niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017


2017 był... wyjątkowy. To dobre słowo. Tak jak pisałam już na facebooku kilka dni temu, nie mogę jednoznacznie powiedzieć czy był dobry czy zły. Dla mnie prywatnie działo się wiele niefajnego. Ale dzięki cudownym ludziom których mam obok siebie, mam mnóstwo takich wspaniałych wspomnień <3. Lubię pisać podsumowania. Przeglądając zdjęcia tyle wspomnień ożywa.
To był rok zmian, i to bardzo dużych! Zarówno w moim prywatnym życiu jak i w tej jego psiej części. W tym poście będzie może mniej skupiania się na tych oficjalnych sprawach które wydają się oczywiste dla czytających, zawody, seminaria, treningi, wyjazdy. Więcej prywaty i tych wspomnień które mocniej żyją w mojej głowie niż jakieś tam starty w zawodach :).

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Rok Everesta


Rok temu się urodził, a ja nawet nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Dzisiaj jest ze mną i mówię o nim jako o moim wymarzonym psie. Mentalnie to kilkumiesięczne bobo, zero w nim powagi i nie wiem czy kiedyś się jej doczekam. Wniósł w nasze psie stado dużą dozę szaleństwa którego chyba nam brakowało. Nie jest idealny, ale nikt taki nie jest. Za to jest spełnieniem moich marzeń, moją najbardziej emocjonalną i ryzykowną, ale jedną z najlepszych decyzji w życiu.
Evu - zdrowia ci życzę, bo o resztę już sama się postaram :).
Dziękuję najbardziej Danie, za powołanie go na świat i za zaufanie do mnie!

sobota, 25 listopada 2017

Recenzje: Arion Puppy Medium


ARION Original Puppy Medium Chicken & Rice

Karma dla szczeniaków o 3 do 15 miesiąca życia, ras średnich, docelowo o wadze 10-25 kg [jako dorosły]. Testowana przez Everesta przez ostatni miesiąc, dzięki FERA.PL.

sobota, 18 listopada 2017

Seminarium z Asią Hewelt


Trzecie odwiedziny Asi w naszym Active Dogu w Lublinie, w ostatni weekend. Miałam nie jechać na to seminarium, niecały tydzień przed jednak się wkręciłam i bardzo się cieszę że tak wyszło :). Pojechałam jako obserwator = fotograf. Miałam zrobić zdjęcia wszystkim uczestnikom z ich sesji i do tego postanowiłam sama wynieść jak najwięcej, uważnie słuchać wszystkiego i robić notatki. I mam dzięki temu klarujące się pomysły na przejścia między ćwiczeniami, o których słuchałam i sama przerabiałam na kilku seminariach, i ciągle nie miałam tak na prawdę tego uporządkowanego. Wyłapałam trochę inną metodę na trzymanie aportu. Upewniłam się że ważna jest nagroda za psem na oddzielny sygnał i warto to dobrze zrobić, bo przydaje się nauce wielu ćwiczeń. I pomysł na poprawienie Soni kwadratu.

piątek, 17 listopada 2017

wtorek, 14 listopada 2017

Recenzje: piłka Nerf Dog


Zabawki Nerf są dla mnie zupełnie nowym odkryciem, nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tą firmą. Dzięki sklepowi Fera.pl w nasze łapki wpadła piłka do gryzienia taka jak tutaj: https://fera.pl/nerf-gumowa-pilka-czyszczaca-zeby-l-niebieska-czerwona.html.

sobota, 4 listopada 2017

Q&A - odpowiedzi na anonimowe pytania


W tym poście odpowiadam na kilka wybranych przeze mnie pytań z Sarahah. Takie aplikacje są totalnie nie w moim stylu. I robienie tego co większość jest totalnie nie w moim stylu, a zakładanie kont do tych anonimowych wiadomości stało się bardzo popularne. W końcu uległam ciekawości dowiedzenia się co mogą myśleć o mnie inni. Dostałam kilka bardzo motywujących wiadomości <3, kilka niemiłych, kilka śmiesznych, i kilka z ciekawymi pytaniami.

czwartek, 2 listopada 2017

niedziela, 22 października 2017

II MEGA Obedience RAUKI Cup


Mały debiucik Evera, przebieg życia z Sonią, wyzwanie dla mnie jako świeżo upieczonego kierowcy, czyli nasz wyjazd do Rzeszowa na drugie treningowe zawody obi.

sobota, 16 września 2017

Komendy - dalszy ciąg jasnej komunikacji


Było o hasłach w treningu, było też o przedkomendach, dziś naprodukuję trochę o komendach. W kontekście obedience, ale jak zawsze, większa cześć ma przeniesienie do innych sportów i do codzienności. Niby nic specjalnego, niby sprawa oczywista, a jednak nie do końca.
Bardzo ważna rzecz - nie utrudniać psu jego roboty. Wymyślając komendy staraj się wybierać takie żeby psu było łatwo je zapamiętać, żeby mu się nie myliły, żebyś ty nie miał problemów z wypowiedzeniem ich. Kilka zasad w tym temacie:

środa, 30 sierpnia 2017

Everek na obronie


W sobotę wybraliśmy się na trip do Rzeszowa, zabawić się na treningu obrony z Michałem Szczytą, który organizowała ekipa Mega Teamu. Rzeszowscy obediencowcy jak zwykle spisali się świetnie pod kontem organizacji, atmosfera też była bardzo przyjazna i pozytywna, a towarzystwo zróżnicowane :). To mój drugi raz w Rzeszowie i już wiem że lubię tam wracać. Już czaję się na treningowe zawody obi w październiku i mam nadzieję że nic nam nie stanie na drodze. Na ten trening właściwie miałam w ogóle nie jechać. Mignęło mi wydarzenie na fb, nawet na nie nie zaglądałam, ale chwilę potem dostałam wiadomość od Bartka, coś w stylu: "Ada, w Rzeszowie jest trening obrony i piszą że skierowany przede wszystkim dla szczeniaków, co ty na to?". ...hmm, jak dla szczeniaków i na luzie to może... w końcu Everowi bardzo przydałoby się podbudowanie jego pewności siebie w zabawie. Dobra, jedziemy!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Czy trzy psy to dużo?


Bałam się posiadania trzech psów. Dwójka wydawała mi się taką optymalną liczbą. Mam dwie ręce, na jednym treningu mogę pracować z dwoma na zmianę na luzie, dwa psy łatwo zmieścić w samochodzie, dwie klatki w pokoju, z dwoma mogę jechać gdzieś pociągiem i nie ma tragedii, stać mnie na utrzymanie dwóch. Dwa lata temu mówiłam że nie wezmę kolejnego bo przecież nie mogę mieć trzech. Teraz z obecnej perspektywy mówię - tak, trzy to jest dużo, ale niczego nie żałuję i gdybym mogła cofnąć czas nie zmieniłabym absolutnie nic. Myślicie o powiększeniu stada i jesteście ciekawi jak to jest z taką gromadką?

wtorek, 8 sierpnia 2017

Przedkomendy - czym są i czy ich potrzebujesz


Przedkomendy w obedience to słowa lub jakieś sygnały które informują psa jakie będzie kolejne ćwiczenie i pozwalają mu się do niego przygotować, rozejrzeć się i zlokalizować kwadrat, skupić się bardziej na tobie przed zmianami pozycji, na pozycjach z marszu podczas marszu przy nodze czekać na komendę... Czy ich potrzebujesz? Jeśli trenujesz obi i chcesz startować w zawodach to zdecydowanie tak. Podczas przebiegu w obedience Ty wiesz jakie będzie kolejne ćwiczenie, sędzia wie, komisarz wie, a najważniejszy tutaj Twój pies nie wie. Dlatego ważne żeby ustalić sobie stałe schematy które to zmienią.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Zdrowe podejście


Daleko mi do osoby pracującej z psami samymi pozytywnymi metodami. Nie mam oporów przed awersją, korektami, nie widzę nic złego w nakładaniu czasem mocniejszej presji na psa, czy sprawianiu mu bólu w uzasadnionej sytuacji i w konkretnym celu. Moje psy mają jasno ustalone granice i konkretnie postawione ode mnie wymagania. Równocześnie, jestem bardzo zadowolona z mojej relacji z nimi i jestem pewna że są szczęśliwe. Ten post jest raczej mocno subiektywny. Nic poradnikowego, moje spostrzeżenia i moja opinia.

sobota, 29 lipca 2017

Nauka dostawiania do nogi


Metoda z przednimi łapami na podstawce ma wiele etapów, ale według mnie jest najbardziej dokładna i sprawia że pies dostawia się bardzo świadomie. Ma ona na celu nauczenie psa właściwego ruchu tylnymi łapami, trzymając przednich w jednym miejscu, pokazuje gdzie jest to miejsce na przód.

piątek, 28 lipca 2017

Jak zacząć trenować obedience?


fot. White Eyed Husky

Napatrzyłeś się na pieski trenujące obedience. Takie posłuszne, niesamowicie dokładne, szybkie... Pomyślałeś że też chciałbyś tak ze swoim... Wydaje ci się że to trudne, że pracy jest ogrom [masz rację], mimo wszystko chcesz spróbować, a nie masz totalnie pojęcia od czego zacząć.

niedziela, 23 lipca 2017

7 miesięcy Evera - treningi


Niesamowite uczucie, widząc teraz przy mojej nodze radosnego cattle doga... takiego jak sobie wymarzyłam... to co kiedyś było odległym marzeniem dziś jest po prostu codziennością. Mówiłam już - spełniajcie swoje marzenia bo warto! 

niedziela, 9 lipca 2017

"Jak go bardziej skupić?" - o psiej koncentracji


Rozgląda się, węszy, rozprasza, wolno reaguje na komendy, nudzi się, czasem podczas ćwiczeń idzie szukać ciekawszego zajęcia... "Proszę pani, co ja mam zrobić żeby on się bardziej skupił?"

Nauczyć psa sztuczek czy ćwiczeń z posłuszeństwa umie prawie każdy. Prawdziwe problemy pojawiają się zazwyczaj w zupełnie innych sprawach, związanych z fundamentami. Kiedy w nich coś nie gra, dalsza praca się rozsypuje, pies zna pewne zachowania ale nie jest w stanie pokazać ich w nowym miejscu, w trudniejszych warunkach, przez dłuższy czas czy bez widocznej nagrody. Weźmy pod lupę KONCENTRACJĘ i co zrobić żeby ją poprawić.

niedziela, 2 lipca 2017

8 lat z Sonią

Mój pierwszy pies. Pies od którego zaczęło się wszystko. Pies w którego włożyłam tyle siebie, tyle mojej pracy. Tyle razy powtarzałam że się nie poddam, że niemożliwe jest możliwe jeśli bardzo tego chcę.
Jest daleka mojemu ideałowi psa. Jest mało inteligentna, samolubna i interesowna. Żyje w swoim świecie. Nie jest psem urodzonym do sportu, nie jest psem z naturalną potrzebą współpracy i zadowolenia człowieka. Nie było mi z nią nigdy łatwo, ale to dzięki niej tyle się nauczyłam i narodziła się we mnie taka pasja.

You can throw your hands up
you can beat the clock
you can move a mountain
you can break rocks
you can be a master
don’t wait for luck
dedicate yourself and you gonna find yourself
standing in the Hall of Fame...


Jutro minie 8 lat od jej adopcji. Jedyne co mogę powiedzieć - dziękuję za nią. 
Życzę Ci Soniu: zostań taka jaka jesteś, jak najdłużej!

niedziela, 25 czerwca 2017

Półurodziny



Spleśniały niebieski klapouch kończy właśnie pół roku!
Dalej dzieciuch na umyśle ;) niewiele się zmieniło. Dalej strasznie dużo szczeka i dalej męczy wszystkie inne psy. I zaczął mnie już testować, ma odchyły z gonieniem samochodów i ciągników, szybko to ukrócę póki młody jest młody. Fascynują go bociany, a krowy to ja wolę z nim omijać z daleka.
Rośnie! Waży już prawie 15 kg, ma 46 cm wzrostu. Niedługo będzie ważył tyle co dwie Sonie. Przy Kermicie już nie jest knypkiem, a z Jadzią ma prawie równy wzrost.
Próbuję dogadać się z jego  uszami. Kleimy teraz plastrami. W końcu znalazłam na to dobry sposób, bez wyrywania i sklejania klejem sierści na głowie, nie przeszkadza mu, trzyma się już od kilku dni, są usztywnione i nie wyginają się do tyłu jak poprzednio. Zależy mi na tych stojących i powalczę. 





Ogółem to dalej jest kochany <3 


piątek, 16 czerwca 2017

Sygnały w treningu


Jasną komunikację z psem uważam za PODSTAWĘ W TRENINGU. Bez znaczenia jaki sport trenujemy, musimy rozumieć się z psem. Używanie stałych sygnałów jest warunkiem koniecznym, żeby pies wiedział co chcemy mu przekazać. Nie mam na myśli komend, a hasła oznaczające nagrodę, rodzaj nagrody, jej brak, potwierdzające że pies zrobił teraz coś dobrze, lub że popełnił błąd. Najczęstszym błędem ludzi którzy zaczynają coś robić z psem jest bałagan w tej komunikacji. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak bardzo to jest ważne, o ile upraszcza i przyspiesza naukę nowych rzeczy. Kiedy po raz pierwszy ktoś mi to uświadomił, poczułam się oświecona :). Długo mi zajęło nauczenie się używania zawsze tych samych słów, ciągle się myliłam i czułam że dalej zostawiam psu w głowie sieczkę. W końcu weszło mi w nawyk i używam wszystkich sygnałów bezmyślnie. 

Postanowiłam napisać o wszystkich sygnałach obowiązujących u nas. Byś może kogoś zainspiruję.
Poza nimi oczywiście ciągle chwalę psa. Mówię "dobry pies", "brawo geniuszu", "doskonale", "jesteś niesamowity" itp.. W ramach nagrody socjalnej, pies nie rozumie pochwał, liczy się przekaz emocjonalny. Zawsze chwalę PO konkretnym zrozumiałym dla psa haśle z naszego 'słowniczka'.


OK - używane najczęściej. Ogólny sygnał nagrody, komenda zwalniająca. Znaczy "zrobiłeś dobrze, chodź po nagrodę". Używam w treningu trochę tak zamiast klikera [bo zrezygnowałam z klikera w ogóle], w życiu codziennym np. przy czekaniu przed drzwiami, przed wyskoczeniem z samochodu, przy karmieniu jako pozwolenie na podejście do miski. 

DOBRZE - podobnie, sygnał nagrody, ale znaczy "zrobiłeś dobrze, rób to dalej, nagroda przyjdzie do ciebie". Pies dostaje potwierdzenie, ale ma kontynuować zachowanie, np. dalej chodzić przy nodze, dalej trzymać pozycję.

Przykład na rozróżnienie - zostawanie w pozycji waruj: daję OK - pies wstaje podbiega do mnie po smakołyk; daję DOBRZE - pies leży i czeka dalej, przychodzę i daję mu smakołyk do pyska, leży dalej. 

YES - takie motywujące potwierdzenie. Wprowadziłam to u Soni, żeby ją podbudować czasem w dłuższych ćwiczeniach, w których nagroda ma być na końcu. Od razu po nim nie ma nagrody, nie przerywa ćwiczenia. Używam przykładowo: w chodzeniu przy nodze kiedy zrobi wyjątkowo dobry moment, ale chcę żeby chodziła dalej, w aporcie żeby pochwalić za bardzo ładne podjęcie aportu, ale kiedy nie chcę dać OK bo nie chcę żeby jeszcze puszczała, w aporcie węchowym żeby potwierdzić że wzięła dobry patyk, ale tak samo nie chcę żeby jeszcze go wypluwała. Oznacza "tak, właśnie teraz zrobiłaś to dobrze, ale kontynuujemy".

FREE - zwalnia z pozycji, ale tak samo jak YES nie ma po nim nagrody od razu. Kończy ćwiczenie, ale po nim jest tylko nagroda socjalna, potem ewentualnie pada OK i wyjmuję smakołyk. Przykład: koniec ćwiczenia, pies siedzi przy nodze, daję FREE, pies wstaje, cieszy się, chwalę, mówię OK i daję smaczka. U Soni raczej używam kółeczek przy nodze i one znaczą to samo. 

BACK - "nagroda jest za tobą! odwróć się i ją weź", przydatne np. przy zatrzymaniu w przywołaniu, pozycjach z marszu, żeby pies nie próbował przysuwać się bliżej do przewodnika 

PRZÓD - "biegnij do przodu, rzucę nagrodę", przydatne np. przy kwadracie, wysyłaniu w przód do nicości

CATCH - nagroda w postaci zabawki

NEXT - wymiana zabawek, "puść jedną chwyć drugą"


        samokontrola z ręką
Większość pewnie wie o co chodzi, smakołyki na dłoni, pies nie może ich wziąć sam. 

OTWARTA RĘKA - robisz dobrze, rób tak dalej, masz szansę na te smakołyki. Kiedy pies dobrze rozumie co ten sygnał oznacza, widząc otwartą dłoń powinien 'zamrażać się' zamierać w bezruchu i czekać co wydarzy się dalej. Znaczy mniej więcej to samo co hasło dobrze, ale jako sygnał optyczny obowiązuje przez cały czas kiedy pies widzi naszą dłoń. Słowny sygnał nie daje nam tej możliwości.

ZAMKNIĘTA RĘKA - popełniłeś błąd

Samokontroli używam w nauce zmian pozycji, pozycji z marszu, trzymaniu aportu itp. Pies nie może nigdy wziąć sam smaków z mojej dłoni. Kiedy próbuje, dłoń się zamyka. Tutaj wchodzą hasła OK i DOBRZE. Na dobrze biorę smakołyk drugą ręką i podaję psu, na ok pies może ruszyć się i wziąć sam. 



JESZCZE RAZ - sygnał straty, braku nagrody, informuje psa że popełnił błąd i powtórzymy to

UUU CIOTA - a tak się u nas przyjęło :) tak samo sygnał straty, ale w niektórych sytuacjach ten pierwszy JESZCZE RAZ może zgasić psa. Takie lekkie naśmiewanie się z niego innym tonem głosu, daje psu sygnał że było słabo i może postarać się bardziej. U Soni to fajnie widać, ona wtedy jest lekko sfrustrowana i dużo szybsza przy kolejnym powtórzeniu.

KONIEC - sygnał oznaczający koniec treningu / przerwę w treningu. Mam jasną zasadę, że kiedy zawołam psa, ma on być skupiony aż do chwili kiedy usłyszy KONIEC. Nie może rozglądać się, węszyć, nie może się ode mnie oddalić. Trzymam się tego też na spacerach, dzięki czemu nie mieszam psu w głowie, i na treningu mam bezwzględnie skupionego psa, który zawsze jest ze mną kiedy tego wymagam.




środa, 14 czerwca 2017

Dorastający obidog


Evereścik rośnie, zmienia się, rozwija i pokazuje co potrafi [zarówno w dobrym i złym kontekście]. Za chwilę będzie miał już pół roku! Jest cudowny, kochany, idealny. Wciąż nie dowierzam że to się dzieje na prawdę, że właśnie teraz, pod moim biurkiem leży ten wymarzony pies...
To że niewiele piszę tutaj i na prospectowym fejsie, nie znaczy że nic nie robimy. Wręcz przeciwnie! Trenujemy obi, dużo spacerujemy i biegamy. Tylko czasem nie chce się brać ze sobą nawet tego aparatu [a to trzeba zmienić!]. Wczujcie się w rolę 18-latki pracoholiczki ;) kończącej drugą klasy liceum, wolontariuszki w schronisku, robiącej prawo jazdy, próbującej zarabiać jakąś kasę, mającej ambitne plany na praktycznie każdy weekend, zajmującej się trzema swoimi psami, czwartym pożyczanym i spotykającej się na treningi z piątym, jeszcze do tego chce się trochę zadbać o siebie i czasem pobiegać czy pojeździć na rowerze ;). Zrozumiecie czemu siedzę cicho w internetach. Chociaż w głowie tyle ciekawych pomysłów na to co wyrzucić z siebie na blogu i plany na dwa filmiki, jeden siedzi tylko w głowie jako ogólna wizja, drugi w stanie surowym, w postaci obszernego folderu z materiałem do zmontowania. Nadrabiam! :)

 

Mam go półtora miesiąca. Ależ on się szybko zmienia! Jest teraz duuużo bardziej energiczny, bardzo głośny, ciągle szczeka, z ekscytacji najwięcej, ale też wtedy kiedy coś usłyszy, łatwo go pobudzić. I ma co najmniej dwa wyraźnie rozróżnialne tony głosu - piskliwy w ekscytacji i groźny do straszenia ludzi. Już zaczyna testować granice jak przystało na prawie nastolatka. Męczy strasznie wyjątkowo tolerancyjnego Kermita [drze ryja mu prosto przed nosem jak wychodzimy na spacer! ja bym przywaliła gnojowi ;), Kermit zaskakująco znosi wszystko, to ja reaguję jak młody przesadza]. Widać że jak nie przypilnuję granic teraz to może się w przyszłości zrobić zadziornym cattlem do obcych psów. Podoba mu się przeganianie małych wiejskich burków, które już teraz się go boją. Kilka dni temu włączyło się też nakręcanie na samochody i gonienie. Na to nie pozwolę i ucinam mocno już teraz. Chyba tyle z życia codziennego. Poza tym idealne przywołanie nagradzane prawie samym socjalem, prawie nie potrzebuję smyczy, wychodzę z nim od początku w 90% luzem [mogę sobie pozwolić bo mieszkamy na wsi, dwie minuty i jestem na łąkach]. Samokontrola przed drzwiami, furtką, w samochodzie, przy wychodzeniu z klatki - załapana szybciutko. On szybko chwyta co mu się opłaca a co nie, i że spierać się nie warto bo jak poczeka na pozwolenie to szybciej dostanie to czego chce. I nie zmieniło się to że zamknięty w klatce odpoczywa, ile trzeba, wchodzi do niej na komendę z radością, nawet wysłany z innego pokoju. Z drugiej strony nie mogę go zostawiać luzem w domu, rzadko to robię nawet jeśli w domu jestem, większość czasu leży w klatce zamknięty. Nie mogę nic innego robić, bo młody poza klatką się nie wycisza. Męczy mnie, Sonię, skacze po meblach, szuka rzeczy do zjedzenia albo przynajmniej pogryzienia.


Robię wszystko żeby z małego siwego kotlecika wyrósł mistrz obi! Pracujemy powoli nad wszystkimi elementami które potem umożliwią nam złożenie do kupy ćwiczenia. Dodatkowo motywacja, słuchanie, przedłużanie czasu pracy, pierwsze krótkie łańcuchy, nagroda socjalna, cały kontekst i otoczka treningu/startu - wejście na ring, przejścia między ćwiczeniami. Jestem zachwycona, tym jak on ROZUMIE co znaczą wszystkie hasła i sygnały które mu tłumaczę i potem wykorzystuję w uczeniu ćwiczeń. Zawsze jasna komunikacja w treningu była dla mnie sprawą mega istotną, staram się to tłumaczyć wszystkim którzy ze mną trenują, i zamierzam napisać o tym na blogu. Przykładowo - samokontrola z ręką otwartą i zamkniętą, kiedy otwarta oznacza że robisz dobrze i masz to robić dalej, a zamknięta informuje o błędzie. Ever szybciutko załapał, widzi otwartą i się zamraża. Dzięki temu załapał już ciągły target nosem, a pierwsze próby zatrzymania z marszu były od razu super udane, bo po prostu Everek idzie, pokazuję otwartą dłoń, Everek stoi. To samo z wszelkimi hasłami "dobrze" "ok" itd. U Soni nigdy nie było tak łatwo, zawsze miałam wątpliwości czy trening jest dla niej jasny, czy ona mnie rozumie, czy po prostu teraz jej się przypadkiem udaje.

Według mojej oceny Ev dosyć wolno dojrzewa, jest mocno dzieciuchowaty mimo wszystko. Jego możliwości czasu skupienia nie są zabójcze. Znaczy pracuje, nie zwiewa, ale widać że dłuższe sesje w miejscach innych niż dom i podwórko są dla niego wymagające, po kilku minutach już nie daje mi wszystkiego. Dlatego wszystko powoli, nie chcę przesadzić i nic zepsuć, wszystko w ramach jego możliwości.

W domu i przed domem uczymy się rzeczy nowych i dopracowujemy szczegóły. Na treningach w różnych innych miejscach pracuję nad skupieniem, nagradzaniem, przejściami między ćwiczeniami, wzmacnianiem i dalszą nauką elementów które już wstępnie potrafi. W domu szlifujemy ciągle dostawianie o nogi, wzmacniam mu dobrą pozycję używając nadal często odwróconej miski. Wiem już przy Soni jak potem boli kiedy najpierw nauczysz psa nie do końca dokładnie, a potem męczysz się i próbujesz naprawić błędy. Zawsze łatwiej popracować dłużej od początku, ale zapełnić czystą kartkę cierpliwie od razu poprawnie, niż gonić za szybkimi jakimikolwiek efektami, a potem ścierać błędy i nieudolnie walczyć z poprawianiem ich, a one i tak wychodzą na wierzch w niektórych sytuacjach, bo ciężko pozbyć się wszystkich śladów starych nawyków. Zmiany pozycji zdecydowałam że będzie robił z nieruchomym tyłem, bo zadek jednak mocno siedzi na ziemi i ciężko byłoby go ruszyć, a przykleić przód. Siad - waruj z naprowadzaniem robi po kilku sesjach świetnie! Początek był ciężki, miałam strasznie podrapany prawy nadgarstek, bo ciągle zarzucał na niego łapy, aż ćwiczyłam z nim to pewien czas w rękawiczce rowerowej ;). Teraz zrozumiał i jest bardzo ładnie. Robimy też stój - waruj, bez większych problemów.


Obieganie pachołka - na razie z niewielkiej odległości, z przytrzymania za obrożę, ale już potrafi samodzielnie pachołek obiec z jakichś dwóch kroków. Chodzenie przy nodze - marzę o idealnym i bardzo przykładam się do pilnowania jego ruchu i pozycji głowy. Zostawanie - szybko czai, przedłużamy sobie powoli i dodajemy rozproszenia. Zaczęłam zatrzymanie w biegu, takie jak będzie mi potrzebne do kwadratu, wysyłania w przód, zatrzymania w przywołaniu itd. Tak jak pisałam, po pierwszych sesjach łapie to na samokontrolę.

Jest mega mega żarty i robi wszystko za jedzenie. Z zabawą nie jest tak idealnie. W obcych miejscach jego czas zabawy jest bardzo krótki, szybko coś go rozprasza albo przypomina sobie że na pewno muszę mieć smaczki. Pracuję nad tym mocno i liczę na to że sporo się poprawi jak emocjonalnie dojrzeje.

Tak jak na początku, jest niesamowicie socjalnym i kochanym pieseczkiem. Uwielbia się przytulać, a pochwała i moje zadowolenie jest często dla niego wystarczającą nagrodą. Do żadnych innych ludzi nie jest wylewny, nie podejdzie na głaskanie nawet do moich rodziców, nawet kiedy go wołają, czasem podbiegnie i od razu wraca do mnie. Zgadza się bez problemu, kiedy ktoś chce go dotknąć, ale on nie ma z tego przyjemności, za to każdy kontakt ze mną jest bardzo wartościowy. Zazwyczaj nie odwraca się nawet kiedy ktoś inny niż ja woła go po imieniu, a na moje pierwsze "Ever" mam go pod nogami. Kocham <3.



Jest świetny w odczytywaniu moich i nie tylko moich emocji. Jeszcze nie wiem czy się z tego cieszyć czy nie. Z jednej strony moja radość się udziela i wystarczy jako nagroda. Z drugiej wyczuwa bardzo mój smutek. Wyszłam raz na spacer z nim samym do lasu, totalnie zdołowana, chciałam sobie pobyć sama. Szczylek jak normalnie szaleje, biega i szczeka, tym razem cały spacer spokojniutki przy mojej nodze, nawet nie zwiedzał otoczenia. Innym razem moja koleżanka przyszła do mnie załamana i zestresowana, porozmawiać. Wypuściłam szczeniaka z klatki. Normalnie, tak jak pisałam, nie inicjuje sam kontaktu z innymi ludźmi, do niej wszedł wtedy prawie na kolana. Ciekawe jeszcze jak będzie z reakcjami na mój stres i jego psychiczną odpornością jak będzie dorosły. Dlatego nie wiem czy cieszyć się z takiej jego empatii czy nie.

Ogólnie wciąż nie do końca wierzę w to moje spełnione marzenie i zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na niego <3. Rośnij sobie zdrowo Evereście! Dziękuję że Cię mam i jeszcze raz dziękuję Danie za to zaufanie do mnie!




niedziela, 11 czerwca 2017

Krajowa Wystawa w Wąwolnicy


Wczoraj pierwszy raz zabrałam Everka na wystawę :). Razem z Izą, Marcinem i Mango wybraliśmy się do Wąwolnicy na krajówkę. Ever pierwszy raz, w klasie młodszych szczeniaków. Sędzinie bardzo się spodobał, mówiła same najlepsze rzeczy o nim, że piękny, super się zapowiada i że świetnie zsocjalizowany [PS. prawie w ogóle nie socjalizowany, on po prostu taki jest ;)]. Jestem niesamowicie zadowolona z jego zachowania w takich miejscach, o czym mówiłam już po zawodach obi w Rzeszowie i po grupowym fotospacerze. Chłopak jest baaardzo grzeczny, pewny siebie, odważny. Nie przeszkadza mu że przebywa cały dzień w upale w wydawałoby się stresujących warunkach. Jak czekamy i nic nie robimy to po prostu wycisza się, leży i odpoczywa. Jak trzeba to momentalnie włącza się i pracuje, nagle przechodzi w tryb - gotowy, skupiony i szybki. Idealny? Jestem przekonana że idealny <3.




sędzia: Iwona Gisterek

opis: 5-cio miesięczne, śliczne szczenie o typowej głowie, bardzo dobrej górnej linii, typowym kątowaniu, głębokiej klatce piersiowej, wydajnym ruchu, świetnie socjalizowane.

Wychodziliśmy też na ring główny na finał z młodszymi szczeniakami :).




Wystawiałam też rudzielca Mango :). Z tym tollerkiem i jego właścicielką spotykamy się na treningi, kiedyś trochę obi, teraz ogólnie praca w rozproszeniach i nadrabianie socjalu, bo po ostatnich wystawach wyszło bardzo słabo. Mango jest mocno emocjonalnym i wrażliwym psem, do tego strachliwym. Pracowaliśmy nad skupieniem i pracą w każdych warunkach, i tolerowaniem obcych ludzi których Mango bardzo się bał. W końcu zdecydowaliśmy że to ja wyjdę z nim na ring na wystawie, nie Iza. Celem było wyeliminowanie stresu przewodnika. Efekt wyszedł całkiem nieźle :) był zgaszony, ale był w stanie pracować i dał się dotknąć sędziemu. Chociaż przysunął się do moich nóg, ale nie spanikował i nie uciekł. Na poprzedniej wystawie Iza zeszła z nim z ringu, bo nie miała w ogóle z nim kontaktu kiedy spanikował. Wczoraj dostał doskonałą w młodzieży i wychodził na bisy :).


czwartek, 11 maja 2017

I MEGA Obedience RAUKI Cup


Nasze pierwsze nieoficjalne zawody obedience. Kiedyś nie byłam przekonana do treningowych, czy chce mi się chce jechać daleko, wydawać kasę na startowe i dojazd itd... Teraz już wiem że do Rzeszowa na Rauki WARTO! Super zawody, ze świetną organizacją, atmosferą i nagrodami. Do tego jeszcze towarzystwo licznej grupy znajomych obikowców z okolic Lublina - super dzień :). 
Sonunia startowała w jedynce, Everek pojechał socjalizować się. 

sobota, 6 maja 2017

Początek życia ze szczeniakiem


Po pięciu dniach z Everkiem... jaki jest? Niesamowicie socjalny! Od samego początku ogromnie przywiązany do mnie. Gdyby mógł, cały czas byłby koło mnie i cały czas mógłby się przytulać. Z drugiej strony - obce osoby toleruje, pozwala się dotykać ale sam nie chce tego. Raczej jest wycofany do obcych miejsc, sytuacji, cały czas szuka kontaktu ze mną i mojego wsparcia. Nie jest strachliwy, ale nie ma też dużej potrzeby sprawdzania wszystkiego i pakowania się w każde nowe miejsce. Woli trzymać się strefy komfortu blisko mnie. Cieszy mnie to, bo dla mnie super jeśli pies jest mocno związany ze mną i to ja jestem centrum jego świata. Że udało nam się tak szybko... i od tak bez wysiłku w pracy nad więzią... Trochę magia :), nie spodziewałam się że będzie nam tak łatwo od samego startu.

W hodowli mieszkał w małej wsi. U mnie to samo, ale do tego dużo podróżuję z psami, i oczywiście chcę żeby Everek był otwartym psem i pewnym siebie psem w każdych warunkach. Staram się jak najbardziej produktywnie wykorzystywać czas który mu poświęcam. Zabieram go w jak najwięcej miejsc. Byliśmy na dużym boisku gdzie często trenuję, kolejnego dnia nad jeziorem, dzisiaj w mieście i socjalizacyjnie u weterynarza. 

poniedziałek, 1 maja 2017

Witaj w domu Evereście!


Nasza trójka wczoraj rozrosła się do czwórki :). Zamieszkał z nami ten oto uroczy duży klusek. 
Ever, Everest, mój wycackany czeski synek. Dalej jakoś nie do końca to do mnie dociera, ale to dzieje się na prawdę. Właśnie teraz kiedy to piszę, mój wymarzony szczeniaczek leży pod moimi nogami... 
Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia! 

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Szacunek dla psa


Jako człowiek jesteś w pełni odpowiedzialny za twojego psa, on jest w pełni zależny od Ciebie. W sporcie z psem, jako ludzka część drużyny dźwigasz na sobie całą odpowiedzialność za twojego czworonożnego partnera. On zrobi dla Ciebie wszystko bo jesteś jego całym światem. Ty musisz myśleć za niego i zawsze mieć na uwadze jego komfort i dobro. Ogólnie znane, prawdziwe i oczywiste? Mam wrażenie że jednak nie do końca. 

Nie każdy pies musi trenować. Nie dla każdego psa sport jest potrzebny do szczęścia. Owszem, super że praca z psem robi się coraz bardziej popularna, super że ludzie widzą w tym sens i przekonują się że to rewelacyjna zabawa. Właśnie, zabawa. Niestety mamy jakąś wrodzoną skłonność do popadania ze skrajności w skrajność. Nagle okazuje się że wszystkie psy muszą być sportowcami! Kiedy ktoś przestaje trenować ze swoim psem to dlatego, że już go nie kocha, wymienia go pewnie na lepszego i w ogóle tamtego to już pewnie porzuci. Jakby mi ktoś wyjechał że nie kocham Kermita, oooo to już się obudzi wewnętrzna, dominująca i stanowcza ja. Kermitek mój synek, moja życiowa wygrana, pies któremu tak niesamowicie dużo zawdzięczam, od którego dostałam tysiąc razy więcej niż oczekiwałam. I niesamowicie dużo jestem mu za to winna. A szacunek i zrozumienie należy się z góry, każdemu psu!

niedziela, 9 kwietnia 2017

Pucharowe zawody obi i wypad do Wrocka

Tydzień temu spędziłyśmy z Sonią baaardzo udany weekend we Wrocławiu. Wyjechałyśmy w piątek rano, prawie cały dzień zleciał nam w pociągu. Wieczorem dotarłyśmy do Ewki i Mamby, które przenocowały nas i opiekowały się nami, żeby wiejska dziewczyna i jej burek nie zgubiły się w te kilka dni w wielkim mieście. 


niedziela, 19 marca 2017

Niewidomy Edi

Znajoma z wolontariatu znalazła błąkającego się, niewidomego psa. Nie chcieliśmy żeby trafił do schroniska, bo tam praktycznie brak nadziei na lepszą przyszłość dla takiego psiaka... Sylwia przetrzymała go u siebie w garażu, nie dogadywał się z jej psem więc było jej ciężko. Szukaliśmy jakiegoś tymczasu. Jest perspektywa że za jakiś czas może pojechać do rodziny która adoptowała od nas kiedyś malutką suczkę, z tej samej interwencji co Mini. Jednak trzeba było coś zrobić z Edim "na już". Stwierdziłam... czemu nie, mogę zabrać go na kilka - kilkanaście dni do siebie.



niedziela, 12 marca 2017

Zawody w Mińsku Mazowieckim

Dzisiaj mija rok od naszego debiutu w obi, a wczoraj startowałyśmy z Sonią w Grębiszewie pod Mińskiem Mazowieckim. Niesamowicie miło kiedy po starcie sędzina podchodzi do ciebie, klepie cię po ramieniu i mówi "You are very nice team!", a na rozdaniu nagród słyszysz "Remember, you have very nice dog, this is only smaaal mistakes". Viktoria Varsani to najbardziej pozytywna sędzina jaką spotkałam odkąd startuję.


sobota, 4 marca 2017

54 KWPR Lublin

Tydzień temu byłam na 54 Krajowej Wystawie Psów w Lublinie. W sobotę wystawiałam po raz drugi moją uczennicę - dobermankę Corine. Dziewczyna spisała się super i została oceniona lepiej niż na międzynarodówce w grudniu. Zeszłyśmy z ringu z doskonałą i zwycięstwem młodzieży :).



wtorek, 28 lutego 2017

Wolta

W grudniu pisałam o akcji ze znaezionymi w rowie szczeniakami bez matki. Wszystkie przeżyły, wyrosły na spore kulki pełne energii. Zadeklarowałam się że jeśli zostanie jeden z nich w potrzebie to oferuję tymczas i pomoc w adopcji. Oto ona - jedyna suczka z rodzeństwa Wolta.


Jest u mnie od dwóch tygodni. Miałam już dwa konkretne domy stałe dla niej. Wybrałam ten który okazał się lepszy i teoretycznie dziś jechała by już do niego. Niestety, jak to bywa w życiu, nie wyszło. Ale może to i lepiej w tej sytuacji, bo ludzie nie okazali się tak odpowiedzialni jak wydawali się przez telefon. Szukamy dalej. Wierzę że znajdę dla niej wspaniałego właściciela.