekają że psy srają, brudzą, coś tam. Tylko inni psiarze, którzy tam puszczają swoje psy bez kontroli, umawiają się razem żeby puścić więcej psów bez kontroli. To nie jest wybieg dla psów, to nie jest też w ogóle ogrodzony teren. 

Osoba z którą trenuję regularnie, pewnego dnia opowiedziała mi, że spotkała na spacerze dziewczynę, która tam właśnie puszcza swojego psa i jej pies też do nas podbiegał. Nie mogła ona zrozumieć, co w tym złego i po co w ogóle tak jak my ćwiczyć. Czy nie lepiej po prostu codziennie puścić psa, żeby się wybiegał?





Kiedy usłyszałam tą odpowiedź to po prostu zalała mnie fala bezradności. Jedyne co mi przyszło do głowy... To tak jak z ludźmi, którzy mają jakieś inne pasje. Grają na gitarze, w piłkę nożną, podnoszą żelastwo na siłowni... jeszcze inni, z tych samych powodów rzucają psom plastikowe dyski albo rozkładają pachołki i uczą psa do nich biegać. Bo mają takiego świra i mają do tego prawo. Bo to im sprawia radość, bo zaspokaja jakieś tam ich potrzeby samorozwoju. To nie jest konieczne do życia, a jednak my ludzie mamy prawo do takich czynności i jakoś nikt tego nie hejtuje, kiedy chodzi o sporty "ludzkie" czy o jakieś zajęcia związane z kulturą / sztuką. Pomijam też sprawy oczywiste dla osób zaangażowanych w szkolenie psów i totalnie niezrozumiałe dla "zwykłego człowieka" czy "psiarza-laika". Jak "męczenie zwierząt dla swoich potrzeb" i to, że nasze psy treningi uwielbiają. Oczywiście, że naturalne dla nich jest rozwiązywanie problemów, wyzwań, że rozrywka intelektualna wpływa na nie świetnie, a nie pozbawienie jej i ograniczenie ich życia do codziennych spacerów w te same miejsca i aportowania piłki, nie koniecznie.


Dziś chciałabym tylko powiedzieć: ludzie, szanujmy się, jako ludzi. Uczysz się grać na pianinie, albo w piłkę ręczną: nie rozumiem co w tym fajnego, ale szanuję. Fajnie by było, jakby ta zasada zaczęła też dotyczyć osób, którzy trenują coś z psem. Myślę, że wymagać tego zrozumienia, od ludzi nie związanych ze zwierzętami, to by było dziś za dużo. Ale chciałabym móc wymagać chociaż od innych psiarzy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

Aport zabawki

Pies zwiewa z szarpakiem po wygraniu go, kładzie się i gryzie fajną piłkę, po złapaniu dysku leeeeci zrobić z nim wielką rundkę dookoł...